
Nawet jeśli ustawa o kryptowalutach zostanie w końcu uchwalona i podpisana przez prezydenta, jej wpływ na polski rynek będzie niewielki - oceniła radczyni prawna Anna Sekura-Konopka. Firmy, które chciały tu działać przeniosły się już za granicę i nie będą podlegać polskiemu nadzorowi - zauważyła.
Jak zauważyła, czasu na wprowadzenie do obiegu prawnego ustawy było dużo, a inne kraje europejskie potrafiły w porę przyjąć te rozwiązania.
Sekura-Konopka wskazała, że znaczna część polskich firm działających na rynku kryptowalut zdążyła już uzyskać licencje w innych państwach członkowskich UE. Zgodnie zaś z zawartą w rozporządzeniu MiCA zasadą tzw. paszportowania, będą one mogły świadczyć usługi na terenie całej Wspólnoty - w tym w Polsce.
Kolejnym sposobem na pozostanie na rynku mimo braku licencji - jak wskazała ekspertka - jest ograniczenie działalności do usług, które pozostają poza katalogiem MiCA - np. do obrotu niektórymi tokenami NFT, które są unikalne i niewymienne i stanowią swego rodzaju certyfikaty własności zapisane w sieci blockchain.
Sekura-Konopka zaznaczyła, że właściciele środków zdeponowanych na giełdach kryptowalut powinni sprawdzić, czy dysponują one licencją MiCA.
Ekspertka wskazała, że klienci giełd mogą przetransferować kryptowaluty na tzw. portfel non custodial (niepowierniczy), którego użytkownik ma pełną kontrolę nad swoimi środkami i kluczami prywatnymi.
Jeszcze bezpieczniejsze jest - wskazała - przeniesienie kryptoaktywów na tzw. portfel sprzętowy, czyli odseparowane od sieci fizyczne urządzenie, do którego nikt poza użytkownikiem nie ma dostępu. W ocenie ekspertki z tej formy warto skorzystać szczególnie w przypadku znacznych kwot.
W opinii prawniczki brak ustawy powoduje szereg komplikacji dla polskich inwestorów, którzy będą bardziej narażeni na nadużycia. Sekura-Konopka poinformowała, że Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA) już w kwietniu br. wydał komunikat skierowany do firm, które wiedzą, że nie uzyskają tej licencji, lub w ogóle nie zamierzają się o nią ubiegać. Zostały one zobligowane do przeprowadzenia tzw. wind down, czyli uporządkowanego wygaszenia działalności.
Z kolei - jak dodała - w przypadku podmiotów zarejestrowanych za granicą i podlegających obcym jurysdykcjom, użytkownicy nie będą mogli składać skarg i dochodzić ewentualnych roszczeń w Polsce. Zazwyczaj będzie to oznaczało konieczność znalezienia pomocy prawnej za granicą, a tym samym większe koszty.
W ocenie Sekury-Konopki zawetowana trzykrotnie przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawa była co prawda przykładem tzw. gold platingu, czyli próbą wprowadzenia szerszego zakresu obowiązków, niż to wynikało z MiCA, ale nawet taka nadregulacja byłaby lepsza, niż brak jakiejkolwiek regulacji.
11 czerwca prezydent Karol Nawrocki po raz trzeci zawetował ustawę mającą uregulować rynek kryptoaktywów w Polsce. Zwrócił uwagę, że kolejny raz nie uwzględniono jego uwag.
Celem zawetowanych ustaw było zapewnienie stosowania unijnego rozporządzenia MiCA, które reguluje rynek kryptoaktywów w Unii. Na mocy przepisów Komisja Nadzoru Finansowego miała sprawować nadzór nad tym rynkiem. Mogłaby ona m.in. blokować rachunki pieniężne lub kryptoaktywów, lub wstrzymywać określone transakcje na 96 godzin, choć może to zostać przedłużone. Rząd chciał, aby wydłużenie blokady nie mogło przekroczyć 6 miesięcy.
Zawetowane regulacje zakładały, że stawka maksymalnej opłaty pobieranej od emitentów tokenów działających na rynku kryptoaktywów na rzecz KNF za sprawowanie nadzoru nad tym rynkiem miała wynieść 0,5 proc. Z kolei opłata uiszczana przez dostawców usług w zakresie kryptoaktywów miałaby nie przekraczać 0,4 proc.
Ustawa miała dać KNF możliwość nakładania sankcji na oferujących, emitentów lub osoby ubiegające się o dopuszczenie kryptoaktywów. Komisja mogłaby nakładać kary pieniężne na osoby zawodowo pośredniczące w zawieraniu transakcji związanych z kryptoaktywami.
W przypadku naruszenia przepisów KNF miałaby wpisywać do prowadzonego przez siebie rejestru nieuczciwe domeny internetowe służące do prowadzenia działalności w zakresie kryptoaktywów. Ustawa przewidywała też odpowiedzialność karną za przestępstwa popełniane m.in. w związku z emisją tokenów czy świadczeniem usług w zakresie kryptoaktywów bez wcześniejszego zgłoszenia tego KNF.