
Reżysera „Ojczyzny” interesuje przede wszystkim odpowiedź na pytanie, czy można nadal kochać kulturę narodu odpowiedzialnego za Auschwitz.
Rok 1949 był jednym z przełomowych w historii powojennej Europy. Kontynent zdążył już otrząsnąć się z wojennego chaosu, ale jego miejsce zajmowały nowe podziały – polityczny, ideologiczny i militarny. Zimna wojna trwała od kilku lat, a utworzenie dwóch państw niemieckich przypieczętowało rozdarcie kraju, który całkiem niedawno był sprawcą największej katastrofy w dziejach Europy. Właśnie w tym momencie Thomas Mann – najwybitniejszy niemiecki pisarz swojej epoki, laureat Nagrody Nobla i jeden z najbardziej konsekwentnych przeciwników hitleryzmu na emigracji – zdecydował się po raz pierwszy od lat przyjechać do ojczyzny. Powrót Manna nie był jedynie sentymentalną podróżą słynnego pisarza. W czasie wojny zwracał się do rodaków w radiowych audycjach Deutsche Hörer!, bezlitośnie piętnując nazizm i wzywając Niemców do moralnego oporu. Po 1945 roku jego autorytet stał się przedmiotem politycznego sporu. Decyzja o przyjęciu zaproszeń zarówno z Frankfurtu, jak i z Weimaru, położonego w radzieckiej strefie okupacyjnej, wzbudziła kontrowersje – na Zachodzie zarzucano mu nadmierną wyrozumiałość wobec Związku Radzieckiego, podczas gdy władze komunistyczne usiłowały wykorzystać jego obecność jako legitymizację swoich rządów.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
już od 14,90 zł
Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI
Edward Kabiesz Dziennikarz działu „Kultura”, w latach 1991–2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk.