
Title: Kosiniak-Kamysz: Pracujemy nad zwiększeniem liczebności amerykańskich wojsk w Polsce URL Source: https://wiadomosci.gazeta.pl/polityka/7,198012,32789531,kosiniak-kamysz-nie-zmniejsza-sie-liczba-amerykanskich-zolnierzy.html Published Time: 2026-05-14T10:13:30+02:00 Markdown Content: # Kosiniak-Kamysz: Pracujemy nad zwiększeniem liczebności amerykańskich wojsk w Polsce REKLAMA REKLAMA [](http…
, PAP
14 maja 2026, 10:13
- Pracujemy nad zwiększeniem liczebności, jak i zdolności operacyjnych amerykańskich wojsk - zaznaczył Władysław Kosiniak-Kamysz. Jak dodał, rozmawiał w tej kwestii zarówno z premierem Donaldem Tuskiem, jak i z prezydentem Karolem Nawrockim. "Nie ma tu różnic" - podkreślił szef MON.

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
- Chcę uspokoić wszystkich. Nie zmniejsza się liczba amerykańskich żołnierzy w Polsce. Wręcz przeciwnie, pracujemy nad zwiększeniem liczebności, jak i zdolności operacyjnych amerykańskich wojsk - podkreślił Kosiniak-Kamysz w czwartek na konferencji prasowej w Sejmie.
Dodał, że zmiany i reorganizacje prowadzone przez amerykańską administrację "mogą wpływać na rodzaj wojsk czy miejsce dyslokacji w Europie". Podkreślił jednak, że zmiany te nie dotyczą zmniejszenia kontyngentu amerykańskiego w Polsce.
Zobacz wideo PSL - partia chłopska, która przegrywa na wsi
Jak powiedział Kosiniak-Kamysz, reorganizacja wynikająca z zapowiadanego przez prezydenta USA Donalda Trumpa wycofania około 5 tys. amerykańskich żołnierzy z Niemiec może powodować wyznaczenie innych brygad do poszczególnych krajów. W jego ocenie, z tego właśnie mogło wyniknąć "zamieszanie, które wczoraj wywołał jeden z artykułów opublikowany w amerykańskiej prasie".
- Prezydent Donald Trump zaproponował wycofanie części wojsk amerykańskich z Niemiec i może to skutkować tym, że inne jednostki wojskowe, inny pułk, inna brygada będzie np. dyslokowana w Polsce niż ta, która była planowana (...), ale dla Polski to nie oddziałuje negatywnie pod względem zdolności i liczebności - powiedział szef MON.
Dodał, że w czasie zimnej wojny, która skończyła się 35 lat temu, "obecność wojsk amerykańskich w Niemczech miała inne znaczenie, tam była granica między Wschodem a Zachodem, tam była żelazna kurtyna", ale dziś jest ona zupełnie gdzie indziej.
Kosiniak-Kamysz podkreślił, że obecnie to Polska jest krajem granicznym. Jest, jak mówił, "wschodnim obrońcą wartości i terytorium europejskiego, naszej gospodarki i naszej cywilizacji". - Więc naturalne jest to, że więcej wojsk powinno być bliżej zagrożenia, a nie dalej od niego - dodał szef MON.
Wicepremier podkreślił również, że chciałby ponownie podziękować amerykańskim sojusznikom za "wzajemną solidarność, za współpracę, za lojalność, za szybkie deklaracje" oraz "uspokoić tych wszystkich, którzy są zaniepokojeni reorganizacją wojsk amerykańskich, co jak widać może też rodzić pewną dezinformację".
- Wczoraj byłem w kontakcie z premierem Donaldem Tuskiem, w nocy rozmawiałem z prezydentem Karolem Nawrockim. (...) Jesteśmy tutaj wszyscy ze sobą w kontakcie. Myślę, że to jest przykład dobrego współdziałania i jednego strategicznego kierunku. Tu nie ma między nami sporu o strategię, o filozofię, o zadanie, które jest do wykonania, czyli obecność żołnierzy amerykańskich w Polsce - zapewnił szef resortu obrony.
Szef MON zaznaczył również, że w nocy był w kontakcie z głównodowodzącymi siłami amerykańskimi w Europie, a wiceminister obrony Paweł Zalewski będzie rozmawiał w czwartek z zastępcą szefa Pentagonu Peta Hegsetha.
- Jesteśmy w stałym kontakcie ze stroną amerykańską. Polska jest żelaznym sojusznikiem wypełniającym wszystkie zobowiązania wynikające z Traktatu Północnoatlantyckiego. Wydajemy prawie 5 proc. na zbrojenia - przypomniał wicepremier. Dodał, że sojusz polsko - amerykański jest bardzo silny.
Polska, mówił szef MON, jest włączona w proces budowy NATO 3.0. - Europa musi brać większą odpowiedzialność na siebie za swoje bezpieczeństwo, nie tylko poprzez wzrost wydatków, ale poprzez rozwój swoich zdolności operacyjnych pomiędzy różnymi armiami europejskimi. To połączenie musi być jeszcze silniejsze: wspólne ćwiczenia, wspólna wymiana doświadczeń, wspólne strategie - stwierdził.
Zastrzegł, że bez Stanów Zjednoczonych, ich roli odstraszania nuklearnego i obecności na wschodniej flance NATO "nie ma możliwości mówienia o bezpiecznej Europie w najbliższych dziesięcioleciach, a na pewno w najbliższych latach".
W środę wieczorem portal Army Times podał, że amerykańska armia odwołała rozmieszczenie w Polsce 2. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej z 1. Dywizji Kawalerii. Chodzi o ponad czterech tysięcy żołnierzy wraz ze sprzętem.
"Oficer armii potwierdził decyzję w środę, nie podając żadnych szczegółów i odsyłając wszystkie pytania do Departamentu Obrony, który nie odpowiedział na prośbę o informację" - czytamy w artykule. Jak donosi Army Times, wiadomość rozeszła się nieoficjalnie - żołnierze informowali rodziny i znajomych SMS-ami, zanim cokolwiek ogłoszono.
"Ta sprawa nie dotyczy Polski. Wiąże się z zapowiadaną wcześniej zmianą obecności części sił zbrojnych USA w Europie. Szybko rozwijające się zdolności Sił Zbrojnych RP i obecność sił USA w Polsce wzmacniają wschodnią flankę NATO" - skomentował te doniesienia Kosiniak-Kamysz, we wpisie na platformie X.
Więcej na ten temat napisał wiceminister MON Cezary Tomczyk. "To nieprawda. Ten komunikat dotyczy Niemiec. Nie dotyczy Polski. Polska sukcesywnie zabiega o zwiększenie obecności wojsk amerykańskich" - poinformował wiceszef resortu krótko po północy w czwartek 14 maja.
Na początku maja Pentagon ogłosił wycofanie pięciu tysięcy żołnierzy z Niemiec. Prezydent Karol Nawrocki powiedział, że Polska jest gotowa przyjąć amerykańskich żołnierzy. - Mamy do tego gotową infrastrukturę - podkreślił.
- Myślę, że to jest zadanie dla prezydenta Polski w trosce o Polskę, ale też w trosce o całą Europę, aby przekonać prezydenta Donalda Trumpa, że gdy już taką decyzję co do komponentu w Niemczech podejmie, aby ci żołnierze zostali w Europie, czyli w Polsce albo w jednym z państw bałtyckich czy w innym regionie, to już decyzja pana prezydenta Donalda Trumpa. Ja do takich decyzji będę zachęcał, aby zostali w Europie - oświadczył Nawrocki.
Także szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz mówił, że Polska jest gotowa przyjąć kolejnych amerykańskich żołnierzy w celu wzmocnienia wschodniej flanki NATO i jeszcze lepszej ochrony Europy.
Wiceszef MON Paweł Zalewski przekazał w styczniu, że amerykańscy żołnierze stacjonują w Polsce w dwóch formułach - w ramach obecności stałej oraz rotacyjnej. Ten drugi typ dotyczy większości sił amerykańskich w Polsce; ich łączna liczebność osiąga 10 tysięcy żołnierzy.
Jeżeli chodzi o stałą obecność, to do tej kategorii należą: Amerykanie z załogi bazy tzw. tarczy antyrakietowej w pomorskim Redzikowie, wysunięte dowództwo 5. Korpusu sił lądowych USA w Poznaniu, zajmujący się m.in. logistyką i infrastrukturą garnizon w tym samym mieście, a także załoga bazy w Powidzu, gdzie magazynowany i utrzymywany jest w gotowości sprzęt dla amerykańskiej brygady pancernej (kilka tysięcy sztuk sprzętu, w tym czołgi, artyleria, wozy bojowe piechoty czy wozy zabezpieczenia, gotowe do obsadzenia przerzuconymi do Polski w razie kryzysu żołnierzami).
W ramach rotacyjnej obecności Zalewski wskazał przede wszystkim na amerykańską pancerną grupę bojową, której pododdziały rozmieszczone są na zachodzie Polski - w Żaganiu, Świętoszowie, Bolesławcu, Skwierzynie, a także w Toruniu. Jedna zmiana tej grupy bojowej, rozmieszczonej w Polsce w ramach amerykańskiej misji Atlantic Resolve, trwa dziewięć miesięcy.
Redagowała Kamila Cieślik