
To, co dla innych było procesją, mnie kojarzyło się z siermiężną kolejką z czasów PRL- u.
Wiele już napisano o przyjmowaniu Komunii świętej. Na stojąco czy klęcząc, do ust czy na rękę? Padło wiele subtelnych argumentów teologicznych. A może by tak raz spojrzeć od strony zwykłego, szarego wiernego… Kiedy w naszej parafii ogłoszono, ze do komunii przystępować będziemy na stojąco, procesyjnie, jakoś się nie ucieszyłam. Przecież dinozaurzycą jestem. To, co dla innych było procesją, mnie kojarzyło się z siermiężną kolejką z czasów PRL- u. Z „Psalmem stojących w kolejce” śpiewanym przez Krystynę Prońko do słów Ernesta Brylla: „Za czym kolejka ta stoi? Po szarość, po szarość, po szarość. Na co w kolejce tej czekasz? Na starość, na starość, na starość.” Z czasem skojarzenie to trochę przybladło. Dostrzegam już procesję… Choć cieszę się, kiedy widzę, że w tej czy innej parafii do dziś zachowana została postawa klęcząca. Wydaje mi się ona bardziej uroczysta, bardziej stosowna. Z drugiej strony – w praktyce różnie to bywa. Ludzie tłoczący się w wyścigu, kto klęknie w pierwszym szeregu, czasem używający łokci do sprawnego przepchnięcia się… Niedawno nasz proboszcz – nie wiem czy z głębokiego przekonania, czy w ramach mission impossible czyli próby zadowolenia wszystkich zacnych parafian- umieścił w kościele dwa klęczniki, przy których mogą przyjąć komunię świętą ci, którym zależy na tym, żeby uklęknąć. Jakoś nie klękam. Odczuwam postawę klęczącą tam, gdzie inni stoją, jako zaburzenie pewnego ustalonego szyku – czy zwać go procesją, czy upierać się, że to kolejka raczej.
Do ust czy do rąk? Pamiętam posoborowy entuzjazm naszych sąsiadów z zachodu. Handkommunion… Wreszcie będziemy przyjmować Pana Jezusa nie jak niemowlęta, które trzeba karmić, ale jak dorośli, odpowiedzialni, pełnoletni. Cóż, dziś te argumenty przypominają mi trochę to, co w Niemczech i w innych krajach Europy mówiono o epoce Oświecenia – ludzkość wreszcie osiągnęła pełnoletność, wyszła ze stanu dziecięctwa, braku samostanowienia. I tak myślę sobie, że chyba nie ma nic złego w byciu dzieckiem Bożym karmionym Ciałem Chrystusowym.
Do ust. Wolę tak, może z przyzwyczajenia. Choć głęboko poruszyły mnie kiedyś słowa z katechezy świętego Cyryla Jerozolimskiego: „ Podstaw dłoń lewą pod prawą niby tron, gdyż masz przyjąć Króla.” A przeczytałam je w miejscu, które kojarzy się z tradycyjną (nie tradycjonalistyczną) pobożnością – przy wejściu na Jasną Górę.
Mimo przywiązania do starej, znanej od dzieciństwa formy przyjmowania komunii świętej, czasem też wyciągam ręce. Wtedy, kiedy dopada mnie jakiś katar czy pokasływanie, infekcja nie na tyle nasilona, żeby zamienić udział w Eucharystii na telewizyjną transmisję mszy świętej. Według mojego obecnego rozeznania wymaga tego miłość bliźniego – tego, który w procesji stoi za mną. I oczywiście powtarzam sobie wtedy słowa świętego Cyryla…
aktualna ocena | | głosujących | | Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |
Tydzień z Wiara.pl