
Ropczycki Dyskusyjny Klub Książki prowadzony przez dr Grażynę Woźny w ramach czwartkowych spotkań gościł Macieja Jakubowiaka. Jest to autor ponad 200 tekstów (esejów, recenzji, wywiadów) poświęconych kulturze współczesnej w czasopismach: „Dwutygodnik”, „Tygodnik Powszechny”, „Pismo”, „Książki. Magazyn do czytania” i innych. W ostatnim okresie opublikował „Opowieść o awansie” w której opisuje procesy awansu społecznego ostatnich trzech pokoleń (100 lat). Wprowadzenie do spotkania z autorem przygotowała p. Irena Reguła. Pan Maciej w sposób interesujący mówił o inspiracji swojej literackiej twórczości, oraz planach na przyszłość.
Klimat tego spotkania i refleksje z tym związane można znaleźć w poniższym FELIETONIE oraz na zdjęciach:
Red.
Ropczyce – Biblioteka: „Przy stole z Hanką, końcem świata i historiami z Ropczyc”
( FELIETON )
Są takie popołudnia, kiedy biblioteka przestaje być tylko miejscem — staje się żywym salonem rozmów, w którym książki nie stoją na półkach, lecz siadają z nami przy stole. Tak było 18 czerwca, gdy do ropczyckiej Czytelni zawitał Maciej Jakubowiak, eseista, krytyk, człowiek, który potrafi z rodzinnej historii wydobyć puls całego społeczeństwa. Na zdjęciach ze spotkania widać wszystko, co w naszym DKK najpiękniejsze:
stół zastawiony ciastem, filiżanki z herbatą, kwiaty w pastelowych doniczkach, a wokół — twarze skupione, zaciekawione, czasem wzruszone. To nie są zwykłe fotografie. To portrety wspólnoty, która od lat spotyka się, by rozmawiać o literaturze i o sobie.
Przy jednym ze stołów siedzą nasze klubowiczki — pochylone nad książkami, ale też nad własnymi wspomnieniami. Bo kiedy Jakubowiak opowiada o Hance, Albinie i trzech pokoleniach swojej rodziny, w sali robi się cicho. Każdy z nas ma przecież swoją Hankę — babcię, mamę, ciotkę, która dźwigała świat na barkach, nie nazywając tego awansem społecznym, tylko „życiem”.
W felietonach o literaturze często pisze się o stylu, metaforach, konstrukcji. Ale tu, w Ropczycach, najważniejsze było coś innego: spotkanie doświadczeń. Kiedy autor mówił o pamięci rodzinnej, o tym, jak zbierał historie, jak słuchał i jak milczał, w oczach uczestników pojawiało się to charakterystyczne błyskanie — znak, że literatura dotknęła czegoś bardzo osobistego.
A potem przyszła kolej na Ostatnich ludzi, książkę o lękach współczesności. I znów — rozmowa nie zatrzymała się na kartach powieści. Zeszła na nasze codzienne niepokoje, na to, jak łatwo dziś mówi się o końcu świata, a jak trudno o przyszłości, która daje nadzieję. Jedni widzieli w książce ostrzeżenie, inni — diagnozę, jeszcze inni — lustro, w którym odbija się nasza epoka.
W przerwach między pytaniami ktoś nalewał herbatę, ktoś kroił ciasto, ktoś poprawiał kwiaty na stole. Te drobne gesty, uchwycone na zdjęciach, mówią więcej o kulturze niż niejedna konferencja: literatura żyje tam, gdzie ludzie chcą o niej rozmawiać.
W pewnym momencie do rozmowy dołączyła Katarzyna Buczak z WiMBP w Rzeszowie — cicha, ale ważna obecność. To ona od lat wspiera nasz klub, a jej uśmiech na zdjęciu mówi wszystko: że takie spotkania mają sens.
A sens miało i to — że Jakubowiak, autor ceniony w całej Polsce, siedział z nami przy stole jak równy z równymi. Bez dystansu, bez pozy. Z ciekawością. Z wdzięcznością. Z uważnością, która dziś jest rzadkim darem.
Kiedy spotkanie dobiegło końca, a w sali zostały już tylko filiżanki, okruszki ciasta i zapach letniego popołudnia, pomyślałam, że DKK to nie klub książki — to klub ludzi. Ludzi, którzy chcą pamiętać, rozmawiać, pytać, słuchać. Ludzi, którzy wierzą, że literatura nie jest dodatkiem do życia, ale jego częścią.
I może właśnie dlatego te zdjęcia są tak ważne. Bo pokazują, że w małym mieście, przy zwykłym stole, można prowadzić rozmowy, które mają wagę — rozmowy o rodzinie, o historii, o lękach i o nadziei. A przede wszystkim — rozmowy o tym, kim jesteśmy.
GW