
Olga Karaban — Prawie tydzień po wyborach na Węgrzech podano ostateczne wyniki. Po zliczeniu wszystkich głosów, zwycięzcy zyskali kolejne cztery miejsca w parlamencie.
Prawie tydzień po wyborach na Węgrzech podano ostateczne wyniki. Po zliczeniu wszystkich głosów, zwycięzcy zyskali kolejne cztery miejsca w parlamencie.

Po zliczeniu 99,83 proc głosów, zwycięzcy zyskali kolejne cztery miejsca w parlamencie (fot. Shutterstock / Shutterstock)
Węgrzy skończyli liczyć głosy po zeszłotygodniowych wyborach, które już uznano za rewolucyjne. Ugrupowanie Petera Magyara ma ostatecznie 141 mandatów (53,18 proc.) w 199-osobowym Zgromadzeniu Narodowym.
Koalicja Fideszu i KDNP uzyskała 52 mandaty (38,61 proc.), a radykalna prawica Mi Hazank – sześć (5,63 proc.).
Na Węgrzech obowiązuje mieszany system wyborczy, z wyraźną przewagą komponentu większościowego. To oznacza, że nawet więcej głosów oddanych na partię w skali kraju, nie musiało oznaczać zwycięstwa. Węgierskie władze dokonywały też zmian w okręgach wyborczych, co - zdaniem krytyków – mogło sprzyjać rządowi.
Ostatecznie partia rządzącego przez 16-lat krajem Viktora Orbana przegrała, a sam lider nie zakwestionował w żaden sposób zwycięstwa TISZY.
Swoją porażkę Orbán uznał jeszcze tego samego dnia. – Wyniki są klarowne i bolesne dla nas, pogratulowałem zwycięskiej partii – przyznał dotychczasowy szef rządu.
I dodał: – Nigdy się nie poddamy, będziemy służyć narodowi z ław opozycji.
Magyar nie krył zadowolenia z wyniku. – Zrobiliśmy to! (…) Razem wyzwoliliśmy Węgry! – mówił zaraz po zakończeniu głosowania.
I od tego czasu Péter Magyar, który już niedługo stanie na czele węgierskiego rządu, nie odpuszcza swojemu poprzednikowi.
Lider Tiszy udostępnił w mediach społecznościowych wpis, w którym zadrwił ze swojego poprzednika. Załączył do niego nagranie, na którym, spacerując z prezydentem Tamásem Sulyokiem, dostrzegł Orbána stojącego na pobliskim balkonie i czytającego coś z kartki.
„Życie jest najwspanialszym reżyserem. Podczas gdy prezydent Republiki prezentował swój gabinet, który wkrótce opuści, zauważyłem ustępującego premiera na sąsiednim piętrze” – napisał.
Do wpisu dodał pytanie. „Jak myślicie, co czyta Viktor Orbán? a) swoje przemówienie pożegnalne, b) gazetę „Nemzeti Sportot”, c) dzisiejsze oświadczenie prezydenta USA Donalda Trumpa?” – zadrwił.
[

Trump „zszokował” Netanjahu. Jeden wpis wywołał zamieszanie w Izraelu](/news/izrael-zazadal-wyjasnien-po-wpisie-trumpa-o-zakazie-bombardowania-libanu)
[

Morawiecki odpowiada na groźby Kaczyńskiego. „Jestem i będę w PiS”](/news/spor-o-stowarzyszenie-morawieckiego-w-poniedzialek-spotkanie-z-prezesem-pis)
[

Tragedia pod Warszawą. Nie żyje sześcioletnia dziewczynka](/news/tragiczny-wypadek-pod-warszawa-nie-zyje-szescioletnia-dziewczynka)
Magyar nie odpuszcza też prezydentowi, na Węgrzech wybieranemu przez parlament a nie w wyborach bezpośrednich. Dał temu wyraz w swoich mediach społecznościowych, przy okazji środowego Sulyokiem.
Przyszły premier zapowiedział, że Sulyok pożegna się ze stanowiskiem. „Nie jest godzien ucieleśniać jedność narodu węgierskiego. Nie jest zdolny do bycia strażnikiem prawa. Nie nadaje się do bycia moralnym punktem odniesienia i wzorem do naśladowania” – napisał. „Musi bezzwłocznie opuścić swój urząd” – dodał.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.