
Wyszukiwarka
Przepłynięcie 227,5 kilometra przez Morze Bałtyckie na desce windsurfingowej przyniosło Maćkowi Rutkowskiemu miejsce w Księdze Rekordów Guinnessa. W rozmowie opowiada m.in. o emocjach związanych z uznaniem rekordu czy kulisach jednej z najtrudniejszych wypraw w swojej karierze.
Przepłynięcie 227,5 kilometra przez Morze Bałtyckie na desce windsurfingowej przyniosło Maćkowi Rutkowskiemu miejsce w Księdze Rekordów Guinnessa. W rozmowie opowiada m.in. o emocjach związanych z uznaniem rekordu czy kulisach jednej z najtrudniejszych wypraw w swojej karierze.
Minęło dziesięć miesięcy od przepłynię cia Bałtyku do oficjalnego wpisu do Księ gi Rekord ów Guinnessa. Jakie emocje towarzyszyły Panu w chwili, gdy dowiedział się Pan, że rekord został uznany?
Szczerze mówiąc wzięło mnie to trochę z zaskoczenia. Byłem w trakcie przygotowań do Pucharu Świata na Fuerteventurze i zupełnie nie myślałem o rekordzie. Szczególnie, że nie mieliśmy jasnej deklaracji czy na pewno uda się go dostać ani kiedy to może się wydarzyć. Dodatkowo rekord Guinnessa nigdy nie był w sferze moich celów czy nawet marzeń, więc było to dość surrealistyczne uczucie.
Wspomina Pan, że była to najtrudniejsza i najbardziej niebezpieczna pr óba w całej sportowej karierze. Kt óry moment podczas przeprawy okazał się największym wyzwaniem pod względem fizycznym lub psychicznym?
Najtrudniejsza pod względem skomplikowania przygotowań, logistyki, zabezpieczeń i spięcia całego projektu na wielu frontach. Trudna fizycznie oraz zdecydowanie trudniejsza mentalnie, niż się spodziewałem. Potencjalnie niebezpieczna, ale mocno pracowaliśmy, żeby to ryzyko zmniejszyć. Najtrudniejsze dla mnie było podjęcie decyzji o podjęciu próby w dalekich od ideału warunkach. Na co dzień jestem odpowiedzialny tylko za siebie i swoje wyniki sportowe. Tutaj musiałem wziąć odpowiedzialność za 7 osób, zbalansować presję i chęć przepłynięcia ze zdrowym rozsądkiem oraz kalkulacją ryzyka. Potem bardzo duży trud pojawił się na środku Bałyku, gdy spadły zdolności kognitywne, pojawiły się skurcze, zmęczenie i wywrotka za wywrotką, więc postęp szedł bardzo wolno. Dopiero gdy zobaczyłem przylądek Rozewie, pomyślałem, że to raczej na pewno się uda.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.