Chojnice
Monika Smól
Dzisiaj, 15:27
Centrum Chojnic boryka się z niespodziewanym problemem estetycznym. Na zabytkowym piaskowcu, z którego zbudowana jest fontanna na Starym Rynku, pojawiły się wyraźne, białe plamy. W reakcji na te doniesienia burmistrz Chojnic, w drugiej połowie czerwca, zapowiedział, że trzeba natychmiast wstrzymać pracę wodotrysku. Mówił o konieczności dociekania przyczyny takiego stanu przez specjalistów.
- Mamy 3 lipca, wodotrysk działa, woda w niecce jest. Nie widać, by doszło do oczyszczenia piaskowca - wskazuje Chojniczanin. - Sezon letni się rozpoczął, ta fontanna nie wygląda dobrze, a właśnie teraz przyjeżdża do miasta więcej turystów i muszą oglądać ten obiekt w takim stanie. Kiedy coś się zadzieje w temacie przywrócenia fontannie pierwotnego wyglądu?
Przypomnijmy, wiosną 2025 roku obiekt przeszedł gruntowny remont techniczny i wizualny. Modernizacja pochłonęła około 130 tys. zł. W ramach prac precyzyjnie odnowiono materiał i zabezpieczono charakterystyczne figury trzech panien. Urzędnicy nie kryli więc zaskoczenia efektem. Jak mówi Jarosław Rekowski , dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej w Chojnicach, na wykonane w 2025 roku prace obowiązuje jeszcze gwarancja.
- Rozmawiamy z ekspertami, którzy mają przyjechać obejrzeć fontannę, dojść do tego, co się stało, że tak wygląda i zaproponować, w jaki sposób i z użyciem jakich środków można przywrócić niecce poprzedni stan - informuje Jarosław Rekowski. Jak dodaje, zniszczenia piaskowca, jego wyblaknięcie, obejmuje nieckę, a nie dotknęło figur panien. - Nie znamy jeszcze konkretnego terminu, w którym przyjedzie do Chojnic przedstawiciel firmy zajmującej się chemią budowlaną. Nie mamy wyznaczonej daty, ponieważ to są firmy z Wrocławia, Krakowa i na potrzeby jednej małej fontanny nie będą się zrywać. Tym bardziej, że za tym nie idzie gratyfikacja, to jest opinia rzeczoznawców materiałowych, doradców, my nie możemy im za te świadczenia zapłacić.
Jak dodaje, na zniszczenia fontanny zerknął ktoś z firmy zajmującej się remontami obiektów zabytkowych.
- Ale to tylko poglądowo, byli obejrzeć, zaproponują co by zalecali jako zabieg - mówi Jarosław Rekowski. - To tylko rozmowy. W ramach umowy mamy gwarancję od firmy, która wykonywała remont. Chcemy ustalić przyczynę, dlaczego tak się wydarzyło, dobrać odpowiednie specyfiki i zobowiązać wykonawcę remontu do naprawienia, a raczej przywrócenia tego, co było pierwotnym założeniem fontanny.
Firma, która remontowała, również oglądała fontannę. Nie musieli nawet mówić, jakich środków użyli podczas remontu, ponieważ te są wymienione w specyfikacji materiałowej.
- Podzielają nasze zdanie, że jest chyba to efekt niewłaściwego działania tych preparatów, ale musimy przygotować i dokonać prób z chemii budowlanej, by odtworzyć to, co było pierwotnie - wskazuje Jarosław Rekowski.
Teoretycznie, urzędnicy miejscy mogliby wysłać ekspertom wykaz użytych środków i zdjęcia fontanny, ale uważają, że „na oko” czy „na zdjęcie” nie zdecydują się dobrać materiałów służących ratunkowi fontanny.
- Trzeba znaleźć błąd technologiczny albo ustalić, które materiały nie powinny zostać ze sobą połączone. Bo może gdzieś nastąpiła jakaś chemiczna interakcja - wyjaśnia Jarosław Rekowski. - To są obiekty bardzo wrażliwe, powłoki zastosowane też są wrażliwe i „na zdjęcie” nikt nic nie zaleci. Myślę, że po optycznym sprawdzeniu obiektu przez ekspertów i analizie dokumentów, przeprowadzi się najpierw próbę czyszczenia na jakimś małym fragmencie fontanny. Chodzi o to, by nie było jeszcze gorzej. Trzeba się dobrze przygotować. Czas nie jest naszym sprzymierzeńcem, obiekt jest pod wodą cały czas. Przestój dopiero będzie w okresie jesiennym. Też trzeba uzyskać pewne poziomy materiałów, które nie posiadają nadmiernego zawilgocenia.
Nie wiadomo, czy prace te przeprowadzone zostaną latem.
- Preparaty są różnorodne. Niektóre reagują doskonale z wodą i mogą być kładzione mokre na mokre. Inne wręcz odwrotnie, że trzeba powłoki dosuszyć, osiągnąć pewien poziom wilgotności kamienia, by robić dalszą obróbkę. Nie znam się na tym, by rokować, kiedy to będzie można wykonać - stwierdza Jarosław Rekowski.
Jak podkreśla szef Wydziału Gospodarki Komunalnej, obiekt jest bardzo trudny pod kątem prowadzenia prac.
Tłumaczy też, że chojnicka fontanna jest z piaskowca, a wyblakł preparat, który został zastosowany - być może pod wpływem intensywności uderzeń wody w fontannie.
- Dynamiczne fontanny, ładnie w nich woda płynie i się rozbryzguje, ale w naszej jest sześć dysz, które swoje robią. W przypadku takich strumieni, regularnego uderzenia wody, to jest horror - podkreśla Jarosław Rekowski.
Dyrektor Rekowski mówi, że aby dojść do macierzystego kamienia, trzeba będzie znaleźć preparat, który usunie ten poprzednio nałożony. Porównuje to nawet do... malowania paznokci przez kobiety. Czasem malują, a gdy wygląda nieestetycznie - usuwają lakier z paznokci, po czym nakładają warstwę nowego. I tak ma być z fontanną.
Czytaj cały artykuł u źródła — Chojnice24.pl / Chojnice TV