
Wyszukiwarka
Kryzys jest momentem, w którym weryfikowane są kompetencje liderów. To właśnie wtedy liczą się nie tylko doświadczenie i wiedza, ale także umiejętność zachowania spokoju, dostrzegania zagrożeń oraz podejmowania odpowiedzialnych decyzji.
Kryzys jest momentem, w którym weryfikowane są kompetencje liderów. To właśnie wtedy liczą się nie tylko doświadczenie i wiedza, ale także umiejętność zachowania spokoju, dostrzegania zagrożeń oraz podejmowania odpowiedzialnych decyzji.
W każdej organizacji przychodzi moment, gdy dotychczasowe schematy przestają działać. Kryzys może być wywołany zmianami rynkowymi, nieprzewidzianymi wydarzeniami czy wewnętrznymi problemami firmy. W takich sytuacjach pracownicy oczekują od lidera przede wszystkim jasnego kierunku działania i poczucia bezpieczeństwa.
Przywództwo to nie rozkazy, lecz odpowiedzialność
Współczesne przywództwo coraz bardziej odchodzi od modelu opartego na hierarchii i bezwzględnym podporządkowaniu. Lider nie jest dziś dowódcą wydającym polecenia, lecz osobą, która potrafi angażować zespół we wspólne poszukiwanie rozwiązań. Jednocześnie w sytuacjach kryzysowych musi być gotowy do podjęcia ostatecznej decyzji i wzięcia za nią pełnej odpowiedzialności.
– Kiedy czasem pytam moich studentów, czym przejawia się przywództwo, zaczynają wymieniać cechy, którymi można by opisać frontowego pułkownika. Z ich opowieści wyłania się obraz przewodnika stada, kogoś, za kim ludzie pójdą pod ostrzał, ryzykując życiem. Rzecz jasna jest w tym sporo przesady. Na szczęście rzeczywistość biznesowa różni się od frontowej. Tu od posłuszeństwa ważniejsze jest współdziałanie, współtworzenie, branie przez zespół odpowiedzialności. Najlepsi liderzy nie boją się, że ktoś będzie kontestować ich pomysły, ale jednocześnie wiedzą, że w sytuacjach kryzysowych muszą zadecydować autorytatywnie i jednoosobowo. Dać zespołowi sygnał „szanuję wasze zdanie, ale to ja ponoszę odpowiedzialność, a moja decyzja jest ostateczna i nieodwołalna”. Charyzma lidera, będąca źródłem autorytetu, wspiera się właśnie na tych dwóch filarach: umiejętności słuchania i umiejętności podejmowania decyzji – mówi Tomasz Kalko, trener, mówca, psycholog biznesu. Dostrzec kryzys, zanim nadejdzie
Eksperci zwracają uwagę, że skuteczne zarządzanie kryzysowe zaczyna się znacznie wcześniej niż w chwili pojawienia się problemów. Kluczowe jest obserwowanie otoczenia, analiza sygnałów płynących z rynku oraz gotowość do reagowania na zmiany. Ignorowanie pierwszych symptomów może prowadzić do poważnych konsekwencji dla organizacji, co dostrzegamy na światowych rynkach.
– Uważam, że dobry lider nie powinien reagować w ostatniej chwili, kiedy pożaru często może nie dać się ugasić. Należy na bieżąco dostrzegać zmiany na rynku lub w organizacji i nie lekceważyć sygnałów płynących z otoczenia. Świadomy lider pamięta o zjawiskach, które swoją nazwą nawiązują do dwóch ptaków – „czarny łabędź” oraz „syndrom indyka”. Czarny łabędź to zjawisko nieprzewidziane, pojawiające się nagle, zmieniające o 180 stopni naszą rzeczywistość, które ludzie uważają za oczywiste dopiero po fakcie. Syndrom indyka natomiast polega na ignorowaniu sygnałów z otoczenia i funkcjonowaniu w swojej bezpiecznej bańce. Jeśli będziemy ignorować sygnały zwiastujące kryzys, czyli staniemy się indykiem w biznesie, to na pewno stracimy głowę, kiedy przyleci czarny łabędź. Pamiętają Państwo NOKIĘ? To przykład indyka, dla którego łabędziem okazała się firma APPLE – podkreśla Dawid Stefaniak, trener biznesu. Lider musi być kotwicą, a nie częścią chaosu
Eksperci zwracają uwagę, że w czasie kryzysu organizacja często odzwierciedla postawę swojego lidera. Jeśli osoba zarządzająca działa pod wpływem emocji i podejmuje pochopne decyzje, niepewność szybko udziela się całemu zespołowi. Dlatego jednym z najważniejszych zadań przywódcy jest zachowanie spokoju, zdolności do analizy sytuacji oraz podejmowanie działań w oparciu o fakty, a nie presję chwili.
– Sufit lidera jest sufitem organizacji – szczególnie w kryzysie. Firma nie wyjdzie z turbulencji, jeśli jej przywódca sam nie będzie odporny i świadomy. Z doświadczenia przedsiębiorcy oraz mentora zarządów wiem, że największym grzechem w trudnych momentach jest reaktywność. Decydowanie w biegu, gdy wokół szaleje pożar, to błąd. Skuteczność wymaga czegoś odwrotnego: kontrolowanego zatrzymania i chłodnej analizy zasobów, zanim dojdzie do katastrofy. Musisz odciąć emocjonalny szum i panikę rynku. Jako lider bądź kotwicą, która opanowuje chaos, a nie kolejną osobą biegającą z gaśnicą – Marek Wikiera, mentor, trener. Najgorszą decyzją jest jej brak
W warunkach niepewności liderzy rzadko dysponują kompletem informacji. Mimo to nie mogą pozwolić sobie na paraliż decyzyjny. To właśnie w najtrudniejszych momentach budowane jest zaufanie zespołu. Natomiast pracownicy oceniają nie tyle trafność każdej decyzji, ile sposób, w jaki lider bierze odpowiedzialność za obrany kierunek.
– Kryzys nie tworzy liderów, on ich ujawnia. W trudnych momentach ludzie nie oczekują od lidera nieomylności, lecz odwagi, spokoju i odpowiedzialności. Najgorszą decyzją jest często brak decyzji. Dobry lider potrafi zaakceptować, że nie ma pełnych danych, ale bierze odpowiedzialność za kierunek, w którym prowadzi zespół. To właśnie wtedy buduje się zaufanie. Lider, który rozwija siebie, potrafi zachować jasność myślenia pod presją. Daje innym poczucie bezpieczeństwa nawet wtedy, gdy przyszłość pozostaje niepewna. Odpowiedzialność za sukcesy i jednocześnie porażki, które są częścią wygranej. Budują – to najważniejsza cecha – mówi Mariusz Szuba, trener sztuki rozwoju. Choć każdy kryzys ma inną naturę, wspólnym mianownikiem skutecznego przywództwa pozostaje odpowiedzialność, umiejętność przewidywania oraz gotowość do podejmowania decyzji. To właśnie w trudnych momentach najpełniej widać, że prawdziwe przywództwo nie polega na unikaniu kryzysów, lecz na umiejętnym przeprowadzaniu przez nie ludzi i całych organizacji.
Przemysław Schenk
fot. materiały prywatne, pixabay.com