
Zabytkowy młyn w Żukowie, który w ostatnich tygodniach stał się przedmiotem gorącej dyskusji wśród samorządowców i mieszkańców, trafił w ręce prywatnego inwestora. O obiekt zamierzała starać się gmina Żukowo, jednak nie doszło do głosowania nad uchwałą w tej sprawie. Do sprawy odniósł się wiceprzewodniczący rady Witold Szmidtke.
Przypomnijmy - burmistrz Żukowa Mariola Zmudzińska wystąpiła do Rady Miejskiej z projektem uchwały, która miała umożliwić nabycie prawa użytkowania wieczystego zabytkowego młyna. Cały obiekt został wyceniony na 3,5 mln zł - w jego skład wchodziły nie tylko stare ceglane budynki, ale także elektrownia wodna.
Projekt wzbudził jednak liczne wątpliwości już podczas posiedzeń komisji. Ostatecznie rada nie wprowadziła go do porządku obrad sesji. Radni apelowali do burmistrz o solidne ekspertyzy, wyceny, przedstawienie dokumentów - gdyż, jak podkreślali, nie zamierzali "kupować kota w worku".
::news{"type":"see-also","item":"82238"}
Burmistrz z kolei podkreślała, że zabytkowy młyn jest ważną częścią historii miasta. Jej zdaniem to miejsce, wraz z sąsiednimi budynkami, mogło być jedynym możliwym centrum miasta Żukowa i gminy o wartościach historycznych - symbolem Żukowa.
Radni podkreślali, że mają za mało informacji, aby podjąć tak ważną decyzję.
Niedawno nieruchomość została nabyta przez prywatnego inwestora.
"Rada nie odrzuciła uchwały"
Do pojawiających się w przestrzeni publicznej komentarzy odniósł się wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Witold Szmidtke.
Przypomina że, rada nie głosowała nad odrzuceniem uchwały, ponieważ projekt nie został wprowadzony do porządku obrad. Decyzja ta zapadła po analizie na komisjach stałych, gdzie - jak wskazuje - pojawiło się więcej pytań niż odpowiedzi.
Zakup za 3,5 mln zł, ale remont nawet za 50 mln zł
Według informacji przedstawianych radnym podczas prac komisji koszt nabycia miał wynieść około 3,5 mln zł. Znacznie większe wydatki miałyby jednak wiązać się z przywróceniem obiektu do użytkowania.
Jak wskazuje wiceprzewodniczący rady, szacowany koszt remontu i adaptacji młyna mógł wynosić od 40 do nawet 50 mln zł.
Prywatny inwestor większą szansą?
Zdaniem wiceprzewodniczącego rady zakup przez prywatnego inwestora może stworzyć większą szansę na przywrócenie zabytkowi życia i nadanie mu funkcji oczekiwanych przez mieszkańców.
Wyjaśnia także, że największym problemem nie była sama idea zakupu zabytkowego obiektu, lecz sposób przygotowania projektu uchwały.
Młyn pracował ponad 700 lat
Warto przypomnieć, że początku funkcjonowania młyna w Żukowie sięgają 1259 roku. Był nie tylko pierwszym zakładem produkcyjnym w Żukowie, ale też jednym z najdłużej funkcjonujących. Stał się niezbędny dla funkcjonowania klasztoru sióstr norbertanek żukowskich. Młyn pracował ponad 700 lat.
::news{"type":"see-also","item":"79683"}
W 1772 roku, po przejęciu przez władze pruskie, został odebrany norbertankom i sprzedany, a w kolejnych latach wielokrotnie go przebudowywano, rozbudowując m.in. o piekarnię.
Zabudowania młyna przetrwały II wojnę światową. Po wojnie obiekt nadal działał i funkcjonował aż do lat 90. XX wieku
Czy dobrze się stało, że młyn trafił w prywatne ręce?Zagłosuj, aby zobaczyć wyniki
Co sądzisz na ten temat?
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.