
Tomasz Smok Jurak
Dzisiaj, 11:34
Reakcja była natychmiastowa z jednej strony na numer alarmowy zgłoszono pożar fotowoltaiki, a w tym samym momencie ktoś inny wspiął się z gaśnicą proszkową na dach budynku i ugasił ogień.
Jak się okazało, na skutek awarii zapaleniu uległa tak zwana skrzynka p.poż, której zadaniem jest w razie awarii odcięcie paneli fotowoltaicznych, które cały czas generują prąd do inwertera. I tu powstał problem, bo urządzenie, które powinno odciąć fotowoltaikę, uległo uszkodzeniu, a przepalone kable cały czas podawały napięcie na blaszany dach warsztatu.
Zapalił się wyłącznik pożarowy na instalacji przy panelach fotowoltaicznych. Pracownicy obiektu przy użyciu gaśnic skutecznie ugasili pożar. Natomiast w tej chwili strażacy przykrywają instalację plandekami, żeby prąd nie był generowany. Wówczas instalacja zostanie rozłączona, żeby obiekt był w pełni bezpieczny. - wyjaśniał nam st. kpt Marek Kret, rzecznik prasowy KP PSP w Lubaniu. Tym razem wszystko skończyło się w miarę dobrze, bo pożar pojawił się w godzinach pracy, został szybko ugaszony i nie zdążył przenieść się na dach budynku i panele fotowoltaiczne. Gdyby do pożaru doszło po godzinach pracy straty byłyby olbrzymie.
Pożary paneli fotowoltaicznych na szczęście nie należą do częstych, jednak każda taka sytuacja jest inna i generuje konieczność zastosowania innych rozwiązań. Strażacy biorą udział w specjalistycznych szkoleniach, by być gotowym na podobne sytuacje. O takim szkoleniu pisaliśmy w sierpniu ubiegłego roku.
PRZECZYTAJ WIĘCEJ
Napisz komentarz
Źródło: eLuban.pl
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.