
Dodaj komentarz
Jedno z drzew rosnących w zabytkowej alei przy drodze powiatowej prowadzącej z Kołczygłów przez Cetyń do Poborowa zaczęło wyraźnie usychać. W jego pniu znaleziono otwór wywiercony na głębokość około 15 cm. Marcin Jaworski ze Stowarzyszenia Nenufar podejrzewa, że ktoś celowo wprowadził do drzewa silną substancję chemiczną. Sprawa została zgłoszona policji, gminie oraz konserwatorowi zabytków.
::event{"type":"horizontal","item":"1085"}
W tle możliwego przestępstwa rozgorzał jednak kolejny spór. Radny powiatowy Wojciech Duda i wójt Kołczygłów Artur Kalinowski twierdzą, że po objęciu alei ochroną Zarząd Dróg Powiatowych ma związane ręce i nie otrzymał jasnych wytycznych dotyczących pielęgnacji drzew. Konserwator odpowiada zdecydowanie: procedury nie są tajemnicą, zgody można uzyskać szybko, a właściciel zabytku nie może uchylać się od swoich obowiązków.
Aleja rozpoczyna się w Kołczygłowach i prowadzi przez Cetyń w kierunku Poborowa. Jak precyzuje Marcin Jaworski, uszkodzone drzewo znajduje się na początku alei, jeszcze na terenie Kołczygłów, po prawej stronie drogi prowadzącej w stronę Kołczygłówek.
Sprawa jest szczególnie poważna, ponieważ 1 kwietnia 2026 roku aleja została wpisana do rejestru zabytków województwa pomorskiego. Od tej decyzji odwołali się wójt gminy Kołczygłowy oraz starosta bytowski. Do czasu zakończenia postępowania cała aleja pozostaje jednak objęta ochroną.
– Aleja jest wpisana do rejestru zabytków i jest w tym momencie chroniona prawem. Mimo że starosta i wójt Kołczygłów złożyli odwołanie do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, do czasu rozstrzygnięcia tej kwestii jakiekolwiek działania niezgodne z tą formą ochrony są przestępstwem – podkreśla Marcin Jaworski ze Stowarzyszenia Nenufar. Anonimowy sygnał od mieszkańców
Stowarzyszenie dowiedziało się o sprawie od mieszkańców. Zgłoszenie było anonimowe, ponieważ – jak twierdzi Jaworski – osoby popierające ochronę alei obawiają się konfliktów z sąsiadami i przedstawicielami lokalnych instytucji.
– Są tam ludzie, którzy chcą, żeby ta aleja była chroniona. Jednocześnie obawiają się reakcji lokalnych urzędników i sąsiadów, którzy najchętniej wycięliby wszystkie drzewa. Ktoś napisał do nas anonimowo, że jedno z drzew zaczyna usychać – relacjonuje. Pierwszym zauważalnym objawem był posusz w koronie drzewa, czyli zamieranie części liści. Jaworski pojechał na miejsce i dokładnie obejrzał pień.
– Zauważyłem otwór wywiercony na około 15 cm głębokości. To wskazuje, że ktoś mógł zaaplikować tam bardzo silną chemię – mówi. Przedstawiciel stowarzyszenia podejrzewa, że mogły zostać użyte herbicydy lub inne silne środki chemiczne. Jednocześnie zaznacza, że ustalenie konkretnej substancji wymaga specjalistycznych badań.
Na obecnym etapie nie ma oficjalnego potwierdzenia, czym potraktowano drzewo ani kto mógł to zrobić. Jaworski zwraca uwagę, że rośnie ono przy prywatnej posesji wyposażonej w instalację fotowoltaiczną.
– Nie wiem, kto mógł to zrobić. Drzewo rośnie przy posesji, na której jest dom z fotowoltaiką. Być może komuś przeszkadzało, bo zasłaniało słońce, ale tego nie wiem – zaznacza. Jest to wyłącznie jedna z możliwych hipotez. Nie ma obecnie żadnych dowodów pozwalających wskazać konkretną osobę ani przypisać komukolwiek odpowiedzialności.
Policja, gmina i konserwator zostali zawiadomieni
Marcin Jaworski zrobił zdjęcia drzewa, poinformował Urząd Gminy Kołczygłowy, Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków oraz jego delegaturę w Słupsku. Złożył również zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.
– Byłem na miejscu, zrobiłem zdjęcia i złożyłem zawiadomienie na policji. Poinformowałem również gminę i konserwatora. Zobaczymy, jakie dalsze kroki zostaną podjęte – mówi. Jeżeli potwierdzi się, że ktoś świadomie uszkodził drzewo będące częścią zabytkowej alei, sprawa może zostać potraktowana znacznie poważniej niż zwykły akt wandalizmu.
Radny Wojciech Duda: „To skrajna głupota”
Do sprawy odniósł się również Wojciech Duda, radny powiatu bytowskiego i mieszkaniec Starkowa w gminie Trzebielino. Jednoznacznie krytykuje zatruwanie, nawiercanie lub podcinanie drzew.
– Przyroda, środowisko, zieleń i natura to coś pięknego, o co należy dbać. Nie pochwalam takiego zachowania. Nawiercanie czy podcinanie drzew to skrajna głupota. Jest to niebezpieczne dla ludzi i takie rzeczy nie powinny się zdarzać – mówi radny. Jednocześnie Duda przekonuje, że całej sytuacji nie można analizować w oderwaniu od stanu drogi oraz przeciągających się procedur po wpisaniu alei do rejestru zabytków.
– Zapraszam wszystkich ekologów, również pana Jaworskiego, na tę drogę między Kołczygłowami, Kołczygłówkami, Cetyniem i Poborowem. Są tam dziury, wyrwy, nierówne pobocza, a odrosty przy drzewach są już tak duże, że ciężko minąć się dwoma samochodami – zaznacza. Zdaniem radnego problem staje się coraz poważniejszy, zwłaszcza gdy na wąskiej drodze spotykają się samochód osobowy i ciężarówka.
– Nie daj Boże, jeżeli ktoś spotka się tam z tirem, musi zjeżdżać niemal do rowu. Za chwilę sytuacja może stać się dramatyczna, bo te odrosty robią się coraz szersze – mówi. „Zarząd Dróg Powiatowych jest w kropce”
Wojciech Duda twierdzi, że rozmawiał w tej sprawie z dyrektorem Zarządu Dróg Powiatowych w Bytowie Aleksandrem Pradellą. Według radnego zarządca drogi nie otrzymał jednoznacznych instrukcji, jak powinien prowadzić prace przy chronionej alei.
– Zarząd Dróg Powiatowych jest w kropce. Nie wiadomo, w jakiej technologii i jakimi narzędziami można usuwać odrosty. Czy można używać piły motorowej, czy tylko sekatora? Nikt nie chce wejść na przysłowiową minę i później odpowiadać za uszkodzenie zabytkowych drzew – wyjaśnia. Radny podkreśla, że mieszkańcy regularnie pytają go, kiedy droga zostanie uporządkowana.
– Ludzie do mnie dzwonią i pytają: panie radny, kiedy, kiedy, kiedy? Konserwator zwleka, a ludzi bardzo to denerwuje. Możemy utrzymywać przejezdność drogi, ale nie wiemy, co dokładnie wolno nam robić przy zabytkowych drzewach – mówi Duda. Radny apeluje do konserwatora o wydanie jasnych zaleceń dotyczących pielęgnacji alei.
– Panie konserwatorze, proszę wskazać technologię, żebyśmy wiedzieli, co możemy robić i jak zapewnić ludziom bezpieczeństwo. Nie tylko nawiercanie drzew jest zagrożeniem. Zagrożeniem są również dziury, wyrwy, nierówne pobocza, odrosty i suche konary – podkreśla. Jaworski: Odrosty można usuwać
Marcin Jaworski nie zgadza się z twierdzeniem, że objęcie alei ochroną całkowicie blokuje jej bieżące utrzymanie. Jego zdaniem zasady usuwania odrostów zostały wyjaśnione podczas wcześniejszej wizji lokalnej z udziałem konserwatora.
– To nie jest kwestia odrostów. Zarząd Dróg Powiatowych może je usuwać. Na wizji lokalnej konserwator wyraźnie mówił, że odrosty przy pniach można usuwać ręcznie, odpowiednimi narzędziami i w taki sposób, żeby nie uszkodzić kory – odpowiada Jaworski. Według niego większej ostrożności wymaga pielęgnacja koron drzew, ponieważ takie prace powinny być wykonywane przez osoby posiadające odpowiednią wiedzę.
– Pielęgnacja koron wymaga fachowców. Nie może być tak, że przyjadą przypadkowi ludzie z piłami i zaczną ciąć. To są drzewa zabytkowe i trzeba wiedzieć, jak się nimi zajmować – mówi. Jaworski ostro ocenia również argument, że ręczne usuwanie odrostów byłoby zbyt czasochłonne.
– To jest obowiązek Zarządu Dróg Powiatowych, żeby zajmował się drzewami przy swoich drogach. Jeżeli trzeba, powinien zatrudnić fachowców, a nie ludzi, którzy później te drzewa uszkadzają – stwierdza. Wójt: Na razie to tylko zgłoszenie
Do sprawy odniósł się także Artur Kalinowski, wójt gminy Kołczygłowy. Podkreśla, że samorząd otrzymał zgłoszenie dopiero dzień wcześniej, dlatego na obecnym etapie nie chce przesądzać, czy rzeczywiście doszło do celowego zatrucia drzewa.
– To jest świeża sprawa. Dopiero wczoraj otrzymaliśmy zgłoszenie. Pracownicy się tym zajmują i analizują sytuację. Na razie nie mogę powiedzieć nic więcej – mówi wójt. Kalinowski zaznacza, że informacje o możliwym zatruciu pochodzą obecnie przede wszystkim od Stowarzyszenia Nenufar. Gmina nie dysponuje jeszcze wynikami badań ani ustaleniami policji.
– Nie chcę oceniać, czy drzewo zostało potrute, bo nie mam takiej informacji. Nasi pracownicy również chcą to zbadać. Będzie ocena i analiza, wtedy będziemy mogli się wypowiadać – wyjaśnia. Wójt zwraca również uwagę, że drzewo rośnie przy drodze powiatowej, dlatego formalnie pozostaje w zarządzie powiatu bytowskiego i Zarządu Dróg Powiatowych.
– Nie chcę dzisiaj oceniać, czy ktoś zrobił to specjalnie, czy niespecjalnie. Trzeba poczekać na ustalenia osób, które mają odpowiednią wiedzę i doświadczenie – dodaje. „Instytucje powinny znaleźć rozwiązanie”
Artur Kalinowski podobnie jak radny Duda wskazuje, że problem alei jest szerszy niż jedno uszkodzone drzewo. Jego zdaniem instytucje publiczne powinny wypracować takie rozwiązania, które pozwolą jednocześnie chronić drzewa i zapewnić bezpieczeństwo użytkownikom drogi.
– Instytucje publiczne i stowarzyszenia są od tego, żeby do takich rzeczy nie dochodziło. Jeżeli jedna instytucja z drugą nie potrafią znaleźć rozwiązania, a każda chce postawić wyłącznie na swoim, później mogą pojawiać się takie sytuacje – mówi wójt. Kalinowski podkreśla, że nie usprawiedliwia ewentualnego samowolnego uszkodzenia drzewa. Zwraca jednak uwagę, że przeciągający się konflikt i brak jasnych zasad mogą potęgować emocje.
– My tutaj żyjemy, mieszkamy i będziemy korzystać z tej drogi oraz tych drzew. Do sprawy trzeba podchodzić racjonalnie. Nie można prowadzić wszystkiego na zasadzie przeciągania liny – ocenia. Wójt opowiada się za tonowaniem emocji i szukaniem kompromisu.
– Wolę tonować te kwestie. Jesteśmy od tego, żeby trudne sprawy próbować załatwiać i dochodzić do porozumienia. Ochrona przyrody jest ważna, ale normalne funkcjonowanie mieszkańców również nas wszystkich interesuje – podkreśla. Wójt: Nawet dziury nie można załatać
Wójt twierdzi, że po wpisaniu alei do rejestru zabytków pojawiły się poważne wątpliwości dotyczące zakresu prac, które można wykonywać przy drodze.
– Ta droga powiatowa wygląda obecnie tak, że podobno nawet dziury nie można załatać. Zapraszam, żeby przejechać się i zobaczyć, jak to wygląda. Z tego, co wiem, Zarząd Dróg Powiatowych nie może tam nic zrobić – mówi Kalinowski. Jak wyjaśnia, interweniował już w sprawie przejezdności drogi, dziur oraz bieżącego utrzymania. Zapoznał się również z pismem konserwatora przedstawionym przez Zarząd Dróg Powiatowych.
– Z tego pisma wynikało, że przy drodze nie mogą nic robić. To jest pytanie bezpośrednio do zarządu dróg i konserwatora, ale przekaz w tej sprawie powinien być rzetelny – zaznacza. Odmienne stanowisko przedstawia Marcin Jaworski, który twierdzi, że przynajmniej odrosty przy pniach można usuwać ręcznie. Wójt ma wątpliwości, czy przy skali całej alei takie rozwiązanie jest realne.
– Proszę się przejechać i zobaczyć, ile tych drzew jest wzdłuż drogi. Nie wiem, jak Zarząd Dróg Powiatowych miałby ręcznie usuwać wszystkie odrosty i w jaki sposób miałoby to wyglądać – komentuje Kalinowski. Konserwator odpowiada: To nie jest wiedza tajemna
Na zarzuty radnego, wójta oraz przedstawicieli Zarządu Dróg Powiatowych odpowiada Marcin Tymiński, rzecznik prasowy Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.
Jego stanowisko jest jednoznaczne. Zdaniem rzecznika zasady pielęgnacji zabytkowej alei nie są skomplikowane, a w razie jakichkolwiek wątpliwości zarządca drogi może skontaktować się z urzędem i szybko uzyskać niezbędne informacje.
– Wiedza o tym, jak pielęgnować aleję wpisaną do rejestru zabytków, nie jest wiedzą tajemną. Jeżeli ktoś ma wątpliwości, może skontaktować się z naszym Wydziałem Zabytków Nieruchomych i z kompetentnymi specjalistami zajmującymi się zielenią. Wszystkiego można się dowiedzieć – mówi Tymiński. Rzecznik podkreśla, że aleja Kołczygłowy – Cetyń – Poborowo nie jest pierwszym tego typu obiektem objętym ochroną w Polsce.
– Procedury są znane, a obowiązki właściciela takiego obiektu również powinny być znane – zaznacza. Zgoda jest potrzebna, ale nie czeka się miesiącami
Marcin Tymiński potwierdza, że prace pielęgnacyjne przy zieleni wpisanej do rejestru zabytków wymagają decyzji konserwatora. Zaprzecza jednak, jakoby uzyskanie zgody było wyjątkowo długie i skomplikowane.
– Prace pielęgnacyjne wymagają naszej decyzji, ponieważ wpis do rejestru zabytków wiąże się z określonymi obowiązkami administracyjnymi. Nie jest to jednak decyzja, na którą czeka się miesiąc. Takie sprawy rozpatrujemy praktycznie od ręki – zapewnia rzecznik. Jak podkreśla, odpowiednio przygotowany i złożony wcześniej wniosek pozwala sprawnie przeprowadzić całą procedurę.
– Przygotowany zawczasu wniosek jest u nas rozpatrywany w terminie. Inni właściciele zabytkowych parków, alei i innych założeń zieleni radzą sobie z tym bez problemów – mówi. Tymiński przekonuje, że urząd jest otwarty na współpracę z zarządcami i właścicielami zabytków.
– Pomagamy, doradzamy i mówimy, jak dane prace przeprowadzić. Konserwator jest tutaj otwarty na współpracę – dodaje. „Nie można zrzucać odpowiedzialności na konserwatora”
Rzecznik krytykuje próby przedstawiania konserwatora jako instytucji, która uniemożliwia utrzymanie drogi i pielęgnację drzew.
– Czasy, kiedy konserwator był winny wszystkiemu, już minęły. Wszystko można załatwić szybko i w cywilizowany sposób. Nie należy się wykręcać i zrzucać odpowiedzialności na konserwatora – stwierdza Marcin Tymiński. Podkreśla, że utrzymanie zabytkowej alei należy do obowiązków jej właściciela lub zarządcy.
– Jest to aleja wpisana do rejestru zabytków. Utrzymanie jej należy do obowiązków właściciela. Oczywiście wiąże się to z pewnymi wymogami administracyjnymi, których należy odpowiednio wcześniej dopełnić – wyjaśnia. Zdaniem rzecznika nie można tłumaczyć braku pielęgnacji tym, że obiekt objęty został ochroną.
– Obowiązkiem właściciela jest dbać o zabytek i go pielęgnować. Można to robić zgodnie z obowiązującymi przepisami i w odpowiednich terminach. Nie należy tego obowiązku kontestować, tylko go wykonywać – mówi. Konserwator: To zabytek wysokiej klasy
Tymiński podkreśla również, że aleja przedstawia dużą wartość zabytkową i nie powinna być traktowana jak przeszkoda w zarządzaniu drogą.
– Właściciel ma pod swoją opieką wysokiej jakości zabytek, jeżeli chodzi o zabytkowe aleje. Musi być świadomy związanych z tym obowiązków – zaznacza. Rzecznik odniósł się także do możliwego celowego uszkodzenia drzewa. Jego zdaniem takie działanie jest niepokojące i może stanowić przestępstwo ścigane z urzędu.
– Próby niszczenia tych drzew są bardzo niepokojące. To jest w tej chwili przestępstwo i podlega ściganiu z urzędu – podkreśla. Radny przypomina o remoncie za ponad 15 mln zł
Wojciech Duda przypomina również, że wcześniej istniała możliwość przeprowadzenia dużego remontu drogi.
– Było ponad 15 mln zł na remont tej drogi. Dzisiaj jeździlibyśmy po poszerzonej jezdni. Była decyzja środowiskowa, a plan zakładał wycięcie drzew po jednej stronie, poszerzenie drogi i wykonanie nowych nasadzeń – twierdzi radny. Duda nie ukrywa, że jest przeciwnikiem objęcia całej alei tak daleko idącą ochroną. Jego zdaniem bezpieczeństwo kierowców powinno zostać postawione na pierwszym miejscu.
– Po ostatnich wiatrach spadają suche gałęzie i konary. Będę to fotografował, bo jeżeli dojdzie do nieszczęścia, pojawi się pytanie, kto ponosi odpowiedzialność: zarządca drogi, konserwator czy osoby, które doprowadziły do objęcia alei ochroną – mówi. Spór trwa, a drzewo usycha
Sprawa podejrzanego zatrucia drzewa pokazuje, jak głęboki jest konflikt wokół alei Kołczygłowy – Cetyń – Poborowo.
Z jednej strony Stowarzyszenie Nenufar i część mieszkańców domagają się skutecznej ochrony zabytkowych drzew. Z drugiej strony radni, władze gminy oraz zarządca drogi wskazują na wyrwy, wąską jezdnię, rozrastające się odrosty i trudności związane z prowadzeniem prac.
Konserwator zabytków odrzuca jednak argument o paraliżu i przekonuje, że procedury są proste, zgody mogą być wydawane szybko, a odpowiedzialność za utrzymanie alei spoczywa na jej właścicielu i zarządcy.
W jednej kwestii wszystkie strony są zgodne: celowe nawiercanie, zatruwanie lub podcinanie drzew jest niedopuszczalne, niebezpieczne i może stanowić przestępstwo.
Teraz najważniejsze będzie ustalenie, czy do pnia rzeczywiście wprowadzono substancję chemiczną, czy drzewo można jeszcze uratować oraz kto odpowiada za jego uszkodzenie.
Sprawę wyjaśnia policja. Do tematu wrócimy po uzyskaniu pierwszych ustaleń śledczych oraz wyników oględzin drzewa.
::news{"type":"see-also","item":"23831"}
Co sądzisz na ten temat?
komentarz (1)
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ibytow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu . Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
OSTATNIE KOMENTARZE
Ktoś ZATRUŁ drzewo w zabytkowej alei? Konserwator OSTRO
Pewnie jakiś sfrustrowany dziadziunio co musiał mózg synalka z drzewa skrobać
Polak
18:24, 2026-07-20
Niespodziewana REZYGNACJA dyrektora Dariusza Narlocha
Jak to było w piosence "trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym wśród tandety slniac jak diament. Byc zagadka która nikt nie zdąży zgadnąć nim minie czas" Był Pan dla nas diamentem a kto jest tandeta może ktoś napisze.
Niezadowoleni
17:34, 2026-07-20
Niespodziewana REZYGNACJA dyrektora Dariusza Narlocha
Zapewne każda ze stron ma ,, swoje racje ,, , niestety nie wszyscy rozumieją że kultura to nie fabryka gdzie przychodzi się podpisuje listę obecności , osiem godzin i do domu .Tu trzeba myśleć i działać nie szablonowo o czym pan Darek wie .Nie wystarczy mieć doświadczenie trzeba dawać z siebie wszystko. Znam pana Darka od niedawna ,ale wiem że takiego drugiego dyrektora GOK nie szybko znajdzie .Dawał z siebie wszystko i potrafił zjednywać sobie ludzi ,ale jak mówi przysłowie ,,jeszcze się taki nie narodził co by wszystkim dogodził ,,.Panie Darku wielu mieszkańców gminy Borzytuchom żegna pana jako dyrektora i życzy wszystkiego dobrego
Wiesław
16:39, 2026-07-20
Niespodziewana REZYGNACJA dyrektora Dariusza Narlocha
Hmmm a może tak miało być, takie powolne, drążące skałę zachęcanie do rezygnacji aby ostatecznie dyrektorem została jednak pewna Pani sołtys z gminy borzytuchom ?
Kto wie?
15:52, 2026-07-20