
Kard. Grzegorz Ryś w rozmowie z Polską Agencją Prasową.
Metropolita krakowski kardynał Grzegorz Ryś powiedział PAP w Rzymie, że papież Leon XIV dość dobrze zna polski Kościół. Jak zauważył, obecny papież miał okazję poznać Kościół w Polsce w ostatnich latach przed wyborem na konklawe w 2025 roku, gdy był prefektem Dykasterii ds. Biskupów.
W obchodzoną w poniedziałek uroczystość świętych Piotra i Pawła podczas mszy w Watykanie papież nałoży paliusze mianowanym w ciągu minionego roku arcybiskupom metropolitom z całego świata. Będzie wśród nich trzech Polaków: kardynał Ryś, metropolita łódzki kardynał Konrad Krajewski i metropolita katowicki arcybiskup Andrzej Przybylski.
Kardynał Ryś zapytany o to, czy Leon XIV dobrze zna Kościół w Polsce, którą wcześniej odwiedzał, odparł: - On bywał w Polsce w zupełnie innej sytuacji.
Tak nawiązał do tego, że obecny papież odwiedził kilka razy Polskę jako przełożony generalny zakonu augustianów.
Przed poniedziałkową uroczystością nałożenia paliuszy, symbolizujących jedność z biskupem Rzymu i troskę o lud Boży, kardynał Ryś powiedział: - Modlimy się, trzeba się nawracać. Przychodzi łaska, która na szczęście przemienia człowieka.
Według metropolity krakowskiego "najgorzej byłoby myśleć o tej funkcji w oderwaniu od papieża, od kolegium kardynałów".
Za bardzo ważne wydarzenie kardynał Ryś uznał zakończony w sobotę, zwołany przez Leona XIV, nadzwyczajny konsystorz, czyli zgromadzenie kardynałów.
Zauważył następnie, że "pierwszy konsystorz Leona XIV w styczniu tego roku był bardziej zwrócony na wewnętrzne kwestie Kościoła, na ewangelizację, synodalność. Teraz natomiast rozmowa była o człowieku w dzisiejszym świecie. Już w swojej encyklice ťMagnifica humanitasŤ papież pokazał, że człowiek stoi dzisiaj przed radykalnym wyborem. To jest wybór między humanizacją a dehumanizacją".
Kardynał Ryś zapytany o to, czy dostrzega na świecie więcej humanizacji czy też dehumanizacji odparł: - I to, i to. We wprowadzeniu do pierwszej sesji konsystorza mówiłem o dwóch twarzach dzisiejszego człowieka. Jedna to tego pobitego, który został okradziony ze wszystkiego, pozostawiony nagi i ledwo żywy. To jest dzisiejszy człowiek: samotny, ze swoimi problemami.
Przywołując ewangeliczną przypowieść kardynał Grzegorz Ryś zaznaczył: - Ale jest też drugi obraz dzisiejszego człowieka: samarytanin. Samarytanin nie był członkiem ludu Bożego, był spoza niego, czyli w naszym rozumieniu - obcy. O Samarytanach mówiło się z pogardą. Ale to on uczy hojności; nawet ośmieliłem się powiedzieć, że także prawdziwej pobożności. To, co robi udzielając pomocy, to jest to akt głęboko pobożny.
Dodał, że "w naszym interesie jest poświęcać więcej uwagi właśnie temu, żeby widzieć to dobro, bo na tym można budować. Ale to, co jest trudne, co jest uciążliwe, też trzeba widzieć, bo inaczej jesteśmy odrealnieni, nie chodzimy po ziemi".
Ojciec Święty w końcowym przemówieniu na konsystorzu zsumował problemy człowieka i mówił: wojna, napięcia, konflikty, przemoc, ale pośród tego wszystkiego problemem wiążącym jest samotność - powiedział arcybiskup Krakowa.
Mówiono o młodzieży, która często pogrążona jest w rozpaczy, ale także jako o pokoleniu, które się jeszcze nie poddało powszechnej apatii, poczuciu bezsensu. Młodzi ludzie tak łatwo się temu nie poddają, no chyba, że już jest ogromna presja społeczna, brak oparcia w rodzinie. To wszystko występuje w naszym świecie. Nic dziwnego, że trzeba się o młodzież martwić - oświadczył hierarcha.
Kardynał Ryś wyraził także opinię, że trzeba słuchać młodzieży.
Z Rzymu Sylwia Wysocka