Artykuł, autorstwa Macieja Ryłkiewicza, stawia pytanie, czy amerykańskie cła, globalne kryzysy oraz chińskie podróbki stanowią realne zagrożenie dla tradycyjnej ceramiki z Bolesławca. Analizuje potencjalne wyzwania stojące przed tą regionalną produkcją.
Ceramika bolesławiecka od lat zmaga się z chińskimi podróbkami. Mimo kolejnych kryzysów i amerykańskich ceł zarówno duże fabryki, jak i mali producenci cały czas radzą sobie na rynku.
Mimo amerykańskich ceł, wysokiej inflacji i pandemii duże fabryki poradziły sobie z kolejnymi kryzysami. Zmieniły się także rynki, na których sprzedawana jest bolesławiecka ceramika. Coraz większe znaczenie ma Europa.
Po tym, jak w internecie pojawiły się fałszywe informacje o rzekomym chińskim mieście Bolesławiec, podkreślają, że podróbki z Chin są obecne od wielu lat. Ich przewagą pozostają ręczne wykonanie, oryginalne wzornictwo i wysoka jakość wyrobów.
Z kolei kondycja dużych fabryk produkujących bolesławiecką ceramikę wyraźnie się poprawiła. Państwowe Zakłady Ceramiczne „Bolesławiec” mają zamówienia już do połowy przyszłego roku. Dla porównania – w 2024 roku portfel zamówień wystarczał zaledwie na trzy tygodnie. Producent poradził sobie ze skutkami inflacji i odbudował popyt:
Stany Zjednoczone nie są jednak największym rynkiem zbytu. Aż 85 procent produkcji trafia na rynek krajowy.
Różni producenci z Bolesławca apelują również do innych lokalnych wytwórców, by nie kopiowali ani nie podrabiali ich wzorów. W samym Bolesławcu działają trzy duże fabryki i około 30 małych pracowni.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.