
O sytuacji Kościoła katolickiego na Białorusi mówi Aleś Białacki – laureat Pokojowej Nagrody Nobla.
Andrzej Grajewski: W jakich okolicznościach dowiedział się Pan o przyznaniu Panu Pokojowej Nagrody Nobla? Aleś Białacki: Dowiedziałem się o tym w październiku 2022 roku w Areszcie Śledczym w Mińsku. Siedziałem tam w izolowanej celi, bez dostępu do informacji. Wiadomość o nagrodzie otrzymałem, gdy szedłem do pokoju, w którym zapoznawałem się z aktami mojej sprawy karnej. Było tego ponad 300 tomów. Chodziłem więc każdego dnia, aby je czytać w obecności śledczego i adwokata. Ktoś z moich znajomych, także więzień polityczny, z którym mijałem się na korytarzu, powiedział, że dali mi Nagrodę Nobla. Machnąłem ręką, myśląc, że to żart. Jednak chwilę później mój adwokat poinformował mnie, że wszyscy koledzy gratulują mu tego, że broni laureata Nagrody Nobla. Byłem całkowicie zaskoczony. Wiedziałem, że w tym czasie w Oslo dokonuje się wybór laureata tej nagrody, ale nie myślałem, że ja nim mogę zostać.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
już od 14,90 zł
Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI
Andrzej Grajewski W redakcji „Gościa Niedzielnego” pracuje od czerwca 1981 r. Dziennikarz działu „Świat”. Doktor nauk politycznych, historyk. Autor wielu publikacji prasowych i książek – m.in. „Wygnanie” oraz „Agca nie był sam: wokół udziału komunistycznych służb specjalnych w zamachu na Jana Pawła II”.