Sąsiedzi nazywali go wprost potworem, a dla matki jednego z zamordowanych chłopców stał się uosobieniem najczystszego zła. Piotr Trojak został skazany na dożywotnie pozbawienie wolności za brutalne morderstwo 11-letniego Sebastiana Talarka z podpomorskiego Łęgowa. „Diabeł spod Tczewa” odpowiada również za śmierć 10-letniego Marcina Skotarka z Lisewa Malborskiego.
Dziesięcioletni Marcin zginął z rąk Piotra Trojaka w 2002 roku, jednak początkowo organom ścigania nie udało się wytypować właściwego sprawcy. Przełom w śledztwie nastąpił dopiero trzy lata później, gdy morderca brutalnie pozbawił życia 11-letniego Sebastiana. W trakcie przesłuchań 36-latek zrelacjonował, co się stało. Sprawca najpierw nawiązał rozmowę z wędkującym nad rzeką chłopcem , a następnie przekonał go do wspólnej eksploracji zrujnowanego budynku. Na miejscu zdarł z przerażonego dziecka ubranie, a gdy malec zaczął krzyczeć, obezwładnił go i powalił na ziemię. Kiedy zszokowany jedenastolatek stracił przytomność, oprawca dopuścił się gwałtu, po czym wyciągnął z plecaka nóż i śmiertelnie ugodził ofiarę.
Oddalającego się pośpiesznie z miejsca zbrodni napastnika dostrzegł okoliczny rolnik. To właśnie ten mężczyzna natrafił na porzucone zwłoki jedenastolatka , natychmiast wezwał służby ratunkowe i przekazał dokładny rysopis uciekiniera. Funkcjonariusze ujęli mordercę w momencie, gdy opuszczał pociąg w swoim rodzinnym Tczewie.
Polecany artykuł:
Śledczy z Archiwum X łączą Piotra Trojaka z zabójstwem Marcina Skotarka
Pracujący nad nierozwiązanymi sprawami detektywi z gdańskiego Archiwum X połączyli zatrzymanego z inną, starszą zbrodnią. Z ich analiz wynikało, że w 2002 roku mężczyzna brutalnie zamordował 10-letniego Marcina Skotarka , który wracał rowerem do domu w Lisewie Malborskim. Napastnik zajechał dziecku drogę, brutalnie zrzucił je z jednośladu, a następnie zakneblował i zadał ciosy nożem, planując podcięcie gardła.
„Gdy z szyi trysnęła krew, przeszła mi ochota na seks” – zwierzał się potem organom ścigania, wyjaśniając powody odstąpienia od aktu pedofilskiego .
Podejrzany ostatecznie w pełni potwierdził swoje sprawstwo. Biegli z krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna jednoznacznie wykazali w specjalistycznych analizach , że za obydwoma morderstwami stoi dokładnie ta sama osoba.
Polecany artykuł:
To demon. Nie wybaczę mu nigdy. On sam nie wie, jaką krzywdę wyrządził mojemu dziecku i całej rodzinie. On zabił też nas. Żadna kara nie będzie dla mnie zadośćuczynieniem i nie zwróci mi synka – mówiła Lidia Skotarek, mama Marcina. Polecany artykuł:
Piotr Trojak przed morderstwami zamieszkiwał w zabytkowym wiatraku w Tczewie
Wiele osób długo zastanawiało się, w jaki sposób uchodzący za spokojnego człowieka Piotr przeobraził się w bezlitosnego oprawcę dzieci. Podwójny morderca i pedofil dorastał w starym tczewskim wiatraku , stanowiącym jedną z lokalnych atrakcji turystycznych. To właśnie w tym historycznym obiekcie zbrodniarz przygotowywał chłodny plan zabicia 10-letniego Marcina oraz 11-letniego Sebastiana i to tam starannie ostrzył narzędzia zbrodni.
Matka zwyrodnialca przez bardzo długi czas nie potrafiła zaakceptować faktu , że jej syn dopuścił się tak straszliwych czynów i wypierała jego winę.
„Kocham Piotrusia i wierzę, że do mnie wróci” – mówiła z przekonaniem. „Jak Piotruś wróci, urządzi się tu na nowo” – mówiła z przekonaniem pani Teodozja, oprowadzając po skromnej kuchni, w której morderca spożył swój ostatni posiłek tuż przed zabiciem Sebastiana Talarka.
W przeszłości Trojak zdobył wykształcenie w szkole zawodowej i podjął pracę jako złotnik. Jego życie uległo drastycznej zmianie, gdy ukochana kobieta porzuciła go dla innego mężczyzny . Od tego momentu całkowicie odciął się od relacji romantycznych, zamknął się w wiatraku, gdzie trenował z ciężarami, słuchał ciężkiej muzyki metalowej i pasjonował się horrorami. Całkowita izolacja od społeczeństwa mocno wpłynęła na jego psychikę, co ostatecznie doprowadziło go do obłąkańczej myśli o gwałcie.
Realizując swój chory plan w 2002 roku, przejechał rowerem na drugi brzeg Wisły do Lisewa Malborskiego, gdzie siłą zaciągnął małego Marcina na pole, a po nieudanej próbie gwałtu odebrał mu życie ciosami noża. Mroczne żądze powróciły do niego zaledwie trzy lata później, gdy według bardzo zbliżonego schematu zamordował jedenastoletniego Sebastiana , za co gdański sąd wymierzył mu karę dożywotniego pozbawienia wolności.
Niedługo później sprawca ponownie zasiadł na ławie oskarżonych w Gdańsku, tym razem odpowiadając bezpośrednio za zabójstwo Marcina. Na salę rozpraw regularnie przychodziła jego matka, wciąż wierząc w rychły powrót syna do tczewskiego wiatraka. Sędziowie po raz drugi wymierzyli mu najsurowszą możliwą karę dożywocia. Ze względu na obowiązującą tajemnicę lekarską utajniono fragmenty uzasadnienia wyroku obejmujące opinie seksuologiczne i psychologiczne dotyczące oskarżonego, jednak wymiar sprawiedliwości wyraził zgodę na publikację wizerunku oraz personaliów mordercy.