
Title: Relokacja żołnierzy USA do Polski. Przydacz mówi o "psującej się atmosferze" w Pentagonie URL Source: https://wiadomosci.gazeta.pl/polityka/7,198012,32796397,relokacja-zolnierzy-usa-do-polski-przydacz-mowi-o-psujacej.html Published Time: 2026-05-18T12:58:44+02:00 Markdown Content: # Relokacja żołnierzy USA do Polski. Przydacz mówi o 'psującej się atmosferze' w Pentagonie REKLAMA REKLAMA [](…
, PAP
18 maja 2026, 12:58
- Nic nie wiem o tym, aby prezydent wcześniej posiadał takie informacje - podkreślił szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz, komentując kwestię wstrzymania przerzutu żołnierzy USA do Polski.

Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl
Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, który towarzyszy prezydentowi Karolowi Nawrockiemu podczas wizyty we Włoszech, został zapytany o kwestię stacjonowania w Europie i wstrzymania rotacji amerykańskich żołnierzy. Dziennikarze pytali również, czy temat ten będzie poruszany w rozmowach z włoskimi politykami oraz czy prezydent zamierza osobiście skontaktować się w tej sprawie z Białym Domem.
Zdaniem Przydacza kluczowe zadanie stoi obecnie przed Ministerstwem Obrony Narodowej, które - jak ocenił - w ostatnich miesiącach "nie zawsze zbyt aktywnie uczestniczyło w tej dyskusji", czego efektem było "pewne zaskoczenie" decyzjami podjętymi przez USA.
Zobacz wideo Nawrocki chce referendum. Przedstawił pytanie
- Będziemy na pewno współdziałać (…), ale liczymy na to, że w pierwszej kolejności to zamieszanie i chaos komunikacyjny zostanie w odpowiedni sposób przecięty i wyjaśniony na poziomie Ministerstwa Obrony Narodowej - powiedział. Podkreślił, że jeśli to nie przyniesie skutku, to zarówno prezydent, jak i jego zaplecze zaangażują się w sprawę bardziej i intensywnie, gdyż jest ona rzeczywiście ważna.
- W pierwszej kolejności trzeba opanować chaos, w drugiej kolejności przeciwdziałać możliwym zapowiadanym potencjalnym decyzjom. Trzeba to najpierw zrobić w relacji bezpośredniej z Pentagonem, z Departamentem Wojny, przez Ministerstwo Obrony Narodowej. Jeśli to nie przyniesie pozytywnego skutku w perspektywie następnych godzin, maksymalnie dni, to oczywiście będziemy realizować także zadania na poziomie politycznym - powiedział szef BPM.
- Z jednej strony Pentagon, urzędnicy Pentagonu i Departament Wojny mówili jedne rzeczy, z drugiej strony politycy, także i w Kongresie prowadzili ten dialog w pełni zaskoczenia w samym dyskursie wewnątrzamerykańskim, więc widać tutaj pewnego rodzaju niekonsekwencję wewnętrzną, ale przede wszystkim, w moim przekonaniu, niepełną informację zgromadzoną przez MON, przynajmniej na pierwszym etapie - powiedział Przydacz.
Ocenił, że premier Donald Tusk, zapewniając w minionym tygodniu o stabilności sytuacji, zapewne opierał się o informacje przekazane mu przez MON.
Przydacz został też zapytany, kiedy i od kogo prezydent Nawrocki dowiedział się o wstrzymaniu relokacji oraz czy nastąpiło to jeszcze przed pierwszymi doniesieniami na ten temat, które pojawiły się w ubiegłą środę.
- Pan prezydent jest w bezpośredniej relacji zarówno z Biurem Bezpieczeństwa Narodowego, bo jest to mu podległe biuro, ale także z Ministerstwem Obrony Narodowej (…). Informacje dopłynęły w zasadzie w zbieżnym terminie z tymi publikacjami medialnymi. Wcześniej nie było takich sygnałów, przynajmniej ja nic nie wiem o tym, aby prezydent wcześniej posiadał takie informacje - powiedział Przydacz. Dodał jednak, że strona prezydenta słyszała "o pewnej psującej się atmosferze w Pentagonie" w kontekście kwietniowego wywiadu premiera Donalda Tuska dla "Financial Times".
Przydacz przypomniał również, że prezydent nie tak dawno rozmawiał z Donaldem Trumpem, a ustalenia z tej rozmowy "absolutnie pozostają w mocy". Podkreślił też, że Nawrocki pozostaje w kontakcie z szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i z szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesławem Kukułą. - Rząd absolutnie może liczyć na wsparcie ze strony pana prezydenta, bo to jest sprawa absolutnie priorytetowa, kwestia polskiego bezpieczeństwa - podkreślił.
Jak jednak dodał, ma przekonanie, że "pewne działania amerykańskie" wynikają "nie tylko z ich własnych decyzji", ale także i "z pewnej narracji, którą sączono przez ostatnie tygodnie i miesiące". Składają się na nią - mówił Przydacz - negatywna wobec USA narracja i "często nieprzemyślane, niepotrzebne wypowiedzi", które "dają asumpt tym, którzy chcieliby ograniczania wojsk amerykańskich w Europie".
Podkreślił, że prezydent oraz jego administracja starają się przekonywać stronę amerykańską do obecności wojsk USA w Europie. Zaapelował, aby premier Tusk i marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty "powstrzymali się od tych fałszywych, niepotrzebnych i antyamerykańskich narracji", które "nie pomagają sprawie".
Zaznaczył, że relacje z USA będą utrzymywane, a on sam, jako szef prezydenckiego BPM, był w kontakcie z departamentem USA i Narodową Radą Bezpieczeństwa przy Białym Domu oraz z samym Białym Domem. - Stanowisko Polski jest znane - powtórzył.
W poniedziałek rano również wiceminister obrony Cezary Tomczyk, który ma uczestniczyć w rozmowach w USA, wypowiedział się na temat obecności amerykańskich wojsk w Polsce. - Jadę do Stanów Zjednoczonych z wiadomością od premiera Tuska i od ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza, że Polska jest gotowa na zwiększenie obecności amerykańskiej w Polsce - podkreślił Tomczyk podczas konferencji w Sejmie.
Jak dodał, jest to oficjalne stanowisko rządu. - Chciałbym, żeby każdy, niezależnie od poglądów politycznych, wspierał to stanowisko - podkreślił wiceminister obrony.