
Title: Fundacja Kai Godek wywiesiła skandaliczny transparent. Stylizowany na napis z bramy Auschwitz URL Source: https://wiadomosci.gazeta.pl/polska/7,198073,32742366,fundacja-kai-godek-wywiesila-skandaliczny-transparent-stylizowany.html Published Time: 2026-04-21T16:35:18+02:00 Markdown Content: # Fundacja Kai Godek wywiesiła skandaliczny transparent. Stylizowany na napis z bramy Auschwitz REKLAM…
21 kwietnia 2026, 16:35
"Aborcja czyni wolnym" - napisali na transparencie przedstawiciele Fundacji Życie i Rodzina podczas niedzielnej pikiety przed szpitalem w Gdańsku. W wydarzeniu brała też udział antyaborcyjna aktywistka Kaja Godek. Fundamentaliści kolejny raz zakłócali w tym miejscu spokój pracowników szpitala, pacjentów i ich bliskich.

Fot. Krzysztof Zatycki / Agencja Wyborcza.pl
W niedzielę (19 kwietnia) przed gdańskim szpitalem św. Wojciecha odbył się kolejny protest antyaborcyjnej Fundacji Życie i Rodzina, na której czele stoi Kaja Godek. Pikiety w tym miejscu organizowane są od grudnia, w trzecią niedzielę miesiąca. Ich uczestnicy przekonują, że szpital św. Wojciecha to "czarny punkt na aborcyjnej mapie Polski".
"Rzeczywiście, w szpitalu św. Wojciecha procedury przerwania ciąży są wykonywane, ale zgodne z prawem, np. gdy zagrożone jest zdrowie lub życie pacjentki. Godek to nie przekonuje. Jej fundacja zawiadomiła prokuraturę o dokonaniu w gdańskim szpitalu co najmniej siedmiu zabiegów przerwania ciąży. Przekonuje, że odbyło się to z naruszeniem Ustawy o warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Jej zdaniem co najmniej dwa zabiegi lekarze wykonali na płodzie, który osiągnął zdolność do samodzielnego życia poza organizmem matki" - opisywała "Wyborcza".
Zobacz wideo "Armia pro life będzie przeciwko wam!" Ostre wystąpienie Kai Godek
Na pikietach antyaborcjonistów pod gdańskim szpitalem regularnie pojawiają się skandaliczne banery. Widać na nich zakrwawione płody, ale też np. wizerunek Adolfa Hitlera ze swastyką z napisem "Legalna aborcja wprowadzona dla Polek przez Adolfa Hitlera". Podczas pikiet mikrofon otrzymują także kilkuletnie dzieci, które są narażone, poprzez udział w wydarzeniu, na traumatyczne widoki.
Jak opisuje OKO.press, również podczas pikiety w ostatnią niedzielę przed szpitalem św. Wojciecha uczestnicy prezentowali drastyczne banery. Co więcej, bezpośrednio przed głównym wejściem do placówki dwoje protestujących trzymało transparent z hasłem "Aborcja czyni wolnym". Był on stylizowany w taki sposób, że przypominał napis "Arbeit Macht Frei" u wejścia do obozu koncentracyjnego Auschwitz. Napis był doskonale widoczny dla wszystkich osób wchodzących do szpitala.
Według relacji po niespełna pół godziny protestu do prowadzących pikietę podeszła przedstawicielka władz Gdańska Joanna Pińska, razem z policjantem. Poinformowała, że okoliczni mieszkańcy zgłosili uciążliwy hałas. "W dyskusję włączyła się Kaja Godek. Antyaborcjonistka zarzuciła wykonującej obowiązki urzędniczce cenzurowanie zgromadzenia publicznego. Ignorując obecność funkcjonariusza policji, nakazała pracowniczce urzędu 'odejść i przestać się czepiać koordynatorki'" - opisuje OKO.press.
Przedstawiciele Fundacji Życie i Rodzina mieli podkreślać, że przepisy nie ograniczają liczby decybeli podczas zgromadzeń. Antyaborcjoniści pytali Pińską, czy "chce mieć sprawę o bezprawne działania przekraczające mandat urzędnika miasta", a Kaja Godek miała zapytać Pińską, czy "pełni rolę bojówki Razem".
Jak podkreśla OKO.press., choć prawo rzeczywiście nie reguluje konkretnej liczby decybeli dozwolonych podczas manifestacji, to obecne przepisy zabraniają zakłócania spokoju w zakładach leczniczych. "Hałas generowany podczas modlitewnych pikiet utrudnia procesy diagnostyczno-lecznicze i pogłębia traumę rodziców odwiedzających ciężko chore, walczące o życie dzieci, które przebywają na tutejszym Oddziale Intensywnej Terapii Noworodka" - opisuje portal.
Przed każdą manifestacją zarząd szpitala wzywa Fundację Życie i Rodzina do "skorzystania z parlamentarnych form oddziaływania społecznego i manifestowania swoich poglądów w sposób nieuciążliwy dla pacjentów i pracowników szpitala". Zarząd protestuje też przeciwko przyrównywaniu personelu szpitala do hitlerowskich zabójców. I przyznaje, że organizowanie przed szpitalem pikiet powoduje trudności z dostaniem się osób potrzebujących pomocy do szpitala, do Poradni Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej, a także utrudnia odwiedzanie pacjentów przez osoby im bliskie.
Styczniowe zgromadzenie przed gdańskim szpitalem zostało rozwiązane przez miasto. - Decyzja została podjęta w oparciu o przepisy ustawy Prawo o zgromadzeniach, ze względów bezpieczeństwa - napisali wówczas urzędnicy gdańskiego magistratu w komunikacie. Fundacja Kai Godek tę decyzję zaskarżyła twierdząc, że miasto nie miało prawa tego robić. Sąd Okręgowy w Gdańsku potwierdził jednak, że decyzja była zasadna.
Jednak kolejnych zgromadzeń urzędnicy nie zdecydowali się rozwiązać. Podkreślali, że jest to rozwiązanie ostateczne, a przebieg każdego zgromadzenia publicznego oceniany jest indywidualnie. Urzędnicy zaznaczają także, że same hasła prezentowane na manifestacji, o ile nie naruszają obowiązującego prawa, nie stanowią podstawy do rozwiązania zgromadzenia.
Redagowała Kamila Cieślik