
Jakub Dymek — Jednym z powodów, a być może powodem najważniejszym, szerokiego otwarcia drzwi dla migracji zarobkowej w Polsce jest potrzeba przedsiębiorców i biznesu. Niesłychana uległość polityków wobec amerykańskiego kapitału to jedno. Rzecz druga to presja krajowych branż, od budownictwa, p
Jednym z powodów, a być może powodem najważniejszym, szerokiego otwarcia drzwi dla migracji zarobkowej w Polsce jest potrzeba przedsiębiorców i biznesu. Niesłychana uległość polityków wobec amerykańskiego kapitału to jedno. Rzecz druga to presja krajowych branż, od budownictwa, przez przemysł, rolnictwo, aż po usługi kurierskie, by dokładnie tak polityka migracyjna wyglądała. W Zero.pl publikujemy przedpremierowo fragment książki Jakuba Dymka „Rewolucja ambicji. Jak zmienia się Polska?”.
Decyzji, czy w Polsce będą pracowali Kolumbijczycy albo Hindusi, nie podjęło państwo polskie ani tym bardziej nie zakomunikowało tego rodakom. Podjęli ją pan Janusz z panem Arkiem, z których jeden prowadzi zakład rozbioru drobiu, a drugi agencję pracy. (fot. Wydawnictwo PORT)
W zasadniczym aspekcie polityki migracyjnej Polska poszła co najmniej tak daleko, jeśli nie dalej, jak Francja, Niemcy czy Wielka Brytania. To, co się stało w Polsce po 2015 roku, należałoby nazwać „prywatyzacją migracji”. A więc może nie tyle jest to polityka migracyjna, ile abdykacja z polityki? Taką tezę postawił profesor Paweł Kaczmarczyk, od którego zapożyczyłem to określenie.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.