RAK
    Brutalne pobicie nastolatków w Dziemianach. Jeden z nich trafił do szpitala w Gdańsku

    Brutalne pobicie nastolatków w Dziemianach. Jeden z nich trafił do szpitala w Gdańsku

    2912 odsłon
    Brutalne pobicie nastolatków w Dziemianach. Jeden z nich trafił do szpitala w Gdańsku

    W Dziemianach doszło do brutalnego pobicia dwóch nastolatków. Jeden z nich trafił do szpitala w Gdańsku. Rodzice chłopca mówią o szoku i strachu, a także wyrażają wątpliwości co do przebiegu interwencji policjantów, któr

    Brutalne pobicie nastolatków w Dziemianach. Jeden z nich trafił do szpitala w Gdańsku

    4

    W Dziemianach doszło do brutalnego pobicia dwóch nastolatków. Jeden z nich trafił do szpitala w Gdańsku. Rodzice chłopca mówią o szoku i strachu, a także wyrażają wątpliwości co do przebiegu interwencji policjantów, którzy pojawili się na miejscu. Sprawa jest przedmiotem prowadzonego postępowania.

    Do zdarzenia doszło w sobotę, 18 lipca, w Dziemianach. Tego dnia w miejscowości odbywał się koncert. Jego organizatorem nie był ani miejscowy Ośrodek Kultury, ani żadna inna jednostka gminna, lecz firma zewnętrzna. Rodzice zaznaczają, że ich synowie nie byli uczestnikami tego wydarzenia.

    Według relacji rodziców, do zdarzenia doszło, gdy dwaj nastolatkowie wracali z punktu gastronomicznego w kierunku pobliskiego sklepu jednej z ogólnopolskich sieci handlowych. Miało to miejsce około godziny 22. Po drodze chłopcy zostali zaczepieni przez grupę młodych mężczyzn, którzy mieli pytać, jakiemu klubowi piłkarskiemu kibicują – padły przy tym nazwy trójmiejskich klubów.

    Jak relacjonuje jedna z matek, chłopcy początkowo nie odpowiadali, chcąc uniknąć konfliktu. Gdy jednak pytanie padło ponownie, jeden z nich miał odpowiedzieć, używając obraźliwego określenia wobec jednej z drużyn. Zdaniem rodziny, to sprowokowało atak ze strony grupy młodych mężczyzn.

    • To wystarczyło, by grupa napastników zaatakowała. Mój syn zaledwie dwa dni wcześniej miał założony gips po złamaniu ręki. Podczas pobicia gips został połamany. Moje dziecko doznało urazu szczęki, a także wstrząśnienia mózgu – opowiada matka poszkodowanego. Reklama Kobieta ma także wątpliwości do sposobu, w jaki na miejscu zareagowała policja. Jej zdaniem, funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce, nie zatrzymali napastników, a jedynie spisali ich dane personalne. Wspomina również o trudnościach przy zgłaszaniu sprawy.

    • Proszę zrozumieć, byłam cała roztrzęsiona, nie było normalnego kontaktu z moim dzieckiem, on przez cały czas powtarzał to samo – pytał się tylko o gips. Gdy policja pojawiła się w naszym domu, tłumaczono mi, że najpierw muszę mieć dokumentację medyczną, a później dopiero zostanie przyjęte zgłoszenie. Usłyszałam też, że napastnicy to są ludzie niebezpieczni itp. Ja nie wiem, jak mam to rozumieć. To było bardzo dziwne. Później odbierałam telefony od policjantów, o dziwnych porach, którzy wypytywali mnie o całe zajście. My się naprawdę boimy i żyjemy w poczuciu dużego strachu – tłumaczy kobieta. Reklama Poszkodowany chłopiec tego samego wieczoru został przewieziony karetką pogotowia – najpierw do szpitala w Kościerzynie, a następnie do placówki medycznej w Gdańsku. Nadal tam przebywa.

    Co mówi policja

    Z pytaniami dotyczącymi przebiegu interwencji zwróciliśmy się do rzecznika prasowego Komendy Powiatowej Policji w Kościerzynie. Jak wyjaśnia asp. Piotr Kwidziński, tego samego wieczoru policjanci z posterunku w Dziemianach zostali powiadomieni o ujęciu przez pracowników ochrony 17-letniego mieszkańca powiatu kościerskiego, podejrzewanego o spowodowanie obrażeń ciała u 18-letniego mężczyzny. Zatrzymanie to dotyczyło jednak innego, odrębnego zdarzenia, które miało miejsce tego wieczoru w Dziemianach.

    • Tego samego wieczoru, wracając z interwencji na terenie Dziemian, policjanci zauważyli na rogu jednego ze skrzyżowań młodego mężczyznę, który gestami wskazywał, że za pobliskim zakrętem dochodzi do niepokojącego zdarzenia. Funkcjonariusze natychmiast pojechali we wskazane miejsce, gdzie zastali grupę młodych osób oraz 14-letniego chłopca. Mundurowi niezwłocznie podjęli interwencję i sprawdzili tożsamość wszystkich uczestników zdarzenia. Po zakończeniu czynności chłopiec wrócił do domu. Po krótkim czasie policjanci otrzymali zgłoszenie od mieszkanki powiatu kościerskiego, która poinformowała, że jej 14-letni syn został pobity na terenie Dziemian. Funkcjonariusze pojechali pod wskazany adres. Na miejscu zastali rodziców chłopca i ustalili, że chodzi o tego samego 14-latka, który wcześniej wskazał policjantom miejsce interwencji. W trakcie przesłuchania zawiadamiającej policjanci ustalili, że 14-latek został kilkukrotnie uderzony przez jednego z młodych mężczyzn. W sprawie prowadzone jest postępowanie. Funkcjonariusze przesłuchują świadków zdarzenia, także jest sprawdzany monitoring i jest gromadzony materiał dowodowy w postaci dokumentacji medycznej. Te dwie osoby małoletnie zostaną przesłuchane przez sąd, a biegły z zakresu właśnie z medycyny oceni stan zdrowia pokrzywdzonych. Na podstawie zebranego materiału zostaną podjęte decyzje procesowe – poinformował nas rzecznik kościerskiej policji.

    Jak podkreśla policja, wobec osób nieletnich, zarówno pokrzywdzonych, jak i podejrzewanych o udział w zdarzeniu, obowiązują odrębne procedury – przesłuchania prowadzone są z udziałem sądu rodzinnego, a ocena skutków zdrowotnych zostanie dokonana przez biegłego z zakresu medycyny. Dopiero na podstawie zebranego materiału dowodowego zapadną dalsze decyzje procesowe.

    "Nikt nie zareagował"

    Matka jednego z poszkodowanych chłopców nie ukrywa, że najbardziej bolesny jest dla niej fakt, że do zdarzenia doszło na oczach wielu osób, z których – jak twierdzi – nikt nie zareagował i nie pomógł 14-letnim chłopcom.

    • To pokazuje, jak łatwo przemoc może eskalować i jak ważna jest reakcja osób postronnych. Dzisiaj najważniejsze jest zdrowie naszego syna, ale oczekujemy również rzetelnego wyjaśnienia wszystkich okoliczności tego zdarzenia oraz wyciągnięcia konsekwencji wobec sprawców. Mamy nadzieję, że ta tragedia stanie się impulsem do poprawy bezpieczeństwa podczas podobnych wydarzeń, aby żadne dziecko nie musiało przeżyć czegoś podobnego – podsumowuje kobieta. Reklama Sprawa pozostaje w toku, a ostateczna ocena okoliczności zdarzenia oraz ewentualnej odpowiedzialności jego uczestników należeć będzie do prowadzących postępowanie organów. Do tematu będziemy wracać.

    Obserwuj nas na Google News

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era