Ciasto, które miało zmienić rynek Wszystko zaczęło się od projektu o nazwie „Wdrożenie prozdrowotnych wyrobów piekarniczych z ciasta półfrancuskiego z owocowym nadzieniem”. Brzmi niewinnie, ale za tym szyldem stanęła spó
Co dla Gdyni oznacza wpis na listę UNESCO?
Trwa wyjątkowe widowisko. Podniebny taniec mistrzów nad Pomorzem.
Kluczowe ulice w Gdyni będą nieprzejezdne
Ciasto, które miało zmienić rynek
Wszystko zaczęło się od projektu o nazwie „Wdrożenie prozdrowotnych wyrobów piekarniczych z ciasta półfrancuskiego z owocowym nadzieniem”. Brzmi niewinnie, ale za tym szyldem stanęła spółka, która wnioskowała o unijne dofinansowanie na budowę sześciu linii technologicznych do produkcji ciastek. Pieniądze przyznała Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka na lata 2007–2013.
Problem w tym, że wartość tych linii produkcyjnych, jak ustalili biegli, była zawyżona nawet czterokrotnie. Grupa wystawiła 680 faktur na łączną kwotę 145 milionów złotych, które miały dokumentować transakcje w rzeczywistości nigdy niezrealizowane.
Grube zarzuty za grube pieniądze
Sprawę od 2016 roku prowadziło Centralne Biuro Antykorupcyjne pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Gdyni. Śledczy sprawdzali, co dokładnie stało się z pieniędzmi po tym, jak Agencja Rozwoju Pomorza zakwestionowała rzetelność przedstawionej dokumentacji.
Śledztwo dowiodło, że dziesięciu oskarżonym można przedstawić zarzuty popełnienia aż 30 poważnych przestępstw gospodarczych. Mówimy o wyłudzeniu 33 milionów złotych, wyłudzeniu zwrotu VAT sięgającym 10 milionów złotych oraz praniu pieniędzy w kwocie 39,5 miliona złotych. Mówi prokurator Mariusz Marciniak, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.
Grupa działała nie tylko w Trójmieście, ale też w Starogardzie Gdańskim i Pelplinie. Pieniądze prano między innymi przez pożyczki, płatności z odroczonym terminem oraz opłacanie towarów, które faktycznie trafiały do zupełnie innych firm.
Co grozi oskarżonym?
Prokuratura zabezpieczyła już majątek podejrzanych o wartości 43 milionów złotych. To ma zagwarantować, że w razie skazania Skarb Państwa faktycznie odzyska nielegalnie wyłudzone pieniądze.Za tak zwaną zbrodnię VAT-owską, czyli wystawianie i posługiwanie się fałszywymi fakturami, grozi kara pozbawienia wolności od 5 do 25 lat. Za wyłudzenie środków publicznych oskarżeni mogą trafić za kraty na okres do 10 lat.Teraz sprawą zajmie się Sąd Okręgowy w Gdańsku. Na wyrok trzeba będzie jeszcze poczekać.
Co dla Gdyni oznacza wpis na listę UNESCO?
Trwa wyjątkowe widowisko. Podniebny taniec mistrzów nad Pomo...
Kluczowe ulice w Gdyni będą nieprzejezdne
Nowoczesne autobusy trafiły do Gdańska
Nocny pożar łodzi w Gdańsku
Ubrania z Kanady kryły coś więcej niż metki. Funkcjonariusze...
ZALOGUJ SIĘ
Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM
Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.