RAK
    Bł. Jan Nepomucen Chrzan

    Bł. Jan Nepomucen Chrzan

    1619 odsłon
    Bł. Jan Nepomucen Chrzan

    107,6 FM

    "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Zwyczajne pozdrowienie wypowiadane w Kościele.

    Ale wyszeptane 1 lipca 1942 roku przez umierającego ks. Jana Nepomucena Chrzana nabrało mocy aktu strzelistego, swoistego 'fiat' i 'wybacz im, bo nie wiedzą, co czynią' wypowiedzianego pod adresem oprawców z obozu koncentracyjnego w Dachau. Był początek upalnego lata, gdy ten zmaltretowany, chory i wycieńczony kapłan odchodził z tego świata jako świadek Chrystusa. Był nim co prawda już przed wojną, gdy jako wikary, a następnie proboszcz, służył przez 30 lat wiernym w różnych parafiach Wielkopolski. Był dobrym duszpasterzem i oddanym społecznikiem - jeśli gdzieś coś należało zorganizować lub naprawić, on odważnie brał to w swoje ręce. Kiedy więc w pierwszych dniach września 1939 roku do parafii w Żerkowie weszli Niemcy, to zaangażowanie ks. proboszcza Chrzana natychmiast rzuciło im się w oczy. Próbowali go zdusić napadami na plebanię, pobiciami, zamknięciem świątyni na głucho. W końcu 6 października 1941 roku po prostu aresztowali nieobojętnego kapłana i deportowali do KL Dachau. Początkowo ks. Jan Nepomucen Chrzan, jak przystało na społecznika, protestował, przeciwdziałał, domagał się sprawiedliwości. Jednak w miarę upływu czasu, zrozumiał, że tym razem Bóg domaga się od niego zaufania, a nie aktywizmu. I dał temu wyraz w chwil śmierci, mówiąc najprostsze i najradykalniejsze słowa w piekle: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Słowa godne błogosławionego męczennika.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Gość Gdański

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era