
Pakistan, taki trochę zaskakujący gracz, wchodzi w rolę pośrednika między Iranem a USA. Serio? Jakby mało było konfliktów na świecie. No, ale dobra, posłuchajcie. Okazuje się, że Islamabad przekazał Amerykanom jakąś poprawioną wersję irańsk
Pakistan, taki trochę zaskakujący gracz, wchodzi w rolę pośrednika między Iranem a USA. Serio? Jakby mało było konfliktów na świecie. No, ale dobra, posłuchajcie.
Okazuje się, że Islamabad przekazał Amerykanom jakąś poprawioną wersję irańskich propozycji dotyczących zakończenia konfliktu na Bliskim Wschodzie. Podobno rozmowy utknęły w martwym punkcie, a Pakistan mówi "nie mamy czasu!". No i co z tego wyniknie?
Powiedzmy sobie szczerze, sprawa jest delikatna jak porcelana w składzie słoni. Iran żąda zakończenia wojny na wszystkich frontach, w tym w Libanie, gdzie Hezbollah miesza szyki Izraelowi. Chcą też odszkodowań, zniesienia amerykańskiej blokady i gwarancji bezpieczeństwa. No i oczywiście, wznowienia sprzedaży ropy. Amerykanie z kolei mają swoje warunki, a negocjacje idą jak krew z nosa. Kurde, będzie ciężko, ale może Pakistan coś wynegocjuje. Oby.
Na podst. materiałów Reuters / The Globe and Mail
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.