
Krzysztof Jabłonowski — Niemiecko-brytyjska firma Hypersonica twierdzi, że podczas testów jej pocisk hipersoniczny przekroczył prędkość sześciu machów. To pierwszy taki sukces europejskiego przedsiębiorstwa. – Stary Kontynent się obudził i goni konkurencję – podkreśla w rozmowie z Zero.pl Maciej Szopa,
Niemiecko-brytyjska firma Hypersonica twierdzi, że podczas testów jej pocisk hipersoniczny przekroczył prędkość sześciu machów. To pierwszy taki sukces europejskiego przedsiębiorstwa. – Stary Kontynent się obudził i goni konkurencję – podkreśla w rozmowie z Zero.pl Maciej Szopa, ekspert serwisu Defence24.

Testy pocisku hipersonicznego na wyspie Andøya w Norwegii. (fot. Hypersonica Ltd / Hypersonica Ltd)
– To, że Europa przetestowała swoje pociski, oznacza, że Stary Kontynent się obudził i goni konkurencję. Mamy duży potencjał, który do tej pory spał – mówi w rozmowie z Zero.pl Maciej Szopa, dziennikarz serwisu Defence24, ekspert tematyki lotniczej, obrony powietrznej i systemów bezzałogowych.
Chodzi o udane testy pocisku hipersonicznego brytyjsko-niemieckiej firmy Hypersonica – poinformowano o nich 10 lutego.
Hypersonica przeprowadziła testy na wyspie Andøya w Norwegii. To pierwszy taki sukces europejskiego przedsiębiorstwa. Jak czytamy na jego stronie internetowej, prototyp osiągnął prędkość przekraczającą sześć machów, a jego zasięg wyniósł ponad 300 km. Firma deklaruje, że podczas wznoszenia i późniejszego opadania przez atmosferę wszystkie systemy działały prawidłowo.
– Firma Hypersonica osiągnęła ważny kamień milowy na drodze do opracowania do 2029 r. pierwszej w Europie suwerennej zdolności do przeprowadzania ataków hipersonicznych – powiedzieli współzałożyciele firmy dr Philipp Kerth i dr Marc Ewenz (cyt. za stroną internetową Hypersonica).
Zwrócili uwagę, że projekt zakończono w ciągu zaledwie dziewięciu miesięcy. Kerth i Ewenz ocenili, że powinno to zrewidować oczekiwania dotyczące kosztów i czasu potrzebnego do opracowania podobnych technologii.
Maciej Szopa z Defence24 wyjaśnia, że intensywna praca nad zdolnościami bojowymi to efekt wojny na Ukrainie i amerykańskiej presji na rozwój. – Prędzej czy później przyniesie to kolejne efekty – ocenia.
Szopa podkreśla, że broń hipersoniczna jest ważna na współczesnym polu walki, ponieważ wszystkie istniejące systemy obrony przeciwrakietowej nie zostały zaprojektowane do zwalczania celów poruszających się z taką prędkością.
– Wszystko, co przekracza prędkość pięciu-sześciu machów, jest ekstremalnie trudne do przechwycenia – konwencjonalne pociski przechwytujące nie są w stanie zareagować na czas, a klasyczne głowice odłamkowe tworzące stożek odłamków okazują się nieskuteczne – wyjaśnia.
Szopa dodaje, że pocisk hipersoniczny nie musi nawet posiadać klasycznej głowicy wybuchowej, ponieważ sama energia kinetyczna uderzenia wystarcza do zniszczenia celu.
Stany Zjednoczone pracują teraz nad trzema rodzajami broni hipersonicznej: bronią dalekiego zasięgu armii lądowej, programem marynarki wojennej oraz programem lotnictwa. Żaden z nich nie jest jeszcze gotowy do użycia na polu walki – wszystkie są w fazie testów i rozwoju.
– Dopiero 10-12 lat temu Chińczycy podnieśli poprzeczkę i wprowadzili broń hipersoniczną do użytku – zauważa Maciej Szopa. – Później obudzili się też inni – m.in. Korea Południowa i Korea Północna. Skoro ktoś ma, inni chcą dotrzymać tempa – wyjaśnia.
Szopa zwraca uwagę również na rosyjskie projekty jak pocisk Kindżał. Jak ocenia rozmówca Zero.pl, Rosja chwali się nim na wyrost. – Kindżał to trochę przerobiony pocisk Iskander. Osiąga czasowo prędkość hipersoniczną dopiero krótko przed osiągnięciem celu – tłumaczy. Dodaje jednak, że Rosja wprowadziła niedawno pocisk hipersoniczny Cyrkon. – On już jest realną bronią hipersoniczną – podkreśla ekspert.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.