
Krajobraz po pierwszej wczorajszej lipcowej burzy w powiecie bielskim to przede wszystkim powalone drzewa, zerwane dachy i podtopienia. Bilans czwartkowych nawałnic (1 lipca to aż 29 oficjalnych zgłoszeń, przy których pracowali lokalni ratownicy. Najważniejsza informacja jest jednak pomyślna – w żadnym ze zdarzeń nikt nie odniósł obrażeń.
Większość wezwań, z jakimi musieli zmierzyć się strażacy, dotyczyła usuwania skutków silnego wiatru. Połamane drzewa i konary tarasowały jezdnie, paraliżując ruch na kluczowych drogach regionu. Strażacy pracowali bez przerwy, aby jak najszybciej przywrócić przejezdność szlaków komunikacyjnych. Silne porywy wiatru zrywały poszycia budynków. Strażacy interweniowali w takich przypadkach cztery razy: w Orli – dwa uszkodzone dachy, Knorydy – jedno zgłoszenie, Topczykały – jedno zgłoszenie
Dodatkowo ulewne opady deszczu doprowadziły do lokalnych podtopień. W trzech przypadkach niezbędne okazało się wypompowywanie wody z zalanych budynków mieszkalnych i gospodarczych. Front burzowy nie uderzył w powiat równomiernie. Najwięcej pracy służby ratunkowe miały w okolicach Bielska Podlaskiego oraz na południu regionu: Miasto i gmina Bielsk Podlaski - 17 zdarzeń, gmina Orla - 9 zdarzeń, gmina Boćki - 3 zdarzenia. Dzięki szybkiej reakcji strażaków z Państwowej Straży Pożarnej oraz okolicznych jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych, większość zagrożeń udało się sprawnie zlikwidować jeszcze tego samego dnia.
opr. (ms)
Nasze materiały wideo: