
'Nie ma słów, które potrafiłyby opisać ból rodziców, stojących nad trumną własnego dziecka' - napisali rodzice zmarłego parlamentarzysty. Poruszający list, w którym wspominali jego dobroć, wrażliwość i zaangażowanie w pomoc ludziom oraz zwierzętom, został odczytany podczas mszy pogrzebowej.
"Nie ma słów, które potrafiłyby opisać ból rodziców, stojących nad trumną własnego dziecka" - napisali rodzice zmarłego parlamentarzysty. Poruszający list, w którym wspominali jego dobroć, wrażliwość i zaangażowanie w pomoc ludziom oraz zwierzętom, został odczytany podczas mszy pogrzebowej.
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl
W środę 29 kwietnia o godzinie 13:30 w kościele parafii rzymskokatolickiej pw. św. Joachima w Sosnowcu (woj. śląskie) odbyły się uroczystości pogrzebowe tragicznie zmarłego Łukasza Litewki. Ceremonia miała charakter państwowy. Mszy świętej przewodniczył biskup sosnowiecki Artur Ważny. 36-letni poseł z Sosnowca zginął w ubiegły czwartek potrącony przez samochód, gdy jechał rowerem.
Podczas ceremonii ksiądz Patryk Kucharski, wikariusz z parafii zmarłego posła, odczytał list od jego bliskich. "Synku, syneczku drogi, żegnamy się dzisiaj z tobą. Nie ma słów, które potrafiłyby opisać ból rodziców, stojących nad trumną własnego dziecka. To nie tak miało być. To my powinniśmy odchodzić pierwsi, a nie dziś żegnać ciebie, naszego syna, naszą dumę, część naszego serca. Byłeś człowiekiem o niezwykłej dobroci"- napisali w liście rodzice 36-latka.
Zobacz wideo Odznaczenie dla Łukasza Litewki. Order odebrał ojciec zmarłego
Jak dodali, ich syn zawsze dostrzegał tych, których "inni mijali obojętnie - biednych, samotnych, potrzebujących pomocy". "Nigdy nie odwracałeś wzroku od cierpienia drugiego człowieka. Twoje serce było także schronieniem dla zwierząt. Tych porzuconych, skrzywdzonych, zapomnianych. Dla nich byłeś opiekunem, przyjacielem i ratunkiem. W świecie pełnym pośpiechu i obojętności, ty potrafiłeś zatrzymać się i pochylić nad każdym, kto potrzebował pomocy" - podkreślili.
Jako rodzice, jesteśmy z ciebie dumni. Dumni z tego, jakim byłeś człowiekiem. Dumni z twojej wrażliwości, siły i ogromnego serca. Choć dziś ból rozdziera duszę, wiemy, że zostawiasz po sobie coś bezcennego - dobro, które będzie trwać. Poprzez twoje czyny opłakują cię z nami tysiące matek i ojców. Mamy nadzieję, że i dobry Bóg dostrzeże twoje uczynki. Wybaczy ci grzechy i uchyli dla ciebie bramę do swojego Królestwa
Synku drogi, spoczniesz obok doktora Aleksandra Widery, pierwowzoru postaci dr. Tomasza Judyma z 'Ludzi Bezdomnych' Stefana Żeromskiego. Tak wiele was łączy. W tak młodym wieku, tak duży ciężar wzięliście na barki. Obaj tak młodo zmarliście. I choć mija już 125 lat od jego śmierci, na jego grobie ktoś wciąż zapala znicze. Wierzymy w to, że gdy już i nas zabraknie, dobrzy ludzie obok ciebie też nie przejdą obojętnie
- czytał duchowny. Następnie rodzice podziękowali synowi za każdą chwilę, uśmiech, obecność, miłość i za to, że mogli być jego rodzicami. "To zaszczyt nosić w sercu wspomnienie o tobie. Nie żegnamy cię na zawsze. Wierzymy, że gdy i na nas przyjdzie pora, spotkamy się ponownie w niebie u dobrego Boga. Spoczywaj w pokoju synku. Na zawsze będziesz częścią nas. Twój tata, twoja mama, twoi rodzice" - odczytał duchowny.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!