
No to się porobiło. Trump, jak to Trump, nie przebiera w środkach. Powierzył ratowanie Partii Republikańskiej... komu? Temu, którego wszyscy się boją! James Blair, zwany "Wyrocznią". Słuchajcie, ten Blair to podobno gość, który nie patyczku
No to się porobiło. Trump, jak to Trump, nie przebiera w środkach. Powierzył ratowanie Partii Republikańskiej... komu? Temu, którego wszyscy się boją! James Blair, zwany "Wyrocznią".
Słuchajcie, ten Blair to podobno gość, który nie patyczkuje się z nikim. Jak trzeba kogoś zmiażdżyć, to zmiażdży. Jak trzeba kogoś zrekrutować, żeby zniszczyć przeciwnika, to to zrobi. I Trump mu teraz daje kasę i mówi: "Ratuj nas". Serio? W obliczu spadającej popularności i gospodarczych problemów? No to jest absurd.
Ale, powiedzmy sobie szczerze, Trump gra va banque. On wie, że to są wybory o wszystko. I Blair ma być tym "złolem", który zrobi wszystko, żeby wygrać. Pytanie tylko, czy to wystarczy? Czy ta bezwzględność nie obróci się przeciwko nim? Bo, kurde, ludzie nie lubią, jak im się mówi, jak mają głosować. Ale z drugiej strony... to jest polityka. A w polityce, jak wiemy, nie ma sentymentów. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Będzie ciekawie.
Na podst. materiałów źródłowych