
Dodaj komentarz
48 kilometrów, 140 przeszkód, dwie wymagające pętle i około 2500 metrów przewyższeń. Tak wyglądał Runmageddon Górski Ultra w Myślenicach, uznawany za jeden z najtrudniejszych biegów przeszkodowych w Polsce. Z tym ekstremalnym wyzwaniem znakomicie poradziła sobie zawodniczka z naszego regionu, która na mecie zameldowała się po 10 godzinach i 52 minutach.
::event{"type":"horizontal","item":"1073"}
Ten wynik dał jej 1. miejsce OPEN Masters Kobiet oraz 2. miejsce OPEN Kobiet. To ogromny sukces, tym bardziej że mówimy o trasie, która bezlitośnie sprawdza nie tylko przygotowanie fizyczne, ale również charakter, odporność psychiczną i zdolność do walki ze słabościami.
Runmageddon Górski Ultra w Myślenicach składał się z dwóch pętli po 24 kilometry. Na każdej z nich zawodnicy musieli pokonać po 70 przeszkód. Do tego dochodziły strome podejścia, techniczne zbiegi, przeprawy przez rzekę Rabę i wymagające odcinki prowadzące przez okolice góry Chełm.
Dla zawodniczki był to już czwarty Runmageddon Ultra, ale ten start miał szczególne znaczenie. W Myślenicach udało jej się ukończyć bieg po raz drugi. Rok wcześniej trasa okazała się wyjątkowo brutalna dla uczestników – metę osiągnęło wtedy zaledwie 18 procent zawodników. Wielu wróciło więc w tym roku, by zmierzyć się z trasą jeszcze raz.
– Wróciłam z myślą, żeby udowodnić samej sobie, że potrafię ukończyć ten bieg jeszcze raz. I udało się – relacjonuje zawodniczka. Jak podkreśla, przez cały bieg ani razu nie dopuściła do siebie myśli o zejściu z trasy. Nie oznacza to jednak, że było łatwo. Wręcz przeciwnie. Jednym z najbardziej wyczerpujących momentów był prawie kilometrowy odcinek z workiem. Większość prowadziła bardzo stromym podejściem. Żeby nie zsunąć się w dół, zawodnicy musieli łapać się gałęzi i walczyć o każdy kolejny krok.
Na ogromnym zmęczeniu doszło też do groźnie wyglądającego upadku.
– Potknęłam się o kamień i zaliczyłam efektowne koziołkowanie. Na szczęście skończyło się tylko na kilku otarciach. Wstałam, otrzepałam się i pobiegłam dalej – opowiada Krefta. Trasa prowadziła również przez rzekę Rabę, gdzie miejscami woda sięgała do pasa. Kilka przeszkód ustawiono właśnie w wodzie, co dodatkowo utrudniało walkę. Przemoczony sprzęt, zmęczenie i chłód nie przeszkodziły jednak w pokonaniu kolejnych elementów trasy.
Jednym z najbardziej wymagających punktów była także wspinaczka na skocznię K45. To przeszkoda, która dla wielu zawodników była prawdziwym testem siły i determinacji.
Największe emocje przyszły jednak na końcu. Ostatnia przeszkoda, doping rodziny i upragniona meta. Po 10 godzinach i 52 minutach walki można było wreszcie odetchnąć i cieszyć się z wyniku, który robi ogromne wrażenie.
– To właśnie dla takich chwil warto trenować, walczyć i wracać na najtrudniejsze trasy – podkreśla zawodniczka. Po biegu skierowała też ogromne podziękowania do swojej rodziny za obecność, doping i wsparcie na mecie.
Ten start to nie tylko sportowy sukces, ale też piękny przykład determinacji. Runmageddon Ultra nie wybacza słabości. Tutaj nie wystarczy dobra forma. Potrzebna jest głowa, charakter i gotowość do walki wtedy, gdy organizm coraz głośniej domaga się odpoczynku.
– Ultra nie buduje charakteru. Ultra pokazuje, jaki naprawdę jest Twój charakter – podsumowuje zawodniczka. Swoim wynikiem udowodniła, że marzenia i cele są po to, by po nie sięgać – nawet wtedy, gdy droga prowadzi przez błoto, wodę, strome podejścia, przeszkody i prawie 11 godzin ekstremalnej walki.
::news{"type":"see-also","item":"23571"}
Co sądzisz na ten temat?