Atak psów w miejscowości Maciowakrze w gminie Pawłowiczki miał miejsce w piątek 26 czerwca w godzinach popołudniowych. We wsi trwały wtedy przygotowania do festynu mającego się odbyć w sobotę i w niedzielę przy re
Atak psów w miejscowości Maciowakrze w gminie Pawłowiczki miał miejsce w piątek 26 czerwca w godzinach popołudniowych. We wsi trwały wtedy przygotowania do festynu mającego się odbyć w sobotę i w niedzielę przy remizie Ochotniczej Straży Pożarnej.
– Miałem tam pojechać z synami, by pomóc rozkładać stoły – opowiada pan Norbert Sławik, tato 9-latka. – Miłosz ruszył przodem. Miałem jeszcze hulajnogę do odłączenia z zasilania. A gdy zbierałem się z drugim synem do wyjazdu to okazało się, że psy sąsiada zaatakowały mi syna.
Świadek zdarzenia zauważył atak psów w miejscowości Maciowakrze w chwili, gdy te ciągnęły chłopca w kierunku podwórka . Chwilę potem na miejscu był tato Miłosza. Z pomocą innych dorosłych wyszarpnął dziecko i odgonił psy.
– Niewiele brakło, a Miłosz miałby rozszarpaną jedną z tętnic. Gdyby to trwało sekundę dłużej, to syn by nie żył – opowiada pan Norbert.
– On mocno krwawił. Instynktownie zabrałbym go do domu, by go opatrywać. Ale na szczęście na miejscu była ratowniczka, która powiedziała, by nieść go remizy OSP . Tak zrobiłem. Gdyby nie ta pomoc, to chłopak by mi się pewnie wykrwawił – opowiada pan Norbert.
W remizie OSP udało się chłopca opatrzyć do czasu przylotu śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego . Helikopter zabrał dziecko do szpitala w Opolu . Tam Miłosz był operowany przez blisko cztery godziny .
Maciowakrze – 9-latek przeżył atak psów sąsiada. Ale to nie koniec walki
W internecie trwa zbiórka pieniędzy na rzecz chłopca . Bo okazuje się, że konieczna jest pomoc, na którą jego rodziny nie stać.
„Choć najgorsze niebezpieczeństwo minęło, konsekwencje tego ataku są porażające . Do tej pory nasz dzielny wojownik nie jest w stanie stanąć na własne nogi. Każda próba ruchu wiąże się z ogromnym wysiłkiem i bólem, a przed nim miesiące, jeśli nie lata, intensywnej pracy z fizjoterapeutami, by w ogóle mógł znów samodzielnie chodzić” – czytamy w opisie zbiórki.
Atak psów na dziecko we wsi Maciowaksze przyniósł jej małemu mieszkańcowi nie tylko rany fizyczne, bowiem „dziecko zmaga się z ogromną, paraliżującą traumą ”.
„Chłopiec panicznie boi się powrotu ze szpitala do własnego domu. Paraliżuje go strach i świadomość, że psy, które tak strasznie go skrzywdziły, wciąż mogą znajdować się tuż za płotem, u sąsiada. Dom, który powinien być dla niego najbezpieczniejszym azylem na świecie, w jednej chwili zaczął kojarzyć mu się z największym zagrożeniem” – opisują organizatorzy zbiórki.
Podkreślają, że leczenie będzie długie, wieloetapowe i kosztowne. Stąd apel o wsparcie . Pieniądze mają trafić na:
rehabilitację fizyczną,
opiekę psychologiczną i psychiatryczną,
leczenie i specjalistyczną opiekę medyczną,
zakup opatrunków i środków medycznych,
pokrycie kosztów dojazdów do szpitali i klinik.
„Wierzymy, że wspólnymi siłami możemy pomóc temu dziecku pokonać ból, stanąć na nogi i odzyskać skradzione w ułamku sekundy dzieciństwo” – kwitują twórcy zbiórki.
Policja: Zbieramy materiał dowodowy i przesłuchujemy świadków
Pan Norbert mówi, że jego żona jest przy Miłoszu w szpitalu praktycznie przez cały czas . Opieka nad dwójką ich pozostałych dzieci oraz gospodarstwem spadła na niego.
– Sąsiad mnie już przepraszał, mówił, że to nie jego wina. Że on ich nie wypuścił specjalnie. Ale skoro ma takie groźne psy, to powinien je lepiej zabezpieczyć! – denerwuje się tato Miłosza.
Atak psów na 9-latka wstrząsnął mieszkańcami wsi Maciowakrze. Jak w weekend informowała komenda policji w Kędzierzynie-Koźlu, psy wybiegły przez otwartą bramę po tym, jak uciekły z kojca . Wykorzystały moment, gdy weszła do niego 25-letnia kobieta, aby napoić zwierzęta.
Od osób ze wsi słyszymy, że owczarki niemieckie, które zaatakowały 9-latka, uciekały już z posesji w przeszłości. Jako dowód otrzymaliśmy zrzut ekranu z lokalnej grupy mieszkańców na jednym z komunikatorów internetowych.
Klaudia Tokarczyk, oficer prasowy policji w Kędzierzynie-Koźlu, jednak tego nie potwierdza.
– Sprawdzaliśmy w systemie i nie mieliśmy takich zgłoszeń z terenu tej miejscowości – mówi.
Policjantka zapewnia, że mundurowi dążą do wyjaśnienia okoliczności, jakie miał atak psów na dziecko we wsi Maciowakrze.
– Zbieramy materiał dowodowy i przesłuchujemy świadków. Ludzie otrzymali wezwania na komisariat – opisuje policjantka.