
Słuchajcie, sytuacja jest napięta. Wygląda na to, że konflikt z Iranem wisi w powietrzu, a to, powiedzmy sobie szczerze, nie wróży nic dobrego dla cen paliw. I nie mówię tylko o stacjach benzynowych. To cała gospodarka. No dobra, o co chodz
Słuchajcie, sytuacja jest napięta. Wygląda na to, że konflikt z Iranem wisi w powietrzu, a to, powiedzmy sobie szczerze, nie wróży nic dobrego dla cen paliw. I nie mówię tylko o stacjach benzynowych. To cała gospodarka.
No dobra, o co chodzi? Iran, jak wiemy, lubi sobie pomachać szabelką w Cieśninie Ormuz. A to strategiczny punkt, przez który przepływa tona ropy i gazu. Jeśli tam dojdzie do eskalacji, to mamy realne problemy z dostawami. I nie mówię tu o chwilowych wzrostach. Analitycy mówią o tygodniach, a nawet miesiącach podwyżek. Serio? No serio.
I teraz, kurde, pomyślcie o konsekwencjach. Droższe paliwo to droższy transport, droższa produkcja, droższa energia. Wszystko idzie w górę. Inflacja? Możemy zapomnieć o jej szybkim spadku. A to wszystko w roku wyborczym w Stanach. No to jest absurd. Trump, który niby dba o gospodarkę, może się obudzić z ręką w nocniku.
Trzeba to sobie jasno powiedzieć. Konflikt na Bliskim Wschodzie zawsze odbija się na nas wszystkich. I choćbyśmy nie wiem jak zaklinali rzeczywistość, to za to paliwo zapłacimy. Pytanie tylko, jak bardzo? I czy ktoś w końcu ogarnie ten cały bałagan? Bo na razie to wygląda na niezłą jazdę bez trzymanki.
Na podst. materiałów źródłowych