1. RAK
  2. ›
  3. Pomorskie

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    •30 lipca Wrócili do Pruszcza Gdańskiego po śladach wojennej tragedii

    •30 lipca Wrócili do Pruszcza Gdańskiego po śladach wojennej tragedii

    0przeszczepów
    1584odsłon
    •30 lipca Wrócili do Pruszcza Gdańskiego po śladach wojennej tragedii

    Ponad osiem dekad po zakończeniu II wojny światowej do Pruszcza Gdańskiego przyjechali potomkowie Riny Waldman – byłej więźniarki niemieckiego podobozu KL Stutthof „Kochstedt”. Wizyta na terenie dzisiejszej 49. Bazy Lotniczej była dla nich niezwykle osobistą i poruszającą podróżą do miejsca, w którym ich matka była więziona i zmuszana do niewolniczej pracy.

    Rina Waldman, pochodząca z Munkacsa Żydówka, trafiła do podobozu „Kochstedt”, funkcjonującego od lipca 1944 do marca 1945 roku na terenie obecnej jednostki wojskowej w Pruszczu Gdańskim. Po wojnie wyemigrowała do Izraela, jednak wspomnienia z tamtych wydarzeń na zawsze pozostały częścią historii jej rodziny.

    – Dla nas poznanie historii tego miejsca było nierozerwalnie związane z powrotem na ziemię, na której nasza mama cierpiała jako więźniarka kobiecego podobozu pracy i z której została wypędzona na marsz śmierci w styczniu 1945 roku. Stanąć tam, gdzie ona kiedyś stała, było jednym z najbardziej poruszających przeżyć naszej podróży po Polsce. To doświadczenie pozostanie z nami do końca życia – mówił Uzi Eran, syn byłej więźniarki. Hołd dla ofiar i lekcja historii

    Podczas wizyty syn i córka Riny Waldman wraz z rodzinami oddali hołd ofiarom podobozu oraz uczestnikom Marszu Śmierci przy miejscu pamięci przy ul. Powstańców Warszawy.

    Dzięki tablicom przygotowanym w ramach wystawy „Zaginione podobozy Pruszcz Gdański – Rusocin”, opracowanej przez Dom Wiedemanna, mogli lepiej poznać historię miejsca, które dla ich rodziny ma wyjątkowe znaczenie.

    Ekspozycja, po raz pierwszy prezentowana w 2021 roku, wyjaśniała jedną z największych zagadek lokalnej historii – dokładne położenie podobozów niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof w Pruszczu Gdańskim i okolicach.

    Więźniarki budowały lotnisko

    Od połowy 1944 roku lotnisko w Pruszczu Gdańskim było intensywnie rozbudowywane na potrzeby niemieckiego wojska. Do ciężkich prac skierowano więźniów obozu Stutthof, dla których utworzono podobozy m.in. w Pruszczu Gdańskim, Rusocinie i Cieplewie.

    Specjalnie z okazji wizyty wystawa została wypożyczona do siedziby 49. Bazy Lotniczej. Historię podobozu Kochstedt i losy więźniarek przedstawił dr Bartosz Gondek.

    Szczególnie poruszyła nas dokumentacja marszu śmierci, który rozpoczął się 25 stycznia 1945 roku z terenu lotniska w kierunku Pucka. Przez dziesięciolecia była to historia opowiadana w naszym domu jedynie we fragmentach. Zobaczyć ją na mapach i godnie upamiętnioną oznaczało przywrócenie świadectwu naszej mamy należnego miejsca w historii – podkreślił Uzi Eran. Jak dodał, ogromne wrażenie zrobiły na rodzinie również archiwalne zdjęcia lotnicze z czasów wojny.

    Dzięki nim zamknął się pewien krąg pamięci – obraz, który nasza mama przez całe życie potrafiła opisywać jedynie słowami. ::addons{"type":"facebook-encouragement"}

    Powrót do miejsca pełnego bólu

    Jednym z najbardziej emocjonalnych momentów wizyty było przejście na teren, gdzie znajdował się dawny podobóz Kochstedt. Dla potomków Riny Waldman był to symboliczny powrót do miejsca, które na zawsze pozostanie związane z historią ich matki.

    Chwila zadumy nad losem żydowskich kobiet, które w niewyobrażalnych warunkach budowały pasy startowe oraz oddanie hołdu tym, które zginęły podczas marszu śmierci, pozostanie dla nas symbolem cichej godności i pamięci. Jesteśmy wdzięczni wszystkim, którzy strzegą tej pamięci i nie pozwalają zapomnieć o tym przerażającym rozdziale historii – powiedział Uzi Eran. Historia Riny Waldman to nie tylko opowieść o cierpieniu i wojennej tragedii, ale również świadectwo niezwykłej siły przetrwania. Jej potomkowie po ponad 80 latach mogli zobaczyć miejsce, o którym przez całe życie słyszeli z opowieści swojej matki – miejsce, które dziś przypomina o obowiązku pamięci i szacunku wobec ofiar historii.

    ::news{"type":"see-also","item":"29540"}

    ::banner{"type":"single","source":"programmatic"}

    Co sądzisz na ten temat?

    Czytaj cały artykuł u źródła — Nasz Pruszcz

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.

    Przeszczep RAKa3 żet.dostajesz tekstFIKCJA