
Title: Trump wyśle do Polski 5 tysięcy żołnierzy. Były urzędnik Pentagonu: Prawa ręka nie wie, co robi lewa URL Source: https://wiadomosci.gazeta.pl/polityka/7,198013,32805344,byly-urzednik-pentagonu-o-decyzjach-trumpa-ws-polski-tam-prawa.html Published Time: 2026-05-22T08:46:52+02:00 Markdown Content: # Trump wyśle do Polski 5 tysięcy żołnierzy. Były urzędnik Pentagonu: Prawa ręka nie wie, co rob…
, PAP
22 maja 2026, 08:46
- Nagły zwrot w sprawie amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce to efekt chaosu decyzyjnego w administracji Donalda Trumpa - ocenił Jim Townsend, były wysoki rangą urzędnik Pentagonu ds. Europy i NATO. Ekspert zauważył, że od decyzji o skierowaniu wojsk do Polski do jej realizacji mogą minąć miesiące.

Fot. REUTERS/Evan Vucci
Prezydent Donald Trump ogłosił w czwartek (21 maja) na portalu Truth Social, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski dodatkowych 5 tysięcy żołnierzy. Decyzję powiązał ze zwycięstwem w wyborach prezydenckich Karola Nawrockiego, któremu udzielił poparcia. Deklaracja padła zaledwie tydzień po tym, gdy Pentagon nagle i nieoczekiwanie wstrzymał planową rotację 2 Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej z 1 Dywizji Kawalerii z Fort Cavazos w Teksasie, która miała zastąpić inną jednostkę w Polsce.
Jak dotąd nie jest jednak jasne, co ogłoszenie Trumpa oznaczać będzie w praktyce: czy do Polski zostanie skierowana inna jednostka, na przykład z Niemiec, czy dojdzie do realizacji wstrzymanej - a według ostatniej wersji Pentagonu, "opóźnionej" - rotacji brygady, czy może jedno i drugie.
Zobacz wideo Trump rządzi, jakby prowadził program w telewizji
Jim Townsend, który przez osiem lat kierował w Pentagonie polityką wobec Europy i NATO za administracji Baracka Obamy, a obecnie jest ekspertem think tanku CNAS (Center for New American Security), powiedział w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że może to oznaczać przekierowanie jednej z brygad do Polski. Zastrzegł jednak, że nie ma pewności, czy chodzi o nowy kontyngent, czy o odwrócenie wcześniejszej decyzji o wstrzymaniu rotacji.
Townsend zwrócił uwagę na ogromne wyzwania logistyczne związane z ewentualnym przeniesieniem brygady na przykład z Niemiec do Polski. - Kiedy przenosi się brygadę, to nie jest nic prostego. Trzeba znaleźć miejsce, w którym ta brygada rozlokuje się w Polsce. Jest mnóstwo logistyki i tego, co nazywamy "bed down" - bazowaniem - wyjaśnił. - W rezultacie, Trump może ogłosić decyzję, a brygada może nie pojawić się przez pół roku lub więcej - zaznaczył.
Mimo to ekspert ocenił, że jest to naprawienie błędu, który - jego zdaniem - był wynikiem chaosu decyzyjnego w administracji Trumpa. Townsend wyraził przekonanie, że pierwotna decyzja o wstrzymaniu rotacji nie miała żadnego uzasadnienia militarnego.
- Ktoś próbował przypodobać się Trumpowi i nadarzyła się okazja, żeby wycofać te dwie brygady rotacyjne. Bez konsultacji z kimkolwiek minister obrony kazał wojsku je wycofać i to wprowadziło kompletny zamęt - przyznał rozmówca. - Jestem pewien, że (szef Pentagonu Pete - red.) Hegseth poszedł do prezydenta i powiedział: "Niech pan zobaczy, jaki ze mnie dobry chłopiec, redukuję wojska, jak mi pan kazał" - dodał. Podkreślił, że niemal na pewno nie była to decyzja rekomendowana przez wojskowych i dowódców US Army, bo nie miała ona sensu militarnego.
Zdaniem Townsenda minister ds. sił lądowych Dan Driscoll i pełniący obowiązki szefa sztabu armii gen. Christopher LaNeve, przesłuchiwani przez Kongres w sprawie wstrzymanej rotacji, zastosowali klasyczny unik - zasłonili się tym, że po prostu wykonywali rozkazy i nie tłumaczyli stojącymi za nimi powodów.
- To jest to, co wojsko robi, kiedy nie zna odpowiedzi - trzymają się ściśle tego, co wojsko powinno robić. To wymówka - nie muszą niczego tłumaczyć i po prostu mówią, że wykonują rozkazy - wyjaśnił były urzędnik Pentagonu.
Pytany o to, jaki wniosek powinno się wyciągnąć z całej sytuacji, Townsend odparł, że "wniosek jest taki, że w tej administracji prawa ręka nie wie, co robi lewa". W jego ocenie Polska padła ofiarą działań, które nie były wymierzone w nią celowo. - To raczej efekt tego, że niektórzy ludzie ścigali się, żeby zadowolić prezydenta. Nie wiedzieli, co robią i spowodowali wielki bałagan - ocenił.
Zdaniem Townsenda zamieszanie jest też skutkiem cięć kadrowych w administracji. - Kiedy redukujesz swoją służbę cywilną i personel do kości, (...) ludzie, którzy mają opracowywać szczegóły, nie pracują nad tym. I wtedy szefowie ogłaszają decyzje, szczegóły nie są dopracowane i wychodzi pomyłka - zaznaczył Townsend.
Pytany o to, czy szybkość i chaos, w jakim podejmowane są tak poważne decyzje, podważa wiarygodność USA jako sojusznika, rozmówca PAP przyznał, że "jest w tym coś z prawdy". Dodał jednak, że umożliwiło to jednocześnie szybką naprawę sytuacji.
Ekspert zwrócił także uwagę na piątkowe spotkanie dyrektorów polityki ds. obronnej państw NATO w Brukseli, na którym - według agencji Reutera - Stany Zjednoczone zamierzają ogłosić redukcję swojego wkładu w tzw. NATO Force Model, czyli system sił szybkiego reagowania Sojuszu, przeznaczonych do użycia w sytuacji kryzysowej.
- To dość poważna sprawa - ocenił Townsend. - To siły wysokiej gotowości, których używamy do wzmocnienia Europy w kryzysie. Jeśli zabiorą tylko odrobinę, to jedno, ale jeśli zabiorą duży kawałek, to wielka sprawa - ostrzegł.
Podczas spotkania w Brukseli Stany Zjednoczone ma reprezentować Alex Velez-Green, kluczowy doradca podsekretarza obrony ds. politycznych Elbridge'a Colby'ego. Korekta NATO Force Model stała się jednym z priorytetów zespołu Colby'ego przed lipcowym szczytem przywódców krajów NATO w Turcji.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.