RAK
    Radni na komisji przeciw nocnej prohibicji

    Radni na komisji przeciw nocnej prohibicji

    1651 odsłon
    Radni na komisji przeciw nocnej prohibicji

    Projekt uchwały nie zyskał akceptacji na komisji rady miasta. Mieszkańców to cieszy.

    Wiele polskich wprowadziło w ostatnim czasie przepisy ograniczające możliwość zakupu alkoholu w godzinach nocnych. Wśród takich miejscowości jest między innymi stolica regionu – Opole. Nad problemem pochylili się także radni Kędzierzyna-Koźla. Projekt takiej uchwały trafił na komisję problemową Rady Miasta. Podczas głosowania przepadł projekt uchwały w sprawie wprowadzenia lokalnej prohibicji. Za było tylko dwóch radnych, przeciw zagłosowało pięciu, a jeden wstrzymał się od głosu. To oznacza jedno: pomysł nie zyskał poparcia.

    – I dobrze. Bo choć temat regularnie wraca w różnych miastach, w praktyce takie rozwiązania najczęściej uderzają nie tyle w realne źródła problemów, co w zwykłych mieszkańców, którzy po prostu chcą zrobić zakupy późnym wieczorem albo w nocy – komentuje pan Adam, mieszkaniec Koźla. – Zwłaszcza że w Kędzierzynie-Koźlu wcale nie ma wielkiego wysypu całodobowych sklepów z alkoholem.

    W rzeczywistości takich miejsc jest niewiele, a sprzedaż nocna koncentruje się głównie na stacjach paliw. To właśnie tam mieszkańcy najczęściej kupują nie tylko napoje, ale też podstawowe produkty, gdy inne sklepy są już zamknięte. W centrum miasta dodatkowo działa praktycznie tylko jeden typowo nocny punkt przy ulicy Reja. Trudno więc mówić o jakiejś skali, która uzasadniałaby wprowadzanie restrykcji dla całego miasta.

    Jak podkreśla radny miejski Marek Piasecki, taki zakaz byłby rozwiązaniem bardziej symbolicznym niż skutecznym. Nie ma w Kędzierzynie-Koźlu takiej liczby punktów nocnej sprzedaży alkoholu, żeby robić z tego wielki problem. To są głównie stacje paliw, a poza tym jeden sklep nocny na Reja. Taka uchwała niczego by realnie nie naprawiła, a tylko utrudniła życie mieszkańcom – mówi Marek Piasecki.

    Jak mówią radni, to ważny głos, bo wokół podobnych uchwał często buduje się atmosferę „walki o porządek”, podczas gdy rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona. Problemy z zakłócaniem ciszy nocnej, awanturami czy spożywaniem alkoholu w przestrzeni publicznej nie znikają od samego skrócenia godzin sprzedaży.

    – Jeśli ktoś chce pić, zwykle i tak znajdzie sposób. Za to cierpią ci, którzy z nocnych punktów korzystają normalnie i bez żadnych ekscesów – słyszymy od jednego z przedsiębiorców.

    Radni podczas dyskusji podkreślali, że takie ograniczenia uderzają głównie w przedsiębiorców. Nawet jeśli nocna sprzedaż nie jest dla wszystkich kluczową częścią obrotu, to dla części punktów, szczególnie tych działających dłużej, ma realne znaczenie ekonomiczne. – W czasach, gdy handel i tak działa pod presją kosztów, dokładanie kolejnych zakazów trudno uznać za rozsądny kierunek – przekonywano.

    Odrzucenie uchwały można odczytać jako sygnał, że radni nie chcieli iść w stronę prostych, ale mało skutecznych zakazów. Zamiast tego miasto powinno raczej skupiać się na egzekwowaniu istniejących przepisów, reagować na łamanie prawa i częściej współpracować z policją w zakresie zabezpieczenia ładu i porządku.

    KOMENTARZ:

    Rocznie policjantom trafia się około 400 interwencji dotyczącej mieszkańców, którzy przesadzili z alkoholem w przestrzeni publicznej. Jest to jednak skromna grupa tych samych osób dla których prohibicja to jedynie trudne słowo po pierwszej połówce kupionej o 22:59.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Tygodnik 7 DNI (Kędzierzyn-Koźle)

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era