RAK
    Mundial: Męczarnie Anglii i Belgii z drużynami z Afryki

    Mundial: Męczarnie Anglii i Belgii z drużynami z Afryki

    1088 odsłon
    Mundial: Męczarnie Anglii i Belgii z drużynami z Afryki

    Amerykanie pokonali zespół Bośni i Hercegowiny 2:0 i dołączyli do pozostałych współgospodarzy - Kanady i Meksyku - w 1/8 finału piłkarskich mistrzostw świata. O ćwierćfinał powalczą Belgią, która po dogrywce wygrała z Senegalem 3:2. Z awansu cieszyła się w środę też Anglia.

    Zespół USA, trenowany przez Argentyńczyka Mauricio Pochettino, zaczął turniej z wysokiego pułapu, pokonując Paragwaj (4:1) i Australię (2:0). Później przyszła porażka z Turcją (2:3) na koniec zmagań grupowych, która jednak nie miała znaczenia dla pozycji w tabeli.

    Amerykanie awansowali z pierwszego miejsca i trafili na Bośniaków, którym przepustkę do 1/16 finału, co było ich historycznym osiągnięciem, dała trzecia pozycja w grupie.

    Gospodarze wypunktowali rywali niczym wytrawny bokser, choć długo nie mogli znaleźć sposobu na zmasowaną defensywę ekipy z Bałkanów. Krótko przed przerwą trzeciego gola w turnieju uzyskał Folarin Balogun, który w drugiej połowie dość przypadkową nadepnął na staw skokowy rywala i po analizie VAR brazylijski sędzia zdecydował się usunąć 24-letniego napastnika AS Monaco z boiska.

    Obraz gry nieco się zmienił, ale Bośniacy nie mieli argumentów, żeby pokusić się o zmianę wyników. Stracili za to drugą bramkę, którą strzałem z rzutu wolnego w 82. minucie zdobył Malik Tillman.

    To pierwsze zwycięstwo Amerykanów nad europejskim przeciwnikiem w MŚ od wygranej z Portugalią w 2002 roku. 13 kolejnych spotkań nie przyniosło im sukcesu.

    • Jestem niesamowicie dumny z moich zawodników - podkreślił Pochettino.

    Zespół USA dołączył w 1/8 finału do innych współgospodarzy - Kanady i Meksyku, który na razie spisuje się najlepiej, gdyż odniósł komplet zwycięstw i nie stracił jeszcze gola.

    Organizatorzy mundialu sześciokrotnie zostali mistrzami świata. Pierwszy taki przypadek miał miejsce w inauguracyjnym turnieju w 1930 roku, kiedy tytuł zdobył Urugwaj. Po raz ostatni gospodarze po Puchar Świata sięgnęli w 1998 roku we Francji. Przed własną publicznością triumfowali również Włosi (1934), Anglicy (1966), Niemcy (1974) i Argentyńczycy (1978). Do najlepszej czwórki mundialu gospodarze w sumie awansowali 13 razy.

    Rywalem Amerykanów w 1/8 finału będą Belgowie, którzy po emocjonującym meczu odrobili dwubramkową stratę i pokonali po dogrywce zespół Senegalu 3:2.

    Afrykański potentat w fazie pucharowej znalazł się dzięki wysokiej (5:0) wygranej z Irakiem w ostatnim spotkaniu grupowym. W środę do 86. minuty prowadził 2:0, m.in. po czwartym w turnieju trafieniu Ismaili Sarra, i nic nie wskazywało, że może mu się stać krzywda.

    Jednak dzięki 92. golowi w drużynie narodowej Romelu Lukaku i celnej główce Yourego Tielemansa, po błędzie senegalskiego bramkarza, Belgowie doprowadzili w Seattle do remisu i w konsekwencji do dogrywki. W jej końcówce jedna z akcji "Czerwonych Diabłów" doprowadziła do analizy VAR, po której sędzia z Hondurasu podyktował rzut karny. Skutecznym egzekutorem okazał się sam poszkodowany - Tielemans i drugim golem w tym spotkaniu przechylił szalę na stronę swojego zespołu.

    Belgowie powtórzyli tym samym wyczyn z mundialu w 2018 roku, kiedy w 1/8 finału odrobili dwie bramki straty z Japonią i zwycięskiego gola, także na 3:2, strzelili w piątej minucie doliczonego czasu, ale do drugiej połowy. Wtedy skończyli MŚ na trzecim miejscu.

    • Dopóki się wierzy, w futbolu wszystko jest możliwe - zaznaczył francuski szkoleniowiec Belgii Rudi Garcia, który ocenił, że kluczowy był pierwszy gol dla jego drużyny.

    Natomiast szkoleniowiec Senegalu Pape Thiaw przyznał, że porażka w takich okolicznościach jest wyjątkowo bolesna, ale wskazał, że mecz nie trwa 85 minut.

    • Drużyna dała z siebie wszystko, ale niestety nie udało się nam utrzymać prowadzenia i odpadliśmy, choć moim zdaniem zasłużyliśmy na zwycięstwo. Taki jednak bywa futbol. Za długo w nim jestem, by jeszcze coś mnie zdziwiło. Wszyscy jesteśmy bardzo smutni, ale mecz nie trwa 85 minut - skomentował na konferencji prasowej Thiaw.

    Podobny scenariusz, ale nieco inny charakter miała potyczka w Atlancie, gdzie Anglia pokonała Demokratyczną Republiką Konga 2:1.

    Zespół z Afryki, który wrócił na mundial po 52 latach i pod inną nazwą (wcześniej Zair), objął prowadzenie w siódmej minucie po strzale Briana Cipangi. Później koledzy obrońcy Widzewa Łódź Steve'a Kapuadiego, który w środę był rezerwowym, długo i szczęśliwie odpierali ataki Wyspiarzy. Duża była w tym zasługa świetnie dysponowanego bramkarza francuskiego Le Havre Lionela Mpasiego-Nzau.

    Jednak od czego ekipa "Trzech Lwów" ma kapitana Harry'ego Kane'a. Napastnik Bayernu Monachium w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki - najpierw głową, a następnie strzałem z narożnika pola karnego - i "przepchnął" swoją drużynę do kolejnej rundy.

    • Początek był najgorszy z możliwych - pierwszy strzał i strata gola. Potem było jeszcze trudniej, ale po pierwszej przerwie na nawodnienie osiągnęliśmy przewagę, która stopniowo rosła. Weszli rezerwowi i wygraliśmy. Zasłużenie, ale musieliśmy się bardzo napracować. Ważne, że nie straciliśmy cierpliwości i wiary - skomentował niemiecki trener Anglii Thomas Tuchel.

    Kane z pięcioma trafieniami jest wraz z Norwegiem Erlingiem Haalandem drugi w klasyfikacji strzelców mundialu; o jednego gola więcej strzelili Argentyńczyk Lionel Messi i Francuz Kylian Mbappe. Anglik z 13 bramkami dogonił jednak Francuza Justa Fontaine'a i jest już szósty wśród najskuteczniejszych piłkarzy w historii MŚ.

    W 1/8 finału Anglia w niedzielę czasu lokalnego zagra na Estadio Azteca z Meksykiem, który dzień wcześniej ograł Ekwador 2:0. Celebrację sukcesu w stolicy, do której zjechało z tego powodu ponad milion kibiców, zmąciła informacja o śmierci dwóch osób.

    Po środowych meczach zajętych jest już 10 miejsc w czołowej "16" turnieju. O kolejne trzy w czwartek Hiszpania zagra w Inglewood koło Los Angeles z Austrią, Portugalia w Toronto zmierzy się z Chorwacją, a Szwajcaria w Vancouver powalczy z Algierią.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Gość Opolski (opole.gosc.pl)

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era