
Dwadzieścia lat temu Stalowa Wola oszalała ze szczęścia. W czerwcu 2006 roku „Stalówka” wywalczyła powrót na zaplecze Ekstraklasy, pisząc jeden z najpiękniejszych rozdziałów w swojej historii. Zielono-czarni po trzech sezonach spędzonych w trzeciej lidze ponownie zameldowali się na drugim szczeblu rozgrywkowym w Polsce, a droga do sukcesu prowadziła przez pełne emocji baraże z Heko Czermno.
Dziennikarz sportowy
Architektem tego sukcesu był trener Sławomir Adamus, który stworzył drużynę opartą nie tylko na ambicji i waleczności, ale także na lokalnej tożsamości. W obydwu barażowych spotkaniach aż dziewięciu wychowanków Stali znalazło się w składzie, a sześciu innych zasiadło na ławce rezerwowych. To był zespół zbudowany na chłopakach, którzy od najmłodszych lat marzyli o grze z herbem Stali na piersi.
Pierwszy mecz odbył się w Stalowej Woli. Zielono-czarni od początku przeważali stwarzali sytuacje strzeleckie, ale na gola widownia musiał czekać do 28. minuty. Kapitalnym strzałem z okolic narożnika pola karnego popisał się Janusz Iwanicki - piłka wylądowała w górnym rogu bramki. W końcówce spotkania Stal mogła podwyższyć wynik, jednak dobrych sytuacji strzeleckich nie wykorzystali: Krzysztof Jabłoński i Lee Quaye
Rewanżowy mecz zaczął się dla Stali fatalnie. Już w 2. min Marcin Folc trafił do naszej bramki, ale zrobił to z pozycji spalonej. Chwilę później napastnik Heko raz jeszcze pokonał Wietechę i tym razem uczynił to w sposób prawidłowy. Krystian Kanarski „zakręcił” po prawej stronie pola karnego pod linią końcową i dośrodkował wprost na głowę Folca, i zrobiło się 1:0. Po zdobyciu bramki miejscowi zaczęli kontrolować grę. A było im o tyle łatwiej, że „baczenie” na sytuację boiskową mieli również arbitrzy. Nawet dwumetrowych spalonych gospodarzy nie widzieli, nie mówiąc już o ilości odgwizdanych fauli na rzecz drużyny Józefa Antoniaka... Do końca pierwszej połowy Stal była w opałach, lecz na szczęście miejscowi nie mieli pomysłu na zdobycie drugiej bramki.
Prawdziwe emocje zaczęły się po zmianie stron. W 53. minucie po indywidualnej akcji Mieczysława Ożoga, celnie z 5 metrów „główkował” Tadeusz Krawiec. W tym momencie Heko, żeby awansować musiało strzelić dwie bramki. W 66. minucie sędzia dopatrzył się faulu Tomasza Wietechy na Krzysztofie Treli i podyktował rzut karny. Piłkę ustawił poszkodowany i strzelił w swoim zwyczaju, czyli bardzo mocno, jednak za słabo, żeby pokonać „Balona”! Po dobitce Chedy piłka poleciała nad bramką. Przestrzelony karny nie zniechęcił miejscowych do atakowania. Wręcz przeciwnie. Napór Heko wzmógł się i w 78. minucie gospodarze objęli prowadzenie. Kanarski znalazł szczelinę w gąszczu nóg obrońców Stali i płaskim uderzeniem zdobył drugą bramkę. Piłkarze z Czermna przypuścili prawdziwy szturm, kotłowało się kilka razy w polu karnym Stali i trzecia bramka wisiała na przysłowiowym włosku. W doliczonym czasie gry dwie stuprocentowe okazje zmarnował Zawistowski. Nie trafił z jednego metra, a potem z dwóch!
Wreszcie sędzia Lyczmański zakończył mecz i nasza drużyna, i nasi kibice, mogli rozpocząć na płycie boiska świętowanie awansu do II ligi.
Stalowa Wola STAL - HEKO 1:0 (1:0) 1-0 Iwanicki (28) STAL: Wietecha - Kasiak, Wieprzęć, Drabik, Maciorowski - Iwanicki (76 Sierżęga), Kusiak, Ożóg, Krawiec - Stręciwilk (68 Jabłoński), Gęśla (73 Quaye). HEKO: Mariak - Solarz, Bronowicki, Walęciak - Cheda, Drozd, Zawistowski (68 Sobczyński), Trela, Pałkus - Kanarski, Folc (58 Socha). Sędziował M.Mikołajewski (Warszawa). Żółte kartki: Drabik - Pałkus, Socha. Widzów ok . 3000
Czermno HEKO – STAL 2:1 (1:0) 1-0 Folc (7), 1-1 Krawiec (53), 2-1 Kanarski (78) HEKO: Mańka – Walęciak, Solarz, Matuszczyk – Cheda (76 Pluta), Sobczyński, Kościukiewicz (63 Drozd), Zawistowski, Trela – Folc Kanarski. STAL: Wietecha – Kasiak, Wieprzęć, Drabik, Maciorowski – Iwanicki, Kusiak, Ożóg, Krawiec (73 Jabłoński) – Gęśla, Stręciwilk (66 Sierżęga). Sędziował: A.Lyczmański (Bydgoszcz). Żółte kartki: Solarz, Kościukiewicz, Kanarski – Kusiak, Drabik, Gęśla, Kasiak, Jabłoński. Widzów 500.
Dziennikarz sportowy