
Mieszkańcy Stalowej Woli w środowe popołudnie musieli zmierzyć się z krótką, ale bardzo intensywną burzą, której towarzyszył silny wiatr i grad. Choć żywioł trwał zaledwie kilkanaście minut, pozostawił po sobie sporo zniszczeń.
Dziennikarka
Największe szkody wyrządził porywisty wiatr. W wielu miejscach miasta połamane zostały drzewa, a gałęzie spadły na chodniki i ogrodzenia, utrudniając przejście pieszym. Na parkingu przy klasztorze Ojców Kapucynów jedno z drzew zostało wyrwane z korzeniami.
Poważny incydent miał miejsce również przy ul. Rozwadowskiej 37, gdzie silny podmuch zerwał część dachu z budynku mieszkalnego.
Grad, który spadł nad miastem, był na tyle intensywny, że wielu kierowców próbowało schronić swoje samochody w osłoniętych miejscach, np. pod wiaduktem.
Tradycyjnie pod wodą znalazły się także najbardziej newralgiczne ulice, które po każdej większej ulewie mają problemy z odprowadzeniem deszczówki. Tym razem sytuacja nie była jednak tak poważna, jak podczas ostatniej nawałnicy. Woda utrudniała ruch, ale nie doprowadziła do tak rozległych podtopień jak wcześniej.
Na ul. Kościuszki przewrócone drzewo całkowicie zablokowało przejazd, a na Alejach Jana Pawła II drzewo przewróciło się na samochód.
Służby apelują do mieszkańców o zachowanie ostrożności. Po przejściu nawałnicy w wielu miejscach mogą nadal zalegać połamane konary i inne niebezpieczne elementy, które stwarzają zagrożenie dla pieszych i kierowców. Na terenie całego miasta trwa usuwanie powalonych drzew oraz innych szkód spowodowanych przez burzę.
Dziennikarka