
Deklaracja przywódcy Nikaragui Daniela Ortegi, że pod rządami jego rodzinnej dyktatury Nikaragua nigdy więcej nie przeprowadzi wyborów, ukazuje ich prawdziwie autorytarną naturę - oświadczył we wtorek sekretarz stanu USA Marco Rubio.
"Daniel Ortega i Rosario Murillo porzucili nawet pozory (sprawowania władzy) za zgodą społeczeństwa" - głosi oświadczenie wydane przez Departament Stanu.
Jak dodał szef amerykańskiej dyplomacji, naród Nikaragui ma prawo wybierać swoich przywódców w demokratycznych wyborach.
Stany Zjednoczone wezwały społeczność międzynarodową "do połączenia sił, aby pokazać dyktaturze Murillo-Ortega, że nie może ona oczekiwać utrzymania dotychczasowych relacji z innymi państwami, jednocześnie niwecząc podstawowe zasady demokracji na naszej półkuli".
Daniel Ortega oświadczył w niedzielę, że w kraju nie będą już organizowane wybory powszechne. Deklaracja przywódcy, sprawującego władzę nieprzerwanie od 2007 roku, stanowi kolejny krok w umacnianiu jego rządów. Ortega podkreślił, że nie dopuści do przejęcia władzy przez ugrupowania wspierane, jego zdaniem, przez Waszyngton.
Administracja prezydenta Donalda Trumpa określiła rząd Nikaragui mianem dyktatury i nałożyła sankcje na ponad 2350 nikaraguańskich urzędników oraz członków ich rodzin.
W 2025 roku Ortega umocnił swoją pozycję dzięki serii zmian konstytucyjnych. Przewidywały one m.in. mianowanie jego żony Rosario Murillo na stanowisko "współprezydentki" oraz wydłużenie kadencji prezydenckiej z pięciu do sześciu lat. Jak podkreślił Reuters, Ortega i Murillo sprawują obecnie kontrolę nad praktycznie wszystkimi kluczowymi instytucjami państwa, w tym nad siłami zbrojnymi i wymiarem sprawiedliwości. Zmiany w konstytucji ustanowiły również system monopartyjny.