1. RAK
  2. ›
  3. Opolskie

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    PiS się rozpada: prezes nie odczytał znaków czasu?

    PiS się rozpada: prezes nie odczytał znaków czasu?

    RAK0RAK0przeszczepów
    2453 odsłon
    PiS się rozpada: prezes nie odczytał znaków czasu?

    24 lipca 2026 GOSC.PL

    Czy Jarosław Kaczyński dzieli właśnie los przywódców, którzy nie dostrzegając zmieniającego się wokół nich świata, doprowadzili do rozpadu potęgi, którą sami wcześniej zbudowali?

    „Już po wszystkim” – oświadczył Jarosław Kaczyński potwierdzając, że ponad 40 posłów Prawa i Sprawiedliwości należących do stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego nie podpisało lojalki w związku z czym, zgodnie z zapowiedzią prezesa, zostaną wkrótce usunięci z partii.

    Twarde ultimatum, jakie Kaczyński postawił frakcji Morawieckiego miało zmusić ich do kapitulacji i przyjęcia warunków niekwestionowanego dotąd przywódcy i twórcy potęgi partii. W rzeczywistości strategia twardej ręki przyniosła prezesowi klęskę. Choć wielu wydawało się, że władza i autorytet Jarosława Kaczyńskiego w PiS są nieograniczone, ten mit właśnie upadł na oczach całej Polski. Członkowie Prawa i Sprawiedliwości, którzy nie chcieli partii radykalnej i skrajnej, a zamiast tego zaproponowali wersję konserwatyzmu odpowiadającego na wyzwania współczesnego świata nie dali się złamać ani prośbą, ani groźbą. Nie pomogły indywidualne rozmowy, składane w cztery oczy propozycje.

    „Harcerze” pod wodzą Mateusza Morawieckiego uznali, że droga, którą proponuje prezes jest kierunkiem na ścianę. I oni nie chcą z tą ścianą się zderzyć, nawet, jeśli kosztem będzie opuszczenie pokładu partii-matki. I to chyba prezesa zaskoczyło najbardziej. Plan bowiem był inny. Indywidualne rozmowy, przekonywanie, by przyjąć warunki prezesa i ocalić miejsce na listach, bo przecież poza partią znikną z polityki. I rzeczywiście ta strategia mogła okazać się skuteczna, gdyby „harcerze” zaczęli się łamać. Tyle tylko, że nie dali się rozproszyć i pomimo presji to frakcja Morawieckiego wychodzi z tego starcia zwycięsko. Komentatorzy polityczni oceniali, że jeśli ultimatum Kaczyńskiego odrzuci 15-20 posłów, Morawiecki będzie mógł ogłosić sukces, bo to pozwoli mu na utworzenie klubu parlamentarnego. W rzeczywistości ta liczba jest dwukrotnie wyższa.

    W najbliższym otoczeniu Jarosława Kaczyńskiego to musi być szok. Szczególnie, że – jak podkreślał Mateusz Morawiecki – są z nim ludzie, którzy zakładali PiS a nawet byli w Porozumieniu Centrum. Ta deklaracja ma świadczyć o tym, że to nie „harcerze” odeszli z PiS, tylko PiS odszedł od tego, co definiowało tę partię.

    I niezależnie od tego, czy grupie Morawieckiego uda się zbudować trwałe struktury i czy pójdzie do wyborów na jednej liście z PiSem czy osobno, to w praktyce pierwszy tak duży sprzeciw wobec jedynowładzy Kaczyńskiego. Dlaczego do niego doszło? Pozwolę sobie postawić tezę, że człowiek, który zbudował trwającą ćwierć wieku potęgę Prawa i Sprawiedliwości, stracił społeczny słuch. I widać to wyraźnie w sondażach, które nie dają partii wzrostu poparcia, pomimo fatalnej kondycji rządu, który zmaga się z kolejnymi aferami. Jedynym „efektem Czarnka”, jaki możemy zaobserwować, jest ocierająca się o groteskę próba naśladownictwa polityków Konfederacji. Wyborców z prawej to Prawu i Sprawiedliwości nie przyniesie, bo po co głosować na kopię, skoro jest oryginał? A jednocześnie ugrupowanie traci elektorat umiarkowany, bez którego zdobycie władzy w Polsce jest praktycznie niemożliwe. Gdy Morawiecki zwracał na to uwagę Kaczyńskiemu, ten, zamiast wysłuchać rady i wyciągnąć wnioski, postanowił wybrać rozwiązanie siłowe, wierząc, że w 2025 r. można osiągnąć sukces tymi samymi metodami, jakimi udało się to zrobić w 2015 roku. Otóż nie można, bo inny jest nie tylko dzisiejszy świat, ale również dzisiejszy wyborca. I chociaż szansa na to, że PiS wróci po kolejnych wyborach do władzy jest duża, nie będzie to już taki sam PiS, jak ten z 2015 roku. Tamta partia, doskonale słysząca głos Polek i Polaków, dziś już nie istnieje. Pogrzebał ją ten sam człowiek, który wcześniej wyprowadził ją na sam szczyt.

    Wojciech Teister Dziennikarz, redaktor portalu „Gościa Niedzielnego” oraz kierownik działu „Nauka”. W „Gościu” od 2012 r. Studiował historię i teologię. Interesuje się zagadnieniami z zakresu historii, polityki, nauki, teologii i turystyki. Publikował m.in. w „Rzeczpospolitej”, „Aletei”, „Stacji7”, „NaTemat.pl”, portalu „Biegigorskie.pl”. W wolnych chwilach organizator biegów górskich.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Gość Opolski (opole.gosc.pl)

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.