
Ponad osiem dekad po zakończeniu II wojny światowej do Pruszcza Gdańskiego przyjechali potomkowie Riny Waldman – byłej więźniarki niemieckiego podobozu KL Stutthof „Kochstedt”. Wizyta na terenie dzisiejszej 49. Bazy Lotniczej była dla nich niezwykle osobistą i poruszającą podróżą do miejsca, w którym ich matka była więziona i zmuszana do niewolniczej pracy.
Rina Waldman, pochodząca z Munkacsa Żydówka, trafiła do podobozu „Kochstedt”, funkcjonującego od lipca 1944 do marca 1945 roku na terenie obecnej jednostki wojskowej w Pruszczu Gdańskim. Po wojnie wyemigrowała do Izraela, jednak wspomnienia z tamtych wydarzeń na zawsze pozostały częścią historii jej rodziny.
– Dla nas poznanie historii tego miejsca było nierozerwalnie związane z powrotem na ziemię, na której nasza mama cierpiała jako więźniarka kobiecego podobozu pracy i z której została wypędzona na marsz śmierci w styczniu 1945 roku. Stanąć tam, gdzie ona kiedyś stała, było jednym z najbardziej poruszających przeżyć naszej podróży po Polsce. To doświadczenie pozostanie z nami do końca życia – mówił Uzi Eran, syn byłej więźniarki. Hołd dla ofiar i lekcja historii
Podczas wizyty syn i córka Riny Waldman wraz z rodzinami oddali hołd ofiarom podobozu oraz uczestnikom Marszu Śmierci przy miejscu pamięci przy ul. Powstańców Warszawy.
Dzięki tablicom przygotowanym w ramach wystawy „Zaginione podobozy Pruszcz Gdański – Rusocin”, opracowanej przez Dom Wiedemanna, mogli lepiej poznać historię miejsca, które dla ich rodziny ma wyjątkowe znaczenie.
Ekspozycja, po raz pierwszy prezentowana w 2021 roku, wyjaśniała jedną z największych zagadek lokalnej historii – dokładne położenie podobozów niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof w Pruszczu Gdańskim i okolicach.
Więźniarki budowały lotnisko
Od połowy 1944 roku lotnisko w Pruszczu Gdańskim było intensywnie rozbudowywane na potrzeby niemieckiego wojska. Do ciężkich prac skierowano więźniów obozu Stutthof, dla których utworzono podobozy m.in. w Pruszczu Gdańskim, Rusocinie i Cieplewie.
Specjalnie z okazji wizyty wystawa została wypożyczona do siedziby 49. Bazy Lotniczej. Historię podobozu Kochstedt i losy więźniarek przedstawił dr Bartosz Gondek.
Szczególnie poruszyła nas dokumentacja marszu śmierci, który rozpoczął się 25 stycznia 1945 roku z terenu lotniska w kierunku Pucka. Przez dziesięciolecia była to historia opowiadana w naszym domu jedynie we fragmentach. Zobaczyć ją na mapach i godnie upamiętnioną oznaczało przywrócenie świadectwu naszej mamy należnego miejsca w historii – podkreślił Uzi Eran. Jak dodał, ogromne wrażenie zrobiły na rodzinie również archiwalne zdjęcia lotnicze z czasów wojny.
Dzięki nim zamknął się pewien krąg pamięci – obraz, który nasza mama przez całe życie potrafiła opisywać jedynie słowami. ::addons{"type":"facebook-encouragement"}
Powrót do miejsca pełnego bólu
Jednym z najbardziej emocjonalnych momentów wizyty było przejście na teren, gdzie znajdował się dawny podobóz Kochstedt. Dla potomków Riny Waldman był to symboliczny powrót do miejsca, które na zawsze pozostanie związane z historią ich matki.
Chwila zadumy nad losem żydowskich kobiet, które w niewyobrażalnych warunkach budowały pasy startowe oraz oddanie hołdu tym, które zginęły podczas marszu śmierci, pozostanie dla nas symbolem cichej godności i pamięci. Jesteśmy wdzięczni wszystkim, którzy strzegą tej pamięci i nie pozwalają zapomnieć o tym przerażającym rozdziale historii – powiedział Uzi Eran. Historia Riny Waldman to nie tylko opowieść o cierpieniu i wojennej tragedii, ale również świadectwo niezwykłej siły przetrwania. Jej potomkowie po ponad 80 latach mogli zobaczyć miejsce, o którym przez całe życie słyszeli z opowieści swojej matki – miejsce, które dziś przypomina o obowiązku pamięci i szacunku wobec ofiar historii.
::news{"type":"see-also","item":"29540"}
::banner{"type":"single","source":"programmatic"}
Co sądzisz na ten temat?
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.