1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    Emocje do końca. Śląsk górą w pierwszym domowym meczu w sezonie

    Emocje do końca. Śląsk górą w pierwszym domowym meczu w sezonie

    RAK0RAK0przeszczepów
    932 odsłon
    Dolnośląskie

    Śląsk Wrocław zwyciężył w swoim pierwszym domowym meczu w tym sezonie. Spotkanie dostarczyło wielu emocji, które trwały do samego końca.

    Piłkarze z Wrocławia wygrali u siebie z Rakowem Częstochowa 2:1 w meczu 2. kolejki Ekstraklasy. Bramki na wagę trzech punktów dla gospodarzy zdobyli w samej końcówce Luka Marjanac i Piotr Samiec-Talar.

    Oba zespoły od pierwszego gwizdka starały się grać do przodu, ale efekt tego był taki, że gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. Optyczną przewagę miał Raków, ale sprowadzało się to jedyne do dłuższego utrzymywania się przy piłce.

    Ciekawie na Tarczyński Arenie zrobiło się dopiero po kwadransie. Po dośrodkowaniu z głębi pola do piłki doszedł Mahir Emreli, ale nie trafił z kilku metrów. Kilka minut później po koronkowej akcji azerski napastnik Rakowa miał jeszcze lepszą sytuację, ale Karol Niemczycki popisał się świetnym refleksem i wybił lecącą do siatki piłkę.

    Swoją okazję w końcu miał też Śląsk. Po kontrataku w pole karne wpadł Piotr Samiec-Talar, ale naciskany przez goniących go rywali strzelił lekko i wprost w Kacpra Trelowskiego.

    Sytuacji sam na sam nie wykorzystał również Tomasz Pieńko. Po rzucie rożnym Śląska goście wyprowadzili błyskawiczną kontrę i skrzydłowy Rakowa znalazł się sam przed Niemczyckim, ale nie trafił w bramkę.

    W kolejnych fragmentach przewaga przyjezdnych wzrosła i gra toczyła się częściej na połowie gospodarzy. Ci natomiast skupiali się bardziej na destrukcji i od czasu na czasu wyprowadzali kontrataki. Podopieczni trenera Dawida Kroczka spokojnie rozgrywali piłkę, cierpliwie szukali luk w obronie Śląska i stwarzali okazje. Najlepszą już w doliczonym czasie miał Patryk Makuch, ale nie trafił z kilku metrów w bramkę.

    Po przerwie obraz gry się nie zmienił – Raków utrzymywał się dłużej przy piłce, częściej gościł pod polem karnym gospodarzy, a Śląsk zagęszczał defensywę i szukał szans w kontratakach. Obu zespołom brakowało precyzji, co przekładało się na brak sytuacji bramkowych.

    O emocje postarali się w końcu sami zawodnicy Śląska. Po prostopadłym podaniu w pole karne Niemczycki i Irodotos Christodoulou czekali, który ma dojść do piłki i w końcu dopadł do niej Emreli, minął bramkarza i trafił do siatki.

    Gol ożywił mecz, który do tego momentu był toczony w dosyć wakacyjnym tempie. Śląsk nie miał już nic do stracenia i ruszył odważniej do przodu. Raków natomiast cofnął się na własną połowę i posyłał długie podanie do pozostawionego z przodu Makucha.

    Śląsk atakował, ale długo bił głową w mur i nic nie wskazywało, że Raków może stracić wygraną. Trzęsienie ziemi nastąpiło w ostatnich trzech minutach regulaminowego czasu.

    Najpierw w zamieszaniu w polu karnym do odbitej przez Trelowskiego piłki dopadł Bośniak Luka Marjanac i strzałem z bliska doprowadził do remisu. Zegar boiskowy wskazywał 87. minutę.

    Śląsk niesiony głośnym dopingiem kibiców nie zamierzał zadowolić się remisem i atakował dalej. Raków też chciał, ale goście sprawiali wrażenie jakby opadli zupełnie z sił.

    Nie minęło 180 sekund i gospodarze wyprowadzili decydujący cios. Po dokładnej wymianie podań rezerwowy Michał Mokrzycki dograł piłkę do niepilnowanego w polu karnym Samca-Talara, a kapitan wrocławskiej drużyny przymierzył i technicznym strzałem nie dał szans Trelowskiemu.

    Eksplozja radości piłkarzy Śląska była przeogromna, a zawodnicy Rakowa padli na murawę. Goście mieli jeszcze cztery minuty na odrobienie strat, ale nie mieli już na to pomysłu i sił. Beniaminek z Wrocławia zainkasował pierwsze trzy punkty w sezonie 2026/27 Ekstraklasy.

    Śląsk Wrocław – Raków Częstochowa 2:1 (0:0)

    Bramki: 0:1 Mahir Emreli (60), 1:1 Luka Marjanac (87), 2:1 Piotr Samiec-Talar (90). Śląsk: Karol Niemczycki - Irodotos Christodoulou, Lamine Ba, Jehor Macenko (89. Mariusz Malec)- Michał Rosiak (61. Alex Timossi Andersson), Jorge Yriarte (70. Michał Mokrzycki), Piotr Samiec-Talar, Grzegorz Tomasiewicz, Marc Llinares - Luka Marjanac, Przemysław Banaszak (61. Malaly Dembele).

    Raków: Kacper Trelowski – Dieudonne Debohi, Bogdan Racovitan, Jean Carlos - Erick Otieno, Oskar Repka, Władysław Koczerhin (73. Marko Bulat), Michael Ameyaw - Patryk Makuch (85. Adam Basse), Mahir Emreli (73. Isak Brusberg), Tomasz Pieńko (46. Adin Molnar).

    Żółte kartki – Śląsk: Jorge Yriarte; Raków: Bogdan Racovitan, Dieudonne Debohi.

    Sędzia: Szymon Marciniak (Płock). Widzów: 22 841.

    Current

    1

    2

    3

    4

    5


    Źródło: Radio Wrocław (Polskie Radio Regionalne)

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.