
Gabi Szulik
Mnóstwo aplikacji pomaga trafić do celu. Ale nawet najlepsza potrafi wyprowadzić w las. Kiedyś w pięknych okolicach Warmii i Mazur miałam dojechać do siedliska otoczonego łąkami i lasami, gdzie oprócz gościnnych gospodarzy mieszkały przeróżne zwierzęta, na czele ze szlachetnymi końmi i uroczymi krowami o ogromnych oczach. Dostałam adres, wpisałam w nawigację i ruszamy...
Ze mną jeszcze trzy osoby w aucie. Nawigacja każe skręcić w las. OK, skręcamy – i tu zaczyna się zabawa. Nawigacja uparcie wskazuje: w prawo, w lewo, na wprost, i co? I nic. Jakbyśmy kręcili się w kółko. W aucie zrobiło się cicho, w lusterku widzę, że wszystkim oczy robią się okrągłe, chyba z przerażenia, a my wciąż szukamy drogi. Ostatecznie wyłączyłam nawigację, pojechałam na wyczucie i… dotarliśmy do siedliska.
Mnóstwo jest aplikacji, które pomagają trafić do celu. Ale nawet najlepsza potrafi wyprowadzić w przysłowiowy las albo w pole. Obok, na sąsiednich stronach, jest aplikacja, może jeszcze o niej nie słyszeliście... Nazywa się Drogowskaz. Aplikacja nie pokazuje drogi nad jezioro ani na plażę. Wskazuje miejsca o wiele ważniejsze i wydarzenia najważniejsze. Jakie to miejsca i jakie wydarzenia? Musicie zajrzeć do tekstu, a potem, jeśli jest to możliwe, ściągnijcie aplikację i miejcie na wakacjach. No właśnie, wakacje. Ksiądz Sebastian Picur na stronach 6–7 przypomina, że Jezus nie wyjeżdża na swoje wakacje, ale On chce jechać z nami. I nad morze, i w góry, i za granicą. I podaje osiem ważnych, konkretnych wskazówek, co zrobić, żeby podczas wakacji nie zgubić tego, co najważniejsze i najcenniejsze.
Gdy mały Karol, przyszły papież Jan Paweł II, mieszkał w Wadowicach, lubił biegać na Górkę do kościoła karmelitów. Może w przyszłości tam też zajrzycie. Kiedyś tak to wspominał: „Wśród wielu nabożeństw, które urzekały mą dziecięcą duszę, najgorliwiej korzystałem z nowenny przed uroczystością Matki Bożej z Góry Karmel. Był to czas wakacji, miesiąc lipiec. Dawniej nie wyjeżdżało się na wczasy, jak obecnie. Wakacje spędzałem w Wadowicach, więc nigdy nie opuszczałem popołudniowych nabożeństw w czasie nowenny. Czasem trudno się było oderwać od kolegów, wyjść z orzeźwiających fal kochanej Skawy, ale melodyjny glos karmelitańskich dzwonów był taki mocny, taki przenikający, więc szedłem”.
Matkę Bożą z Góry Karmel, zwaną Szkaplerzną, wspominamy właśnie 16. dnia wakacyjnego lipca. Karol miał kilka lat, może 10, kiedy podczas wakacji przyjął szkaplerz i nosił go potem jako student, jako ksiądz, jako kardynał i jako papież, do końca życia. Szkaplerz to kolejny prezent z nieba, który nas chroni przed zgubieniem dobrej drogi. A co to takiego szkaplerz? Czytajcie na stronach 8–11.
Nie zgubcie się w czasie wakacji. Nie szukajcie szczęścia tam, gdzie go nie ma – jak mówi pan Rafał Porzeziński, kiedyś ministrant u dominikanów w Warszawie, a dziś znany dziennikarz (str. 12–15). Szukajcie zawsze właściwiej drogi. Sporo jest o tym w najnowszym numerze „Małego Gościa”.
Zachęcam też do odwiedzenia wyjątkowych labiryntów w Polsce, które opisujemy, a które być może znajdą się na Waszym wakacyjnym szlaku. A na deszczowe dni mamy dla Was drugą część łamigłówek z Antkiem Srebrnym. Na koniec, a właściwie na początek niespodzianka. Na okładce jest labirynt szczególny, możecie na nim poćwiczyć szukanie drogi.
Pozdrawia Was Gabi Szulik , która bardzo pilnuje, by nie zgubić drogi
Najpopularniejsze
Mały Gość Niedzielny ul. Wita Stwosza 11 Katowice, 40-042
[email protected] tel. 32/ 608-76-88
Copyright © Instytut Gość Media. Wszelkie prawa zastrzeżone.