
Wyszukiwarka
O znaczeniu Nagrody im. Haliny Konopackiej, roli kobiet w polskim sporcie oraz wyzwaniach związanych z bezpieczeństwem zawodniczek i zawodników opowiada laureatka tegorocznego wyróżnienia Jolanta Szydłowska, Prezeska Gdańskiej Fundacji Kształcenia Menedżerów.
O znaczeniu Nagrody im. Haliny Konopackiej, roli kobiet w polskim sporcie oraz wyzwaniach związanych z bezpieczeństwem zawodniczek i zawodników opowiada laureatka tegorocznego wyróżnienia Jolanta Szydłowska, Prezeska Gdańskiej Fundacji Kształcenia Menedżerów.
Otrzymała Pani nagrodę im. Haliny Konopackiej – wyjątkowe wyróżnienie dla kobiet związanych ze sportem. Co ta nagroda oznacza dla Pani osobiście i zawodowo?
Nagroda jest zobowiązaniem do tego, aby nie odpuszczać i nadal zajmować się tematem przemocy w sporcie. To trudny temat, objęty na świecie badaniami wskazującymi, że sport jest ogromnym polem nadużyć. W Polsce nadal jest to obszar diagnozowany wyrywkowo i w dużej mierze znany nam z pojedynczych zdarzeń opisywanych w mediach. To tematy, które szybko znikają z dyskusji publicznej mimo skali krzywd i często brutalności. Wypieramy je, nie chcemy ich zgłębiać. Przeciwdziałanie przemocy to nadal w dużej mierze walka z wiatrakami. Brak regulacji w tym zakresie, brak struktur, brak egzekwowania już istniejących zapisów, np. Ustawy o ochronie małoletnich, tzw. lex Kamilek. Sport jest pełen emocji, a na bazie emocji łatwo jest manipulować i wykorzystywać ludzi, szczególnie dzieci. Często, gdy dzieje się coś złego, wokół panuje milczenie – dla dobra sprawy, dla ochronienia pasji, dla sukcesu lub po prostu ze strachu.