
No to mamy problem. Pożar rafinerii w Australii, w dodatku w czasie globalnego kryzysu paliwowego. Powiedzmy sobie szczerze, to nie wróży nic dobrego. Słuchajcie, wybuchł tam potężny pożar, jedna z dwóch rafinerii w kraju. Ugasili to dopier
No to mamy problem. Pożar rafinerii w Australii, w dodatku w czasie globalnego kryzysu paliwowego. Powiedzmy sobie szczerze, to nie wróży nic dobrego.
Słuchajcie, wybuchł tam potężny pożar, jedna z dwóch rafinerii w kraju. Ugasili to dopiero po 13 godzinach. Kurde, brzmi to poważnie. Na szczęście nikt nie zginął, ale produkcja paliw została mocno ograniczona. I to w momencie, gdy ceny ropy już szaleją przez wojnę w Iranie.
Minister energii mówi, że to "niefortunny moment". No serio? Jakby był jakiś dobry moment na taki pożar. Podobno przyczyną była "awaria sprzętu". No to jest absurd, w takim miejscu awaria sprzętu? Ktoś tu chyba nie dopilnował. Teraz ceny paliw idą w górę, stacje benzynowe zgłaszają braki, a linie lotnicze tną połączenia. I co teraz? Mamy jeździć na rowerach?
Na podst. materiałów ABC News