
Kto nie zdążył zatankować do pełna przed środą, ten od rana przecierał oczy ze zdziwienia na widok łomżyńskich pylonów. Rządowy program Ceny Paliw Niżej przeszedł do historii, a wraz z nim zniknęła preferencyjna, 8-procentowa stawka VAT. Podatek wrócił do poziomu 23 procent, a właściciele stacji dostali wolną rękę w ustalaniu marż. Efekt? Ceny paliwa skoczyły dziś o kilkadziesiąt groszy na litrze.
Jeszcze we wtorek – w ostatni dzień działania programu – litr „dziewięćdziesiątki piątki” kosztował w Łomży średnio 5,99 zł. W środę na jednej z lokalnych stacji cena wybiła już do poziomu 6,82 zł. Identyczny scenariusz spotkał kierowców aut z silnikiem Diesla. Olej napędowy podrożał z 6,16 zł do 6,99 zł.
W Łomży za PB 95 płacimy obecnie w granicach 6,79–6,82 zł za litr. Kierowcy wymagający paliwa PB 98 muszą liczyć się z kosztem rzędu 7,62 zł, natomiast diesel na większości obiektów ustabilizował się na poziomie 6,99 zł.
Ponad 40 złotych więcej za jeden bak
Dla kogoś, kto tankuje za przysłowiowe „pięć dych”, zmiana może wydawać się rozłożona w czasie, ale uderzenie w portfel przy tankowaniu do pełna jest natychmiastowe.
Benzyna 95: W przypadku standardowego baku o pojemności 50 litrów, koszt rósł średnio z 300 do 341 zł.
Olej napędowy: Za pełny bak diesla trzeba dziś zapłacić blisko 350 zł, podczas gdy jeszcze we wtorek kosztowało to 308 zł.
Jedna wizyta na stacji oznacza więc wydatek większy o ponad 40 złotych.
Pakiet przepisów „Ceny Paliw Niżej” od początku miał łatkę rozwiązania tymczasowego. Rząd uruchomił go pod koniec marca, gdy po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie sytuacja na rynkach surowców wymknęła się spod kontroli. - Wtedy to ceny paliw wystrzeliły nawet do poziomu 115-116 dolarów za baryłkę. Dzisiaj to jest około 70 dolarów – tłumaczą eksperci monitorujący rynek.
W ramach tarczy nie tylko obcięto VAT do 8 proc. na benzynę i olej napędowy, ale też zamrożono ceny maksymalne na stacjach. Dodatkowo do 15 czerwca obowiązywała obniżona akcyza (o 29 gr na benzynie i 28 gr na ON). Niższy VAT wygasł ostatecznie z końcem czerwca i powrót do starych stawek stał się faktem.
Przez ostatnie miesiące odgórne limity cenowe sprawiły, że ceny na stacjach w Łomży były niemal identyczne. Koniec programu CPN oznacza jedno: powrót realnej konkurencji.
Wycofanie mechanizmu maksymalnych cen sprawi, że różnice między poszczególnymi stacjami będą znów bardziej wyraźne. Nie musiało to nastąpić automatycznie 1 lipca, ponieważ stacje wyprzedają jeszcze paliwo kupione na wcześniejszych zasadach. Jednak po kilku dniach wyraźnie zobaczymy, jak poszczególne obiekty zareagowały na nowe przepisy i kto postanowi obniżyć marżę, by przyciągnąć kierowców.
Jak zapowiadają eksperci, na pomoc z rynku hurtowego nie ma co liczyć. Hurtownicy nie przewidują gwałtownych obniżek, które mogłyby zamortyzować wyższy VAT. Karty na rynku rozdają teraz czynniki makroekonomiczne: wyraźne osłabienie złotówki oraz fakt, że ceny ropy na światowych giełdach przestały spadać. Wygląda na to, że z droższym tankowaniem w te wakacje musimy się po prostu pogodzić.