RAK
    Aleksandra Szwed zagrała w Pucku. Przed koncertem nie spała od 24 godzin [WYWIAD]

    Aleksandra Szwed zagrała w Pucku. Przed koncertem nie spała od 24 godzin [WYWIAD]

    2601 odsłon
    Aleksandra Szwed zagrała w Pucku. Przed koncertem nie spała od 24 godzin [WYWIAD]

    Koncert Aleksandry Szwed otworzył cykl letnich imprez w Pucku. Jako jedyna redakcja, mieliśmy okazję przeprowadzić wywiad z popularną aktorką i piosenkarką. Okazało się, że przed wyjściem na scenę nie spała od… 24 godzin!

    Podczas koncertu na Zielonej Plaży (przy Marinie Puck ) w sobotę, 4 lipca 2026 r., absolutnie nie było tego widać. Dała z siebie wszystko i roztańczyła publiczność. Aż szkoda, że wszystko skończyło się tak szybko… To znaczy po ponad godzinie.

     – Odwiedziła już pani kiedyś Puck, czy jest to pierwsza wizyta w naszym mieście?

     – W Pucku miałam przyjemność gościć wiele lat temu. Przy okazji jednej z nadmorskich imprez, którą kiedyś organizowaliśmy. Jestem za to stałym bywalcem wakacyjnym na jednym z kempingów po drugiej stronie zatoki, na Półwyspie Helskim. Puck zdecydowanie częściej odwiedza mój mąż. Uprawia kitesurfing i przez zatokę – w jedną i drugą stronę – kursuje najchętniej.

     – Przyjechała pani zatem do Pucka po wielu latach, żeby zagrać koncert, który otworzył cykl tegorocznych imprez letnich na zielonej plaży.

     – Tak i od razu zaliczyłam anegdotyczną sytuację. Organizatorzy poprosili mnie, abym nagrała zapowiedź koncertu i zaprosiła publiczność na wydarzenie. Swoją prośbę skierowali akurat wtedy, gdy byłam między różnymi zleceniami. W ciągłym biegu. Przyznaję się bez bicia, że zapomniałam o tym nagraniu. Gdy skończyły się moje zobowiązania zawodowe mieliśmy krótki wyjazd z rodziną, żeby wziąć oddech na Helu. Stałam nad zatoką, patrzyłam na Puck i wiedziałam, ze coś miałam zrobić. Podziwiałam piękny widok. Pomyślałam, że może coś nagram, albo namaluję. Ale skarciłam samą siebie, że jestem na urlopie i nie będę pracować. Pięć minut po tym, gdy wróciłam do domu dostałam wiadomość od menadżerki, żebym jak najszybciej nagrała zapowiedź koncertu. Nie mogłam odżałować, że przecież byłam po drugiej stronie zatoki. Jaki to byłby piękny filmik. Było upalnie, więc okoliczności przyrody były wymarzone. Niebieskie, lazurowe niebo. Jak na Malcie. Ostatecznie zaproszenie nagrałam z własnego ogrodu. Zamiast morza były róże, ale mam nadzieję, że spełniły wymogi wizualne.

     – Jest pani stałą bywalczynią kempingu? Wygodny hotel to nie jest lepsze miejsce dla gwiazdy?

     – Wakacje to czas, w którym staram się uciekać z miasta. O tym, że będzie to kemping lub inny wypoczynek w jakimś prostym miejscu ustaliliśmy z mężem zanim zostaliśmy rodzicami. W pięknych, hotelowych wnętrzach bywam dosyć często ze względu na wyjazdy służbowe. Wypoczywać natomiast lubimy w naturze. Idealne są: las, chatka, jezioro lub morze. Tam, gdzie nie ma zasięgu Internetu. Nie tęsknię wtedy do wygody i przepychu. Proste warunki pozwalają mi wyciszyć się. Szukam ich wręcz. Na co dzień mam bardzo dużo intensywnych bodźców. Szukam ciszy, szukam natury, zwierząt, które mogę podpatrywać w lesie.

     – Jak często robi sobie pani przerwy od wielkiego miasta, imprez i intensywnego życia?

     – Moja rodzina szczęśliwie dba o to, żeby odbywało się to regularne. Staramy się aktywnie wykorzystywać wszystkie wolne dni. Uczę się tego wypoczywania i nabierania oddechu. Mam niestety tendencję do ciągłego bycia w pracy. Wychowałam się w niej od dziecka. Na szczęście mam duży płodozmian, więc nie nudzę się swoimi zajęciami. Kocham moją pracę.

     – Jest pani osobą zajętą?

     – Pyta pan matkę dwójki dzieci, aktywną zawodowo, czy jest zajęta? Syn ma 11 lat, córka skończyła 5 lat. Gram w trzech teatrach, zajmuje się muzyką, mam też inne obowiązki. Nawet, gdybym zajmowała się tylko domem miałabym co robić.

    Fot.: Zbigniew Heliński

    Fot.: Zbigniew Heliński

    Fot.: Zbigniew Heliński

     – Znalezienie zatem czasu na wypoczynek i podładowanie akumulatorów jest zdecydowanie bardzo ważne…

     – Z zewnątrz wydaje się, że osoby znane same decydują o swoim grafiku. Jest dokładnie odwrotnie. Musimy dostosowywać się do terminu zdjęć. Być dostępni na tak zwane zawołanie. Jeśli nie jesteśmy zastąpi nas ktoś inny. Przyzwyczaiłam się, że urlop robię z dnia na dzień. Wtedy, gdy akurat mam wolne. To zupełnie inna sytuacja, niż u kogoś, kto rok wcześniej planuje wyjazd na wakacje. Gdy byłam jeszcze sama, nie miałam dzieci i rodziny bywało, że na wyjazd decydowałam w środę, gdy zobaczyłam, że następne trzy dni mam wolne. Pakowałam się w ciągu godziny i jechałam na chwilę na Hel lub gdzie indziej, po czym wracałam stamtąd bezpośrednio do pracy.

     – Hel to doskonałe miejsce, żeby wypocząć. W wakacje jednak jest na nim sporo ludzi.

     – Dlatego najchętniej jeżdżę tam albo na samym początku sezonu, albo na samym jego końcu. Wtedy jest już pusto.

     – Osoba ze znaną twarzą może spokojnie wypoczywać wśród innych urlopowiczów?

     – Ludzie absolutnie nie zaburzają mojego wypoczynku. Nawet, jeśli do mnie podchodzą, rozmawiają i chcą zrobić sobie ze mną zdjęcie to są szalenie kulturalni i taktowni. Pytają, czy nie przeszkadzają. Poza tym jeżdżę w miejsca, które odwiedzam regularnie już od piętnastu lat. Ludzie, którzy tam są doskonale mnie znają. Jesteśmy ze sobą po imieniu. Jeśli wśród nich znajdzie się ktoś nowy to zachowuje się bardzo kulturalnie. Doskonale wiem, że taka jest specyfika mojego życia i pracy. Chwile, które dla mnie są wolne dla kogoś, kto mnie spotyka mogą być jedyną okazją do czegoś, co jest dla niego ważne. A jeśli akurat ktoś trafi na moment, który jest dla mnie niewygodny, abym wchodziła z nim w interakcję to z pełnym zrozumieniem przyjmuje odmowę.

     – Czym kierowaliście się podczas ustalania listy utworów, które zagraliście w Pucku?

     – Układając repertuar na występ zawsze biorę pod uwagę, gdzie występujemy, przed jaką publicznością, w jakim czasie? Czy jest to początek lata, czy środek zimy? Bardzo mocno walczyłam o listę koncertową. Podstawowe nasze brzmienia są dość ciężkie. Dla mnie ważne było, żeby zagrać wakacyjnie. Podmieniłam kilka numerów. Mam nadzieję, że spodobały się publiczności. Jeśli źle wybrałam proszę pamiętać, że zrobiłam to z dobrego serca, żeby było tanecznie, a ludzie mogli się pobawić. Od tego są wakacje.

     – Po koncercie od razu wraca pani do Warszawy, czy będzie miała chwilę na odpoczynek w Pucku lub na Helu?

     – Nauczyłam się odpoczywać w międzyczasie. Tu znajdę dla siebie pięć minut między obowiązkami, albo piętnaście minut po innych. Współpracownicy śmieją się, że jestem w tym mistrzynią. Przed dzisiejszym koncertem nie spałam od 24 godzin, ale nie martwię się tym. Tak funkcjonuję. Na szczęście zaraz po koncercie basista zespołu wsadzi mnie do samochodu i w drodze do Warszawy będę mogła przespać się cztery i pół godziny. A jutro od rana obowiązki rodzicielskie. Przeczytałam kiedyś piękne zdanie, że ilość szczęścia w życiu zależy od umiejętności jego zauważania.

     – Przez długie lata, dzięki serialowi Rodzina Zastępcza, funkcjonowała pani, jako Ola Szwed. I w ten sposób wiele osób jeszcze panią pamięta. Tyle, że sama jest już pani mamą. Ola zatem, czy już Aleksandra?

     – Moja babcia była filologiem języka polskiego. Wiele lat przepracowała w szkole. Kiedyś zobaczyła podpis na pasku w telewizji: Ola Szwed. Zostałam zawezwana na dywanik. Wytłumaczyła mi, że był to błąd językowy. Podawać trzeba pełne imię, nie jego skróconą wersję. Do mojej babci wszyscy mówili: „Aleksandro”. Ja natomiast mam takie powiedzenie, że można zwracać się do mnie dowolnie, „Olu” lub „Aleksandro”. Byle z miłością. Ale pisząc o mnie proszę – z szacunku do mojej babci – stosować formę: „Aleksandra Szwed”. Większość ludzi mówi do mnie „Olu”. Najważniejsze, żeby kontekst był przyjazny.

     – Do zobaczenia następnym razem.

     – Mam nadzieję, że będę mogła spotkać się jeszcze z państwem i z publicznością w Pucku. Może przy okazji przedstawienia teatralnego? Letni repertuar gramy głównie nad morzem.

    Aleksandra Szwed z zespołem w Pucku – 4 lipca 2026 – ZDJĘCIA

    Fot.: Zbigniew Heliński

    Dołącz do grona naszych Przyjaciół na Patronite

    Byłeś świadkiem zdarzenia na terenie powiatu puckiego? Jest temat, który chcesz nagłośnić? Daj nam znać! Podziel się zdjęciami z nami i naszymi Czytelnikami. Prześlij je nam na maila ([email protected]) lub wyślij w wiadomości prywatnej WhatsAppem (+48 888 332 446). Znajdziesz nas również na Facebooku, platformie X, Instagramie, TikToku, LinkedIn.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Dziennik Pucki

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era