
Dodaj komentarz
Około 60–70 procent samochodów należących do firmy KARO zostało zarejestrowanych w jednej z gmin pod Wrocławiem. Decyzja może przynieść przedsiębiorstwu oszczędności wynoszące od około 70 do nawet blisko 100 tysięcy złotych rocznie. Część mieszkańców stawia jednak pytania o lokalny patriotyzm, ponieważ właścicielem firmy jest Wojciech Megier – radny Rady Gminy Lipnica i były przewodniczący rady.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
::event{"type":"horizontal","item":"1056"}
Do sprawy odnosi się również Marek Cichosz, wójt gminy Lipnica. Przyznaje, że utrata części wpływów podatkowych jest dla samorządu bolesna. Zwraca jednocześnie uwagę, że każdy przedsiębiorca ma prawo szukać oszczędności, a sam Wojciech Megier głosował wcześniej za stawkami podatkowymi zaproponowanymi przez władze gminy.
Do naszej redakcji zaczęły docierać sygnały, że część ciężarówek należących do firmy KARO została przerejestrowana poza gminę Lipnica. Według osób poruszających ten temat oznacza to, że podatek od środków transportowych nie trafia już w całości do lokalnego budżetu.
Sprawa wzbudza dodatkowe emocje ze względu na samorządową funkcję właściciela firmy. Wojciech Megier jest radnym gminy Lipnica, a w poprzedniej kadencji pełnił funkcję przewodniczącego rady.
Pojawiają się więc pytania, czy radny, który podkreśla znaczenie lokalnego patriotyzmu, powinien przenosić część podatków do innego samorządu?
WIĘKSZOŚĆ TABORU ZAREJESTROWANA POD WROCŁAWIEM
Wojciech Megier potwierdza, że znaczna część należących do firmy pojazdów została przeniesiona do gminy położonej pod Wrocławiem. Zaznacza jednak, że nie chodzi o cały tabor, a decyzja była związana zarówno z kosztami, jak i działalnością prowadzoną przez firmę w tej części Polski.
– To była decyzja firmy, a nie wyłącznie moja osobista decyzja. Oczywiście miałem na nią duży wpływ, ale takie sprawy omawiamy wspólnie. W tamtej części Polski mamy dużo zleceń. Samochody tam przebywają, mamy tam kontrahenta i wykonujemy dla niego bardzo dużo usług – wyjaśnia Wojciech Megier. Firma KARO dysponuje taborem liczącym około 40 samochodów. Według właściciela do innej gminy przerejestrowano około 60–70 procent pojazdów.
Oznacza to, że pod Wrocławiem mogło zostać zarejestrowanych mniej więcej 24–28 samochodów.
– Nie przenieśliśmy całego taboru. To około 60–70 procent samochodów – mówi przedsiębiorca. KORZYSTNIEJSZE STAWKI I NAWET 100 TYSIĘCY ZŁOTYCH RÓŻNICY
Wojciech Megier nie ukrywa, że jednym z głównych powodów decyzji były korzystniejsze stawki podatku od środków transportowych.
– Tamta gmina jest dla nas korzystniejsza pod względem finansowym i podatkowym. Skoro prowadzimy tam działalność i samochody rzeczywiście tam pracują, część z nich została przepisana właśnie do tej gminy – tłumaczy radny. Jak szacuje, różnica może wynosić około 70 tysięcy złotych rocznie, a w zależności od sposobu wyliczenia nawet zbliżać się do 100 tysięcy złotych.
– To są informacje oficjalne. Każdy może sprawdzić stawki podatków w poszczególnych gminach i policzyć je przez liczbę samochodów. W moim przypadku różnica może wynosić około 100 tysięcy złotych rocznie. Być może trochę mniej, ale 70 tysięcy złotych na pewno – wskazuje Wojciech Megier. Dla przedsiębiorstwa posiadającego kilkadziesiąt samochodów taka kwota jest istotnym elementem kosztów prowadzenia działalności.
„PATRIOTYZM LOKALNY JEST MI BARDZO BLISKI”
Wojciech Megier zapewnia, że rozumie argumenty dotyczące lokalnego patriotyzmu. Podkreśla, że sam wielokrotnie wskazywał na potrzebę wspierania gminy Lipnica i działających na jej terenie firm.
– Patriotyzm lokalny jest mi bardzo bliski i zawsze był. Zanim podejmuję podobne decyzje, biorę to pod uwagę. Czasami jednak decydują również sprawy ekonomiczne i finansowe – mówi. Jego zdaniem nie można jednak twierdzić, że firma KARO całkowicie „uciekła” z gminy Lipnica.
– Takie stwierdzenie byłoby przesadą. Obserwatorzy z boku mogą sobie układać różne historie, ale firma nadal działa tutaj. Przenieśliśmy jedynie część samochodów – podkreśla. Faktem pozostaje jednak, że podatek od przeniesionych pojazdów trafia obecnie do budżetu innej gminy.
WÓJT LIPNICY: „OCZYWIŚCIE TO BOLI”
O komentarz poprosiliśmy również Marka Cichosza, wójta gminy Lipnica. Samorządowiec nie ukrywa, że zmniejszenie wpływów z podatku od środków transportowych jest dla gminy niekorzystne.
– Mnie jako wójta oczywiście boli, jeżeli wpływy z podatków są niższe. Natomiast pan Megier również patrzy na oszczędności – mówi Marek Cichosz. Wójt zaznacza, że decyzja o przeniesieniu pojazdów należy do przedsiębiorcy i jest zgodna z prawem.
– Każdy przedsiębiorca ma prawo tak zrobić. To jest jego decyzja i nie chciałbym jej zbyt szeroko komentować – podkreśla. Dodaje jednocześnie, że Wojciech Megier jest osobą zaangażowaną społecznie i wspierającą działania prowadzone na terenie gminy.
– Jest wielkim społecznikiem, wspomaga gminę, między innymi jeżeli chodzi o miejscowość Zapceń. Mam nadzieję, że jakoś się to zbilansuje i ostatecznie wyjdzie na plus dla gminy – mówi wójt. MEGIER GŁOSOWAŁ ZA STAWKAMI PODATKU
Marek Cichosz zwraca uwagę na jeszcze jeden istotny szczegół. Przed uchwaleniem stawek podatku od środków transportowych temat był szeroko omawiany podczas posiedzeń komisji Rady Gminy Lipnica.
Jak relacjonuje wójt, radni wiedzieli, że Wojciech Megier jest jednym z większych płatników tego podatku w gminie.
– Mieliśmy na ten temat szeroką dyskusję na komisjach. Patrzyliśmy również na pana Megiera, ponieważ wiadomo, że jest jednym z większych podatników, jeżeli chodzi o gminę Lipnica – wskazuje Marek Cichosz. Według jego relacji podczas posiedzenia komisji radny miał wstrzymać się od głosu. Później, podczas sesji rady, poparł jednak stawki zaproponowane przez gminę.
Marek Cichosz zaznacza, że gmina starała się ustalić podatek na poziomie zbliżonym do stawek obowiązujących w innych samorządach powiatu.
– Staraliśmy się wpasować w średnią powiatową. To nie były jakieś drastyczne podwyżki. Każdy z radnych był świadomy, za jakimi stawkami podnosi rękę – podkreśla. „GDYBY OSTRZEGŁ, RADNI MOGLIBY JESZCZE RAZ TO PRZEMYŚLEĆ”
Wójt przyznaje, że sytuacja mogłaby wyglądać inaczej, gdyby przed głosowaniem Wojciech Megier poinformował radnych, że wyższe koszty mogą skłonić go do przeniesienia części samochodów do innej gminy.
– Gdyby wtedy z jego ust padło: słuchajcie, jeżeli podniesiecie podatek, będę się zastanawiał nad wycofaniem samochodów z naszej gminy, to na pewno każdy z radnych jeszcze dokładnie by to przemyślał – mówi Marek Cichosz. Wójt nie ukrywa również, że podwyżka podatku może nie zrekompensować utraty wpływów związanych z przeniesieniem większości pojazdów firmy KARO.
– Myślę, że to się nie rekompensuje albo wychodzimy gdzieś w okolicach zera – ocenia. INNE FIRMY RÓWNIEŻ MOGĄ SZUKAĆ OSZCZĘDNOŚCI
Firma KARO nie jest jedynym dużym płatnikiem podatku od środków transportowych na terenie gminy Lipnica. Marek Cichosz wskazuje również na inne przedsiębiorstwa posiadające większą liczbę ciężarówek.
– Są trzy większe firmy, które mają trochę więcej samochodów ciężarowych i płacą znaczący podatek. Gdyby wszystkie trzy podjęły podobną decyzję, byłby to wielki cios dla naszej gminy – zaznacza. W takim przypadku samorząd musiałby poważnie zastanowić się nad zmianą polityki podatkowej.
– Gdyby wszystkie te firmy odeszły, to w przyszłym roku na pewno zastanowilibyśmy się, co z tym zrobić – przyznaje wójt. Podkreśla jednak, że nie zamierza oceniać sposobu prowadzenia prywatnej firmy.
– Każdy ma prawo szukać oszczędności. Nie mi oceniać, gdzie przedsiębiorca tych oszczędności szuka. Ja nikomu w firmę nie zaglądam. To jest jego wola – mówi Marek Cichosz. POTRZEBNA ROZMOWA Z PRZEDSIĘBIORCAMI
Zdaniem Wojciecha Megiera cała sytuacja powinna stać się początkiem szerszej dyskusji o relacjach pomiędzy władzami gminy a lokalnymi przedsiębiorcami.
Radny przyznaje, że od dawna opowiadał się za regularnymi spotkaniami samorządu z przedstawicielami biznesu.
– Zawsze uważałem, że samorząd powinien rozmawiać z przedsiębiorcami. Nie tylko z największymi firmami, ale również ze średnimi, małymi i mikroprzedsiębiorcami – przekonuje. Jak dodaje, w Polsce takie spotkania bywają niesłusznie traktowane jako próba załatwiania prywatnych interesów.
– Mamy obawy, że kiedy samorząd spotyka się z przedsiębiorcami, to od razu ktoś pomyśli, że coś się za tym kryje. Tymczasem przedsiębiorcy dają miejsca pracy i płacą podatki. Powinniśmy rozmawiać o tym, co można ulepszyć, jakie są problemy i jakie utrudnienia można usunąć – mówi Wojciech Megier. Jego zdaniem spotkania organizowane nawet raz w roku lub raz na dwa lata mogłyby pozwolić władzom gminy wcześniej reagować na problemy zgłaszane przez przedsiębiorców.
– Być może dzięki rozmowie udałoby się uniknąć niektórych takich sytuacji. Wtedy patriotyzm lokalny mógłby zadziałać jeszcze mocniej – podsumowuje. LOKALNY PATRIOTYZM CZY CZYSTA EKONOMIA?
Sprawa firmy KARO pokazuje, jak łatwo lokalny patriotyzm zderza się z rachunkiem ekonomicznym. Dla przedsiębiorcy różnica wynosząca około 70 tysięcy złotych rocznie jest znaczącą oszczędnością. Dla gminy Lipnica oznacza natomiast utratę części wpływów, które mogłyby zostać przeznaczone na inwestycje i bieżące zadania samorządu.
Wojciech Megier przekonuje, że jego decyzja nie oznacza wyprowadzki firmy z gminy, a jedynie przeniesienie części pojazdów do miejsca, w którym faktycznie realizowane są zlecenia i obowiązują korzystniejsze stawki.
Marek Cichosz przyznaje, że decyzja przedsiębiorcy jest dla gminy bolesna, ale zrozumiała. Jednocześnie wskazuje, że sam radny poparł wcześniej wysokość stawek podatkowych.
Pozostaje pytanie, czy sytuacja stanie się dla władz gminy Lipnica impulsem do ponownej analizy podatku od środków transportowych i rozpoczęcia szerszej rozmowy z lokalnymi przedsiębiorcami.
::news{"type":"see-also","item":"24889"}
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Co sądzisz na ten temat?