Artykuł celebruje 85. urodziny doktor Marcinów, podkreślając jej niezwykłą karierę zawodową. Przepracowała ona pół wieku jako lekarz, lecząc przez ten czas całe pokolenia pacjentów.
– Gdyby nie kręgosłup, myślałabym, że mam 18 lat – mówi nam doktor Janina Marcinów, która świętuje 85. urodziny.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Były życzenia, wzruszenie, wspomnienia i radość ze spotkania po latach. Doktor Janina Marcinów obchodzi 85. urodziny, ale sobotnia uroczystość (25.07.) w Mogadorze była czymś więcej niż jubileuszem. Od czterech dekad głogowscy lekarze spotykają się, by choć na chwilę wrócić do wspólnych lat pracy, ludzi i historii, które na zawsze pozostają w pamięci.
::photoreport{"type":"see-button","item":"10376"}
„Że w ogóle ma jeszcze przyjaciół”
Kiedy rozbrzmiało głośne „Sto lat”, doktor Janina Marcinów nie kryła wzruszenia. Wokół niej byli ludzie, z którymi przez lata dzieliła nie tylko zawodową codzienność, ale także wiele ważnych chwil życia. Niektórzy z nich pracowali z nią w szpitalu, inni dołączyli do lekarskiego grona na kolejnych etapach zawodowej drogi. Łączy ich jednak coś więcej niż wspólny zawód. Łączą ich wspomnienia i przyjaźnie, które przetrwały dziesięciolecia.
Jak się już kończy tyle lat, to człowiek jest wzruszony, że w ogóle ma jeszcze przyjaciół i znajomych, że pamiętają – mówiła nam doktor Marcinów, nie kryjąc emocji.
Po chwili dodawała jednak z uśmiechem, że to przede wszystkim szczęście.
Jestem bardzo szczęśliwa, że mogę tu spotkać moje koleżanki, porozmawiać swobodnie, pocieszyć się, pobawić i zaśpiewać. Na tym to polega – zaznaczała.
::addons{"type":"youtube","url":"https://www.youtube.com/watch?v=EighDXQ97GI"}
Cztery dekady wspólnych spotkań
Lekarze z Głogowa spotykają się w takim gronie już od około 40 lat. I zawsze znajdą jakąś okazję. Raz w roku znajdują czas, aby odłożyć na bok codzienne obowiązki i spotkać się w mniej formalnej atmosferze. To szczególny rodzaj tradycji – zwłaszcza że przez lata zmieniało się wszystko: szpital, medycyna, sposób pracy, a także samo miasto.
Zmieniały się również ich zawodowe drogi. Jedni dawno przeszli na emeryturę, inni wciąż są aktywni zawodowo. Podczas sobotniego spotkania nie zabrakło osób z imponującym stażem pracy. Były m.in. Anna Śmigiel-Bajorska, która ma za sobą 50 lat pracy, Zofia Wieraszko z 54-letnim stażem oraz Danuta Nowak, która przepracowała 41 lat i nadal pozostaje aktywna zawodowo.
W sumie spotkało się około 16 osób. Każda z nich mogłaby opowiedzieć własną historię. Wszystkie te historie splatają się jednak w jedną – opowieść o ludziach, którzy przez dziesięciolecia tworzyli głogowską służbę zdrowia. Wśród nich raz jeszcze usłyszeliśmy historię doktor Janiny, jubilatki.
Do Głogowa przyjechała z obowiązku. Została na całe życie
Doktor Janina Marcinów urodziny obchodzi dokładnie 26 lipca. – Gdyby nie kręgosłup, to bym myślała, że mam 18 – żartowała.
Jej historia zawodowa rozpoczęła się daleko od Głogowa. Do 18. roku życia mieszkała z rodzicami pod Górą Śląską. Później wyjechała na studia do Wrocławia. W 1965 roku je ukończyła i otrzymała stypendium fundowane przez województwo opolskie.
Później rodzice prosili ją, by znalazła miejsce bliżej rodzinnego domu. Przyjechała do Głogowa. Praca była. Z mieszkaniem początkowo było trudniej, ale i ten problem udało się rozwiązać. – I tak zostało – mówi dziś z uśmiechem.
W Głogowie spędziła zdecydowaną większość swojego zawodowego życia. Pracowała przede wszystkim w szpitalu, na oddziale wewnętrznym. Zawodową pracę zakończyła w 2001 roku. Po 52 latach.
Gdyby nie kręgosłup, to chyba do dzisiaj bym pracowała. Nie mogłam już jednak podołać fizycznie – przyznawała.
Największą radość dawał jej kontakt z ludźmi. Pacjentami, koleżankami i kolegami.
Zawsze kochałam ludzi i lubiłam im pomagać. I miałam tę wzajemność. Naprawdę miałam bardzo dobry kontakt z moimi pacjentami – wspominała.
Było przekonanie, że zawód lekarza nie może być wyłącznie pracą. – To jest misja. Trzeba to czuć i trzeba mieć powołanie – mówiła doktor Marcinów.
Wie, że przez lata nie zawsze było łatwo. Lekarz spotyka ludzi o różnych charakterach, z różnymi problemami i oczekiwaniami. Każdy pacjent jest inny. Każda sytuacja wymaga czasem innego podejścia.
Lekarz musi dopasować się do każdej sytuacji. Bo jeżeli nie, to wszystko idzie na marne – podkreślała.
Dziś doktor Marcinów do szpitala zagląda już przede wszystkim przy okazji badań. Przyznaje, że wiele się zmieniło. Ale są rzeczy, które pozostają. Wspomnienia. Przyjaźnie. Szacunek. I ludzie, którzy po czterdziestu latach wciąż chcą się spotykać. Dodajmy, że specjalne życzenia posła Łukasza Horbatowskiego i bukiet kwiatów przekazała Joanna Brodowska.
::addons{"type":"youtube","url":"https://www.youtube.com/watch?v=EighDXQ97GI"}
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Co sądzisz na ten temat?
Źródło: MyGlogow.pl
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.