
5 lipca 2026 09:40
Kiedy szedł ulicami Wałbrzycha czy Szczawna-Zdroju, gdzie mieszkał, zwracał powszechną uwagę. Najpierw bowiem człowiek widział imponujące, sumiaste wąsy a dopiero później spoglądał na ich właściciela. Idzi Gagatek należał do wąskiego grona ludzi, którzy w czasach komuny sprzeciwiali się władzy, kiedy inni karnie brali udział w wiecach i pochodach pierwszomajowych.
Kopalnia zahartowała mu charakter
Urodził się 29 sierpnia 1932 roku w Marszałkach pod Opolem. Postanowił jednak przyjechać do Wałbrzycha i w wieku 18 lat po raz pierwszy zjechał pod ziemię w wałbrzyskiej kopalni KWK „Thorez”. Tam przepracował 34 lata. Z czasem rósł w nim sprzeciw wobec faktu, że rządząca partia, która nazywała siebie "robotniczą" nie liczyła się z robotnikami i tworzyła system, w którym coraz trudniej żyło się ludziom.
Gdy w sierpniu 1980 roku przez Polskę przetaczała się fala strajków, Gagatek nie kalkulował, co mu się opłaci. 28 sierpnia 1980 roku współorganizował strajk w „Thorezie”. To powód do dumy dla Wałbrzycha, ponieważ – trzeba to głośno przypominać – ta kopalnia była pierwszą w Polsce, która solidarnie poparła historyczny zryw Stoczni Gdańskiej. Idzi Gagatek został wysłany z delegacją do Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego we Wrocławiu. W ten sposób stał się jednym z filarów rodzącej się wałbrzyskiej „Solidarności”.
Cena za odwagę i tajna obietnica
Władza ludowa o tym nie zapomniała. 13 grudnia 1981 roku, w dniu wprowadzenia stanu wojennego, Idzi Gagatek został internowany. Przerzucano go między komendami milicji w Wałbrzychu i Świdnicy, aż w końcu trafił do ośrodka w Kamiennej Górze. Na wolność wyszedł 6 marca 1982 roku, ale to nie był koniec jego problemów. Esbecy śledzili go bez przerwy. W grudniu 1982 roku na 14 dni znów trafił do aresztu. Kolejny raz zamknięto go 7 marca 1984. Komuniści wypuścili go dopiero w lipcu na mocy ogólnopolskiej amnestii.
Takie represje nie zmieniły Gagatka. Przez całe lata osiemdziesiąte potajemnie roznosił ulotki i podziemną prasę, organizował Msze za Ojczyznę, a na przełomie lutego i marca 1985 roku pojechał aż do Krakowa-Bieżanowa, by wziąć udział w wycieńczającej, dwunastodniowej głodówce w obronie praw człowieka. Miał też piękne chwile – to on, 21 czerwca 1983 roku we Wrocławiu, w imieniu wałbrzyskiej braci górniczej wręczał papieżowi Janowi Pawłowi II rzeźbę z czarnego węgla.
A słynne wąsy? To nie była tylko fantazja i ekstrawagancja. Zapuszczenie ich było aktem milczącego buntu. Gagatek uroczyście przyrzekł sobie, że nie zgoli wąsów tak długo, jak długo Polska będzie pod rządami komunistów. Słowa dotrzymał, ale wasów nie zgolił. Stały się one później jego życiową wizytówką i symbolem wierności ideałom.
Nieważne życie, a wydobycie? Nigdy się na to nie zgodził
Jakim był człowiekiem na co dzień? Doskonale oddaje to cytat z Romana Janiszka, byłego górnika i dokumentalisty lokalnych organizacji górniczych. Jego słowa pochodzą z publicznych wspomnień i relacji, którymi podzielił się z mediami tuż po śmierci Idziego Gagatka we wrześniu 2022 roku.
Idzi Gagatek odszedł na wieczną szychtę 27 września 2022 roku. Miał 90 lat. W tym roku mijają już cztery lata, odkąd Honorowego Obywatela Szczawna-Zdroju nie ma z nami. Zostały po nim odznaczenia, m.in. Krzyż Wolności i Solidarności, i ta niezwykła lekcja: że prawdziwą wolność zawdzięczamy właśnie takim upartym, skromnym i solidarnym chłopakom, jak Idzi Gagatek z kopalni "Thorez".
Co sądzisz na ten temat?
Brak komentarza, Twój może być pierwszy .
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu walbrzych24.com. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu . Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Źródło: walbrzych24.com
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.