
Z ogromnym smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Edyty Wilk – naszej byłej redakcyjnej koleżanki, dziennikarki, pisarki i społeczniczki. Jeszcze kilka dni temu setki osób odpowiadały na apel o pomoc w jej walce z ciężką chorobą. Niestety jej stan gwałtownie się pogorszył. Edyta trafiła do szpitala, gdzie zmarła w środę, 29 lipca. Miała 49 lat.
Przez lata jako dziennikarka „Tygodnika Sanockiego” opisywała historie mieszkańców naszego regionu. Przedstawiała sprawy ważne dla lokalnej społeczności, spotykała się z ludźmi i opowiadała o ich życiu, pasjach, ale też problemach, z którymi musieli się mierzyć. Inni poznali ją dzięki inicjatywom społecznym i charytatywnym, w które chętnie się angażowała, oraz poprzez jej zainteresowanie regionalną kuchnią.
Edyta była mamą dwóch córek, ambasadorką Fundacji DKMS, dawczynią szpiku i honorową dawczynią krwi. Wielokrotnie bezinteresownie pomagała innym i pojawiała się tam, gdzie ktoś potrzebował wsparcia. Kiedy sama ciężko zachorowała, ludzie, którym przez lata dawała nadzieję, próbowali odpowiedzieć tym samym.
Stowarzyszenie Onkologiczne Sanitas uruchomiło zbiórkę na jej leczenie oraz wydatki związane z kwalifikacją do przeszczepu wątroby. Choroba w krótkim czasie odebrała Edycie siły. Po opuszczeniu szpitala potrzebowała pomocy nawet przy najprostszych codziennych czynnościach. Pieniądze miały zostać przeznaczone m.in. na diagnostykę i leczenie, dojazdy do specjalistycznych ośrodków, leki, odpowiednie żywienie oraz rehabilitację.
Zbiórka spotkała się z dużym odzewem. Jej celem było zgromadzenie 80 tys. zł. W ciągu tygodnia uzbierano blisko 36 tys. zł, a więc około 45 proc. potrzebnej kwoty. Wpłat dokonało ponad 400 osób, a apel udostępniano setki razy.
Jeszcze 24 lipca Sanitas informował, że po dwóch trudnych dniach Edyta poczuła się nieco lepiej.
– To Wasza obecność – setki udostępnień, słów wsparcia i życzeń zdrowia. Dajecie jej coś bezcennego – siłę do walki, nadzieję i wiarę w ludzi – napisano w komentarzu stowarzyszenia.
Edyta przesłała wspierającym ją osobom uśmiech i gest uniesionych kciuków. Niestety, poprawa okazała się krótkotrwała…
Do końca starała się zachować pogodę ducha. Uważała, że „nie zawsze wybieramy miejsce, w którym jesteśmy. Zawsze możemy wybrać, z jakim uśmiechem je zapamiętamy”.
Rodzinie i Bliskim Edyty składamy najszczersze wyrazy współczucia.
Edyta Wilk do końca starała się zachować pogodę ducha. Fot. fb Edyty Wilk
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.