W Dziemianach doszło do brutalnego pobicia dwóch nastolatków. Jeden z nich trafił do szpitala w Gdańsku. Rodzice chłopca mówią o szoku i strachu, a także wyrażają wątpliwości co do przebiegu interwencji policjantów, któr
Brutalne pobicie nastolatków w Dziemianach. Jeden z nich trafił do szpitala w Gdańsku
4
W Dziemianach doszło do brutalnego pobicia dwóch nastolatków. Jeden z nich trafił do szpitala w Gdańsku. Rodzice chłopca mówią o szoku i strachu, a także wyrażają wątpliwości co do przebiegu interwencji policjantów, którzy pojawili się na miejscu. Sprawa jest przedmiotem prowadzonego postępowania.
Do zdarzenia doszło w sobotę, 18 lipca, w Dziemianach. Tego dnia w miejscowości odbywał się koncert. Jego organizatorem nie był ani miejscowy Ośrodek Kultury, ani żadna inna jednostka gminna, lecz firma zewnętrzna. Rodzice zaznaczają, że ich synowie nie byli uczestnikami tego wydarzenia.
Według relacji rodziców, do zdarzenia doszło, gdy dwaj nastolatkowie wracali z punktu gastronomicznego w kierunku pobliskiego sklepu jednej z ogólnopolskich sieci handlowych. Miało to miejsce około godziny 22. Po drodze chłopcy zostali zaczepieni przez grupę młodych mężczyzn, którzy mieli pytać, jakiemu klubowi piłkarskiemu kibicują – padły przy tym nazwy trójmiejskich klubów.
Jak relacjonuje jedna z matek, chłopcy początkowo nie odpowiadali, chcąc uniknąć konfliktu. Gdy jednak pytanie padło ponownie, jeden z nich miał odpowiedzieć, używając obraźliwego określenia wobec jednej z drużyn. Zdaniem rodziny, to sprowokowało atak ze strony grupy młodych mężczyzn.
To wystarczyło, by grupa napastników zaatakowała. Mój syn zaledwie dwa dni wcześniej miał założony gips po złamaniu ręki. Podczas pobicia gips został połamany. Moje dziecko doznało urazu szczęki, a także wstrząśnienia mózgu – opowiada matka poszkodowanego. Reklama Kobieta ma także wątpliwości do sposobu, w jaki na miejscu zareagowała policja. Jej zdaniem, funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce, nie zatrzymali napastników, a jedynie spisali ich dane personalne. Wspomina również o trudnościach przy zgłaszaniu sprawy.
Proszę zrozumieć, byłam cała roztrzęsiona, nie było normalnego kontaktu z moim dzieckiem, on przez cały czas powtarzał to samo – pytał się tylko o gips. Gdy policja pojawiła się w naszym domu, tłumaczono mi, że najpierw muszę mieć dokumentację medyczną, a później dopiero zostanie przyjęte zgłoszenie. Usłyszałam też, że napastnicy to są ludzie niebezpieczni itp. Ja nie wiem, jak mam to rozumieć. To było bardzo dziwne. Później odbierałam telefony od policjantów, o dziwnych porach, którzy wypytywali mnie o całe zajście. My się naprawdę boimy i żyjemy w poczuciu dużego strachu – tłumaczy kobieta. Reklama Poszkodowany chłopiec tego samego wieczoru został przewieziony karetką pogotowia – najpierw do szpitala w Kościerzynie, a następnie do placówki medycznej w Gdańsku. Nadal tam przebywa.
Co mówi policja
Z pytaniami dotyczącymi przebiegu interwencji zwróciliśmy się do rzecznika prasowego Komendy Powiatowej Policji w Kościerzynie. Jak wyjaśnia asp. Piotr Kwidziński, tego samego wieczoru policjanci z posterunku w Dziemianach zostali powiadomieni o ujęciu przez pracowników ochrony 17-letniego mieszkańca powiatu kościerskiego, podejrzewanego o spowodowanie obrażeń ciała u 18-letniego mężczyzny. Zatrzymanie to dotyczyło jednak innego, odrębnego zdarzenia, które miało miejsce tego wieczoru w Dziemianach.
Jak podkreśla policja, wobec osób nieletnich, zarówno pokrzywdzonych, jak i podejrzewanych o udział w zdarzeniu, obowiązują odrębne procedury – przesłuchania prowadzone są z udziałem sądu rodzinnego, a ocena skutków zdrowotnych zostanie dokonana przez biegłego z zakresu medycyny. Dopiero na podstawie zebranego materiału dowodowego zapadną dalsze decyzje procesowe.
"Nikt nie zareagował"
Matka jednego z poszkodowanych chłopców nie ukrywa, że najbardziej bolesny jest dla niej fakt, że do zdarzenia doszło na oczach wielu osób, z których – jak twierdzi – nikt nie zareagował i nie pomógł 14-letnim chłopcom.
Obserwuj nas na Google News