Jan Tomaszewski: jestem całym sercem za "VAR-em na żądanie". Jedna zweryfikowana na żądanie sytuacja może zmienić wynik meczu
Co pan sądzi o pomyśle wprowadzenia #VARnażądanie . Takiego challengu na życzenie sztabów szkoleniowych?
Naturalnie, tym bardziej, że będzie to przerwa a one są potrzebne. Teraz już mamy przerwy w stylu amerykańskim na reklamę po ok. 20 minutach i to dobrze. Kto nie grał w piłkę, np. w Meksyku, nie wie o co chodzi. Tam po prostu w południe, na boisku "światło gaśnie". Upał, niedobór tlenu, bo grają na dużej wysokości- warunki są bardzo trudne. Ale też podobne sytuacje zdarzają się też w Europie, jest za dużo meczów, piłkarze są przemęczeni, to widać m.in. po hiszpańskich zawodnikach. W przypadku VAR-u na żądanie to zaraz podniesie się krytyka, że to kolejna, niepotrzebna przerwa w meczu. Ludzie kochani! Te mecze trzeba przerywać, bo piłkarze będą padać na serce, jak duński zawodnik, Eriksen, który zasłabł już dwukrotnie.
Taki VAR na żądanie może zastąpić obecną przerwę na nawodnienie. Trzeba określić w jaki sposób go używać, żeby nie dochodziło do sytuacji, że VAR jest brany np. przy autach. Poza tym, to zapewne nie trener będzie go sygnalizował, bo zwykle jest daleko od akcji, ale zawodnik dawał sygnał trenerowi, żeby skorzystał z VAR-u. Takie decyzje będą uzależnione od zawodników, bo zawodnik wie, czy czy doszło faktycznie do przewinienia. Takie rzeczy trzeba ustalić...
Szczegóły powinni ustalić eksperci, najpierw musi być jednak wola, żeby takie zmiany przeprowadzić. Jeśli byłby jeden VAR na żądanie na połowę, to trenerzy musieliby nim racjonalnie gospodarować i zachować je wyłącznie na najważniejsze sytuacje .
Zgadza się, szczegóły są kwestią ustaleń, ale powtarzam: jestem całym sercem za tym, żeby wprowadzić VAR na żądanie. Nawet tym, którzy mówią, że będzie to kolejna przerwa, to niech oni sobie mówią do lampy, bo nie mają pojęcia o piłce. VAR na żądanie jest potrzebny, ale zamiast tego międzynarodowa rada piłkarska wprowadza idiotyczne przepisy, jak zakaz zasłaniania ust ręką.
Ludzie w tej radzie nie wiedzą co to adrenalina i walka a kolejni idioci z UEFA i FIFA to zaakceptowali. Przez to mecze straciły na wartości. Czerwoną kartkę można dostać za gest przy twarzy. Bywało, że piłkarze np. przy rzucie wolnym rozmawiali między sobą o tym jak rozegrają i zasłaniali usta, żeby przeciwnik tego nie odczytał. Teraz za to jest czerwona kartka. W meczu Turcji z Paragwajem Turek "zakapował" rywala i sędzia go wyrzucił z boiska. Rada od spraw przepisów nie wiem jakich, chyba drogowych, wprowadziła debilny przepis, który zabija grę. Za to daje sędziom ogromne możliwości interpretacji.
No tak, za chwilę zawodnicy będą bali się podrapać się przy nosie czy przy ustach bo nadgorliwy sędzia pokaże mu czerwoną kartkę. VAR na żądanie w pewien sposób tę interpretację ogranicza. Pana zdaniem to dobra forma weryfikacji decyzji sędziów?
Taki VAR na żądanie, raz lub dwa razy w meczu, byłby bardzo potrzebny, także jako przerwa w grze. Jak już podkreślałem, przerwy są teraz dla zawodników jak kropla deszczu dla trawy. Każdy rozsądny człowiek związany z piłką powinien być za wprowadzeniem takiego rozwiązania Sędziowie, nawet na VAR-ze, nie są w stanie wszystkiego od razu zauważyć przy tak szybkiej grze, dlatego wracają niekiedy podczas meczu do pewnych sytuacji. Arbitrzy są tylko ludźmi, nie widzą wszystkiego i muszą sobie z tego zdawać sprawę. Dlatego skoro trener uważa, że sędzia się pomylił i powinien mieć prawo do zażądania sprawdzenia tej sytuacji na wideo.
Tym bardziej, że takie rozwiązanie funkcjonuje w innych dyscyplinach...
Skoro tak jest w siatkówce, koszykówce, dlaczego nie może być w piłce nożnej? Każda możliwość poprawy błędu sędziego i wpływu w ten sposób na wynik jest na wagę złota. W dyscyplinach, gdzie punktów zdobywa się wiele, challenge nie ma aż takiej wagi. W piłce jedna sytuacja, która zostanie sprawdzona na żądanie trenera, może zmienić wszystko.
Dziękuję za rozmowę.
Więcej: #VARnażądanie