
Słuchajcie, w Ameryce znowu się dzieje. Wygląda na to, że ekipa Trumpa nie śpi i kombinuje przed wyborami. Znowu! Administracja Trumpa, pomimo protestów demokratów i batalii prawnych, grzebie w rejestrach wyborców na potęgę. Co to znaczy? A
Słuchajcie, w Ameryce znowu się dzieje. Wygląda na to, że ekipa Trumpa nie śpi i kombinuje przed wyborami. Znowu!
Administracja Trumpa, pomimo protestów demokratów i batalii prawnych, grzebie w rejestrach wyborców na potęgę. Co to znaczy? Ano to, że mogą wywalić z list miliony ludzi. Serio? Miliony? No to jest absurd.
I teraz powiedzmy sobie szczerze, o co tu chodzi. Demokraci krzyczą, że to próba sfałszowania wyborów, bo z list zniknąć mogą osoby, które na Trumpa raczej nie zagłosują. No kurde, trochę to śmierdzi na kilometr. Zresztą, pamiętamy, jak to wyglądało poprzednim razem. Jakby ktoś się jeszcze łudził, że to wszystko fair play.
Nie wiem, jak to się skończy, ale jedno jest pewne: w Ameryce polityka to jest niezły cyrk. I to taki, w którym klauni mają całkiem spore uprawnienia. Ciekawe, czy im to przejdzie?
Na podst. materiałów The Washington Post i AP